1/6
Wnuczek zakażony, potrzebne pieniądze, czyli jak oszukują na koronawirusa. Policja ostrzega przed oszustami podczas epidemii
fot. 123 rf
2/6
Pani Irena wspomina, że w pierwszej chwili pomyślała, że...
fot. brak

Pani Irena wspomina, że w pierwszej chwili pomyślała, że nawet dobrze, iż kontrolują takie rzeczy. Już miała wpuścić tych panów do domu..

- Ale przypomniałam sobie, co mówią w radiu, telewizji - dodaje mieszkanka Pabianic. - Prosili, by uważać na oszustów, którzy pewnie będą chcieli wykorzystać pandemię. Stanowczo podziękowałam więc tym panom. Nie chcieli odpuścić. Twierdzili, że będę żałowała, że nie dałam sprawdzić jakości wody. Straszyli, że mogę przez to zarazić się koronawirusem, a nawet umrzeć. Ale w końcu poszli... Słyszałam, że odwiedzali też innych starszych sąsiadów z mojego bloku. Mówili, że też nie dali się nabrać i nie wpuścili złodziei. Jak było naprawdę, nie wiem. Takie mamy czasy. Nawet na tragediach próbują się dorobić.

Policja ostrzega, że pojawiła się też zmodyfikowana metoda oszustwa „na wnuczka”. Przestępca dzwoni, podaje się za wnuczka, twierdzi, że jest zarażony koronawirusem i leży w szpitalu. Po czym błaga o pieniądze, bez których nie dostanie leku. Na koniec podaje miejsce, w którym należy przekazać pieniądze przedstawicielom szpitala lub wysyła kolegę, bo tak będzie szybciej.

Bywa też, oszuści dzwonią i proszą o podanie danych osobowych. Twierdzą, że są przedstawicielami sanepidu i szukają osób, które miały kontakt z ludźmi zakażonymi.

[cyt]Najbardziej interesują ich dane bankowe, które pobierają w celu rzekomej weryfikacji - tłumaczą policjanci.[/cyt]

CZYTAJ WIĘCEJ >>>>


3/6
Oszustwa „na koronawirusa” stały się coraz większym...
fot. Pawel Relikowski / Polskapress

Oszustwa „na koronawirusa” stały się coraz większym problemem. Gdy rozpoczęła się epidemia do niektórych mieszkań zaczęli pukać panowie przebrani w białe kombinezony. Mówili, że są z sanepidu i przyszli zdezynfekować mieszkanie. Kilka osób w kraju się na to nabrało. Kiedy „panowie z sanepidu” wyszli, po jakimś czasie okazywało się, że nie ma kosztowności i gromadzonych przez lata oszczędności.

Wiele oszustw „na koronawirusa” ma miejsce w internecie. O jednym z nich ostrzegali przedstawiciele Santander Bank Polska na swoim profilu społecznościowym. Do wielu osób przyszły tajemnicze SMS-y. Miał je wysyłać resort ministra Leszka Szumowskiego.

„Ministerstwo Zdrowia: Dla każdego obywatela przysługuje wsparcie żywieniowe w związku z koronawirusem. Zapisz się na...” - tak brzmiała treść SMS-a. Na koniec podawano link, w który należało kliknąć i poprzez profil zaufany zalogować się na stronę Ministerstwa Zdrowia.

W rzeczywistości była to jednak strona oszustów, poprzez którą wykradano dane do logowania w banku, bo właśnie ich trzeba było użyć, by wejść na stronę internetową.

Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji, uważa, że podczas pandemii ujawnili się różni naciągacze, i to z niespotykaną siłą.

[cyt]Podczas pandemii ujawnili się różni naciągacze, i to z niespotykaną siłą. [/cyt]

- Wabią konsumentów wysokimi zyskami, rzekomo bez ryzyka, a także ofertami produktów lub usług mających stanowić panaceum na koronawirusa. Próbują również wykorzystać chęć pomocy innym - mówi prezes UOKiK. - Apeluję, abyśmy w tych trudnych czasach zachowali daleko posuniętą ostrożność. Dokładnie sprawdzajmy wszystkie propozycje, zwłaszcza te pochodzące od nieznanych osób czy organizacji. Nie wierzmy w ponadprzeciętne zyski ani w „cudowne” środki chroniące przed koronawirusem. Nie klikajmy w podejrzane linki. Próby oszustwa zgłaszajmy policji.

