Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Budowa autostrady A1 sparaliżuje region na 2 lata

Piotr Brzózka
Popularną gierkówkę za trzy lata zastąpi autostrada A1
Popularną gierkówkę za trzy lata zastąpi autostrada A1 fot. Dariusz Śmigielski
Drogowy paraliż, koszmar mieszkańców, no i koniec z darmowym jeżdżeniem w góry. Wszystko przez autostradę A1. Czekaliśmy na nią kilkadziesiąt lat. Teraz, gdy minister infrastruktury Cezary Grabarczyk podpisał umowę na jej budowę, coraz częściej słychać głosy niepokoju. Czy wszyscy zyskamy na autostradzie? Niestety, nie.

Gierkówka, czyli dwupasmowa trasa, którą jeździmy na Śląsk i dalej na południe Europy, jest drogą szybką, stosunkowo bezpieczną i bezpłatną. Za 3 lata zastąpi ją autostrada A1, za przejazd którą będziemy płacić i to niemało - 20 groszy za kilometr. To oznacza, że planując podróż z Łodzi do Katowic i z powrotem trzeba będzie włożyć do kieszeni 80 zł na opłaty! W przypadku ciężarówek, które nie mają wykupionej winiety, koszt ten wyniesie 180 zł.

Za rok gierkówka zacznie powoli znikać z powierzchni ziemi. A1 zostanie wybudowana w jej śladzie. A to oznacza, że przez ponad 2 lata, począwszy od 2010 r., podróż na południe Polski będzie drogą przez mękę. Ruch będzie się odbywał jednym pasem starej trasy lub objazdami. Ciężkie czasy szykują się dla kierowców i mieszkańców miasteczek i wsi, które leżą na trasie objazdów. Już teraz wiadomo, że najgorzej sytuacja będzie wyglądać na drodze krajowej nr 91, która jest alternatywną trasą dla A1.

- Boję się, że ogromny strumień aut z gierkówki zaleje Kamieńsk. Mamy bardzo ciasną, starą zabudowę, wąskie ulice, domy blisko drogi. Wiele z nich może ucierpieć, popękają ściany - mówi Grzegorz Turlejski, burmistrz Kamieńska, przez który przebiega droga 91. - Poza tym może zostać sparaliżowane życie w mieście, nie będzie można przejść z jednej strony ulicy na drugą - mówi burmistrz.

Grzegorz Turlejski obawia się też, że po zakończeniu budowy A1 sytuacja wcale się nie poprawi, bo część kierowców, którzy jeździli darmową gierkówką, pożałuje pieniędzy na płatną autostradę i wybierze drogę krajową przez Kamieńsk. Nie jest więc wykluczone, że za kilka lat na rogatkach miasta staną znaki, zakazujące tirom wjazdu.

Mimo obaw, władze Kamieńska nie będą protestować. Burmistrz zaznacza, że autostrada jest potrzebna. A poza tym Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad obiecała miastu obwodnicę. Co więcej, Kamieńsk będzie też miał zjazd z autostrady.

A to ważne, bo dla niektórych własny węzeł autostradowy pozostanie nieosiągalnym luksusem. - Dziś, żeby dostać się na trasę szybkiego ruchu, mieszkańcy gminy muszą przejechać 5 km do skrzyżowania w Jeżowie - mówi Ryszard Witek, wójt Rozprzy w pow. piotrkowskim. - Kiedy powstanie autostrada, trzeba będzie jechać do zjazdu w Piotrkowie lub Kamieńsku. W obu przypadkach to 14 km.

Gdy połączyliśmy się z wójtem Ryszardem Witkiem, akurat zmierzał do łódzkiego oddziału GDDKiA, by w związku z zaistniałą sytuacją dopytywać się o obwodnicę dla Rozprzy. I on wie, że dla jego miejscowości autostrada to wiele zagrożeń. Droga krajowa nr 91 jest w tym miejscu bardzo kręta, a domy stoją bardzo blisko ulicy. Już teraz mieszkańcy skarżą się na drgania. Strach pomyśleć, co będzie, gdy ruch wzrośnie.

Gierkówką na odcinku Piotrków - Radomsko przejeżdża średnio 30 tys. aut na dobę, a w rejonie Kamieńska - nawet 36 tys. Nie jest to rekordowe natężenie, ale na polskie warunki dość wysokie. Dla porównania, na rogatkach Warszawy notuje się 50 tys. aut w ciągu 24 godzin, ale już przy wjeździe do Łodzi od strony Tuszyna - zaledwie 27 tys.
Droga 91, czyli stara trasa katowicka, nie należy na razie do bardzo zatłoczonych. Pomiary w woj. łódzkim wskazują natężenie rzędu 3 - 3,5 tys. aut na dobę. Nikt nie wie, jak to się zmieni po rozpoczęciu budowy A1 i później, gdy kierowcy będą szukać alternatywy dla płatnej autostrady. Pewne jest tylko, że będzie ciasno i niebezpiecznie.

Szykując się na większe natężenie, łódzki oddział GDDKiA planuje remont kilkudziesięciokilometrowego odcinka drogi 91. Urzędnicy z łódzkiej GDDiK czekają na wyniki przetargu, który wyłoni projektanta inwestycji. Ze wstępnych planów łódzkiej dyrekcji wynika, że modernizacja zostanie przeprowadzona w... 2010 r.

A wtedy w najlepsze będzie trwała budowa A1, a stara gierkówka będzie już zapewne w stanie rozkładu.

- Konsorcjum, które wygrało tydzień temu przetarg na budowę A1, ma teraz 12 miesięcy na przygotowanie projektu, uzyskanie pozwolenia na budowę i załatwienie innych formalności. Budowa A1 na południe od Strykowa rozpocznie się więc najpóźniej na przełomie grudnia i stycznia - mówi Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA w Warszawie. - Planowany termin zakończenia inwestycji to 31 maja 2012 r. Prace na odcinku, gdzie autostrada pokryje się z gierkówką, potrwają równo 2 lata - dodaje Mrugasiewicz, który od nas dowiedział się o remontowych planach kolegów z Łodzi.

Jeśli więc łódzkie i warszawskie instytucje zarządzające budową i remontami dróg szybko się nie dogadają, czeka nas paraliż, o jakim nikomu się nie śniło.

Na pocieszenie system poboru opłat na łódzki A1 będzie bardziej komfortowy od tego, który znamy z autostrad A2 i A4. Zamiast bramek przecinających co rusz drogę, pieniądze będą inkasowane na zjazdach z autostrady. Dzięki temu zaoszczędzimy czas, zapłacimy też za rzeczywistą liczbę przejechanych kilometrów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki