MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Atak jądrowy nie zawsze oznacza wyrok śmierci. Ekspert wyjaśnia, kiedy mamy szansę przeżyć

Jerzy Mosoń
Nie każdy atak nuklearny musi oznaczać totalne zniszczenie i śmierć. Człowiek w pewnych okolicznościach ma szanse przetrwać
Nie każdy atak nuklearny musi oznaczać totalne zniszczenie i śmierć. Człowiek w pewnych okolicznościach ma szanse przetrwać 1213rf.com/profile_solerf
Rosyjski przywódca Władimir Putin znów zacząć straszyć użyciem broni jądrowej. Choć wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że nie dojdzie do najgorszego, warto przygotować się na czarny scenariusz. Uznany ekspert w zakresie między innymi bezpieczeństwa atomowego dr Łukasz Tolak z Collegium Civitas opowiada o różnych wariantach zagrożenia jądrowego, jak również o szansach, jakie ma człowiek, by przetrwać ewentualny atak z użyciem uzbrojonej głowicy.

Spis treści

W przypadku zastosowania broni jądrowej trzeba zdawać sobie sprawę z kilku istotnych faktów, które mają bezpośredni wpływ na postrzeganie zagrożenia. Problem ochrony przed atakiem jądrowym jest zagadnieniem kompleksowym niesprowadzającym się jedynie do schronów przeciwatomowych – mówi dr Łukasz Tolak, ekspert ds. energetyki i bezpieczeństwa, wykładowca na Collegium Civitas.

Te konstrukcje powinny wytrzymać uderzenie nawet bomby atomowej

Istnieją konstrukcje, które powinny wytrzymać uderzenie jądrowe (np. silosy rakiet balistycznych czy dedykowane centra dowodzenia), należy jednak zdawać sobie sprawę, że poziom ewentualnych strat i zniszczeń, a także ewentualna skuteczność schronu zależy w znacznej mierze od okoliczności ataku. Zależy to zatem od wielkości ładunku jądrowego – im większa moc, tym większy obszar całkowitych zniszczeń wynikających z uwolnionej fali uderzeniowej i cieplnej energii.

Skala zniszczeń zależy od ośrodka wybuchu (wybuch powietrzny, naziemny, płytki podziemny, wodny) oraz odległości od miejsca eksplozji. Oddzielnym problemem, wymagającym zastosowania odpowiednich procedur jest problem promieniowania (pierwotnego i wtórnego) oraz opadu radioaktywnego.

Hiroszima otrzymała cios rzędu nawet 15 kiloton. Co to oznacza?

W przypadku eksplozji ładunku jądrowego o mocy zbliżonej do mocy bomby zrzuconej na Hiroszimę (13–15 kiloton), strefa całkowitego zniszczenia nawet silnie wzmocnionych konstrukcji sięgać będzie od 500 do 800 metrów od miejsca eksplozji. W tym obszarze przyjmuje się także niemal 100 proc. śmiertelność. Dodatkowo siła niszcząca może być wzmocniona na skutek miejsca eksplozji. Wybuchy podziemne generować będą dodatkowe fale sejsmiczne oddziałujące na konstrukcje budynków i schronów.

–Podobnie eksplozje na niewielkiej wysokości będą miały wzmocnioną siłę niszczącą ze względu na połączenie fali uderzeniowej rozchodzącej się od miejsca eksplozji i odbitej od gruntu – wyjaśnia dr Tolak.

Ile to jest 15 kiloton? Taka jest siła wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę

Eksplozja bomby o mocy 15 kT będzie powodowała zawalenia domów mieszkalnych w odległości do 2,5 km od miejsca wybuchu, a jej bezpośrednie skutki odczuwalne będą (wybite szyby, obrażenia od upadających przedmiotów) nawet w odległości ponad pięciu kilometrów. Wraz ze wzrostem odległości spadać będzie także odsetek ofiar śmiertelnych – do dwóch kilometrów będzie ich ponad 50 proc.