>>>>

4/6
Pomysłowość oszustów nie zna granic. Paweł Komorowski,...
fot. archiwum Polska Press

Pomysłowość oszustów nie zna granic. Paweł Komorowski, inżynier z Łodzi, jeszcze pod koniec marca dostał dziwnego SMS-a.

- Napisali w nim, że mogę skorzystać ze szczepionki na koronowirusa - opowiada. - Jednak muszę dopłacić do jej refundacji. Chodziło o 70 czy 80 złotych. Szybko usunąłem tego SMS-a, ale pewnie byli tacy, którzy się na to nabrali. Słyszałem, że ten patent opierał się na pojawiających się w sieci teoriach spiskowych na temat koronawirusa, zgodnie z którymi szczepionka została wynaleziona już kilka lat temu i od tego czasu jest ukrywana przed społeczeństwami na całym globie.

Do wielu Polaków docierają też e-maile czy SMS-y oferujące talizmany, amulety, a nawet specjalne zioła czy herbaty mające chronić przed koronawirusem. Podobno ktoś chciał sprzedać również specjalne... mleko. Miało podnosić odporność i sprawić, że nie zakazimy się żadnym wirusem.

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, radzi, by nie inwestować w różne „promocyjne” systemy przypominające piramidy finansowe, które tak naprawdę dają zysk tylko wąskiej grupie organizatorów procederu. Przykładem może być projekt inwestycyjny z małą opłatą startową, z której część ma być przekazywana na cele charytatywne, a warunkiem otrzymania udziałów jest promowanie przedsięwzięcia wśród znajomych. - Z czasem okazuje się, że nawet coraz wyższe wpłaty nie pozwalają na osiągnięcie zysku, a warunkiem odzyskania zainwestowanych środków jest wprowadzenie nowych osób do systemu - ostrzega Tomasz Chróstny. - Bez lawinowego dopływu klientów piramida upada i można wszystko w niej stracić. W związku z tym, że niemożliwe jest zapewnienie ciągłego przyrostu nowych członków w wystarczającej liczbie, każda piramida prędzej czy później musi upaść.

Należy też ostrożnie podchodzić do tzw. łańcuszków. Niektóre mają pochodzić od organizacji świadczących pomoc lub od WHO. Oszuści oferują na przykład przeczytanie specjalnego e-booka, którego tematem jest oczywiście koronawirus. E-book załączony jest w wiadomościach stylizowanych na format mejli z WHO. Jest w nim link, z którego można pobrać plik. Tyle że po jego otwarciu w naszym komputerze pojawia się wirus HawkEye, który zapamiętuje wszystko, co użytkownik pisze na klawiaturze, a więc między innymi wszelkie loginy oraz hasła, a także robi screeny ekranu...

Oszuści wykorzystują również tzw. tarczę antykryzysową. Do niektórych osób doszły bowiem SMS-y informujące, że należy dokonać wpłaty administracyjnej, gdyż inaczej nie będzie można skorzystać z pomocy państwa. Zwykle jest w nich zawarty link z fałszywym numerem konta bankowego, a także nieprawdziwy adres mejlowy do Urzędu Skarbowego. Zwykle oszuści informują, że należy wpłacić niewielką kwotę, by uruchomić pomoc. Link zawiera jednak wirusa, a jego otwarcie sprawia, że oszuści mają dostęp do naszego konta i mogą je ogołocić z pieniędzy.

Na podobnej zasadzie działa inne oszustwo. Wysyłane są informacje, że paczka, którą mamy otrzymać (kto dziś nie czeka na jakś paczkę?), wymaga dopłaty. Zazwyczaj jest to suma liczona w groszach. Podany jest też link, za pomocą którego można uregulować należność. Niestety, dzięki temu złodzieje uzyskują dostęp do naszych danych niezbędnych do zalogowania się w banku. I z konta znikają pieniądze...

Polecamy

MŚ siatkarek. Stysiak i Wołosz w czołówkach rankingów indywidualnych

MŚ siatkarek. Stysiak i Wołosz w czołówkach rankingów indywidualnych

Szefowa MSZ Niemiec leci do Polski. Co z tematem reparacji?

Szefowa MSZ Niemiec leci do Polski. Co z tematem reparacji?

Andrzej Bargiel nie zjedzie na nartach z Mount Everestu

Andrzej Bargiel nie zjedzie na nartach z Mount Everestu

Zobacz również

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Dlaczego Łódź przestała być trzecim miastem w Polsce? I co czeka stolicę regionu?

Dlaczego Łódź przestała być trzecim miastem w Polsce? I co czeka stolicę regionu?

Dodaj ogłoszenie