Agresywny ratownik medyczny. Trzeba było wezwać policję. Był pijany? Mężczyzna trafił do szpitala im. Babińskiego

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Łódzka policja dostała powiadomienie w sprawie ratownika medycznego, który miał się znajdować się pod wpływem alkoholu. Z naszych informacji wynika, że to pracownik jednej z prywatnych firm przewożących pacjentów.>>> Czytaj dalej na kolejnym slajdzie >>>
Łódzka policja dostała powiadomienie w sprawie ratownika medycznego, który miał się znajdować się pod wpływem alkoholu. Z naszych informacji wynika, że to pracownik jednej z prywatnych firm przewożących pacjentów.>>> Czytaj dalej na kolejnym slajdzie >>>archiwum "DŁ"
W nocy z piątku na sobotę łódzka policja dostała powiadomienie w sprawie ratownika medycznego, który miał się znajdować się pod wpływem alkoholu. Z naszych informacji wynika, że to pracownik jednej z prywatnych firm przewożących pacjentów.

Chodzi o sytuację, do której doszło w piątek (3 kwietnia) przed godziną 23. Z informacji "Dziennika Łódzkiego" wynika, że personel jednego z łódzkich szpitali stwierdził, iż w pojeździe prywatnej firmy transportującej pacjentów znajduje się ratownik medyczny pod wpływem alkoholu. Przedstawiciel tego szpitala miał zadzwonić w tej sprawie na policję.
Co w tej sprawie mówią funkcjonariusze służb?

Podkom. Aneta Sobieraj z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi potwierdziła w niedzielę (5 kwietnia) - bez szczegółowych okoliczności - wezwanie w sprawie ratownika medycznego, który miał się znajdować pod wpływem alkoholu. Podczas interwencji na łódzkim Polesiu, ratownikowi została pobrana krew do badań w sprawie ustalenia jego stanu (podkom. Aneta Sobieraj nie znała jeszcze wyniku).

– Mężczyzna zachowywał się agresywnie, był też pobudzony, dlatego funkcjonariusze wezwali pogotowie – mówi podkom Aneta Sobieraj.

Rat.med. Adam J. Stępka, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi potwierdza nocną interwencję tej służby.

- Zespół ratownictwa medycznego WSRM udzielał świadczeń zdrowotnych 36-letniemu mężczyźnie przy ul. Elektronowej. Mężczyznę przewieziono do SP ZOZ im. Józefa Babińskiego w Łodzi – informuje rzecznik.

Czwarta fala COVID-19 w natarciu

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wstyd za takiego ratownika. Sam jestem ratownikiem i nawet po kilkudziesięciu godzinach nie potrzebuje się resetować ani moim koleżankom i kolegom to nie potrzebne. Tym bardziej teraz go jesteśmy potrzebni cały czas. Po prostu ten pan pomylił się z powołaniem. Teraz odpowie za swoje czyny.

G
Gość
5 kwietnia, 13:22, Gość:

Może po prostu po kilkudziesięciu godzinach pracy facet się zresetował? Odporność psychiczna ma swoje granice.

A odpowiedzialnosc za chorego? .Patologia ,zawsze pozostanie patologia..Swoj,swojego broni.

Dodaj ogłoszenie