Jak daleko trzeba być od epicentrum wybuchu, by mieć szansę przeżyć?

Należy pamiętać, że ilość ofiar będzie się zwiększać w czasie po eksplozji na skutek oddziaływania fali cieplnej, która stanowi około 30 proc. energii eksplozji jądrowej. Fala ta będzie powodować oparzenia trzeciego stopnia (w przypadku braku osłony) w promieniu około dwóch kilometrów od epicentrum i pierwszego oraz drugiego stopnia do około 3,5 km.

Dalsze ofiary związane będą z promieniowaniem przenikliwym (gamma) i neutronowym – promieniowanie początkowe oraz opad radioaktywny, który stanowić będzie największe potencjalne zagrożenie w dłuższym czasie po eksplozji. Skażenie to jest bardziej niebezpieczne niż pierwotne i wymaga zastosowania odmiennych procedur ochronnych.

Przebywanie w odległości ponad 3,5 km od epicentrum wybuchu bomby atomowej o sile 15 kiloton zwiększa szanse przeżycia człowieka wybuchu jądrowego.

W przypadku eksplozji ładunków strategicznych, o znacznie większej mocy – nawet kilku i więcej megaton, wskazane powyżej strefy ulegają znacznemu rozszerzeniu, a promień strefy całkowitego zniszczenia i niemal 100 proc. śmiertelności (dla osób nieprzebywających w schronach) sięgać będzie kilkunastu i więcej kilometrów.

Gdzie się schronić w razie wybuchu? Czy istnieje schronienie przed atomem?

W przypadku wybuchu jądrowego miejscami ukrycia powinny być schrony i wzmocnione konstrukcje żelbetonowe (wzmocnione stropy i drzwi), ziemianki i piwnice. Należy mieć jednak świadomość, że nawet obiekty dedykowane nie dają 100 proc. pewności przetrwania.

– Skuteczność schronienia uzależniona jest od odległości od miejsca eksplozji, jego mocy i ośrodka, w którym eksplozja ma miejsce (grunt, wybuch powierzchniowy, powietrze, woda). Nawet ukrycie się w rowie czy za betonową ścianą, może nas uchronić przed falą uderzeniową i cieplną oraz znaczną częścią promieniowania pierwotnego (gamma/neutronowego) – mówi dr Łukasz Tolak.

Ochrona przed opadem radioaktywnym oraz falą pożarów to wyzwanie dla służb

Zdecydowanie innych działań wymagać będzie ochrona przed opadem radioaktywnym (w tym resztkowym) oraz falą pożarów powstałą na skutek oddziaływania promieniowania cieplnego – zauważa ekspert. Ochrona przed nimii wymaga sprawnego działania oddziałów Obrony Cywilnej i służb (policji, straży pożarnej, oddziałów usuwania skażeń) oraz przede wszystkim świadomości zagrożeń i odpowiedniego przeszkolenia ludności cywilnej.

Kiedy bunkier nie jest konieczny? Wystarczy uszczelnić pomieszczenie z wentylacją

W przypadku ochrony przed opadem radioaktywnym niepotrzebne będą wzmocnione schrony żelbetonowe, a szczelne pomieszczenia, jak najdalej położone od drzwi zewnętrznych i okien, posiadające odpowiednią wentylację (z systemem filtrów przeciwpyłowych), zaopatrzone w zabezpieczone (szczelnie zamknięte) zapasy wody i żywności oraz środków medycznych i pierwszej potrzeby. Niezbędna jest także zabezpieczona łączność radiowa i źródła jej zasilania umożliwiająca przekazywanie przez władze poleceń/zaleceń co do sposobów zachowania w zaistniałej sytuacji.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Atak jądrowy nie zawsze oznacza wyrok śmierci. Ekspert wyjaśnia, kiedy mamy szansę przeżyć - Strefa Biznesu

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki