Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Damian Żurek: jestem po prostu przeszczęśliwy z medalu

OPRAC.: Filip Bares
epa/pap
"To był bardzo dobry przejazd z życiowym otwarciem. Skończyło się rekordem kariery, Polski i medalem. No i na koniec była lampka szampana" - przyznał w rozmowie z PAP panczenista Damian Żurek, trzeci zawodnik mistrzostw świata w Calgary na dystansie 500 metrów.

Ochłonął już pan po występach w mistrzostwach świata? Jakie to uczucie zostać pierwszym polskim indywidualnym medalistą mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim?

Damian Żurek: Wydaje mi się, że już ochłonąłem, ale cały czas to do mnie nie dociera. To coś wspaniałego. Jestem po prostu przeszczęśliwy. Zrobiłem to. Oczekiwania było trochę inne. Skończyło się happy endem. To uczucie nie do opisania. Swoim nazwiskiem piszę historię. Zwłaszcza, że przede mną startowali przecież tacy zawodnicy jak mój aktualny trener Artur Waś, czy złoty medalista olimpijski Zbigniew Bródka.

A jak wygląda ten medal? Znajdzie się dla niego szczególne miejsce w domu?
Jest brązowy i okrągły. Szczególnych oznaczeń nie ma. Cieszę się, że on ze mną po prostu jest. Na pewno przez pewien czas będzie w domu na widoku, żebym w końcu uwierzył, że go zdobyłem. W moim rodzinnym domu w Tomaszowie Mazowieckim mam szafę zastawioną trofeami. Mój tata sprawuję nad tym pieczę. Cenniejsze medale trzymam w specjalnych pudełkach. To waży prawie 50 kg. Mieszkam już oddzielnie z moją narzeczoną w pobliskich Ciebłowicach Dużych.

Czy tor olimpijski Oval w Calgary rzeczywiście jest szybki?
Owszem, ale warunki nie były tak optymalne, jak tu czasami się zdarzają. Jest położony na wysokości (912 m.n.p.m. - PAP), ale do perfekcji tym razem organizatorom zabrakło. Już w 2014 roku biłem na nim rekordy młodzików. Czuję się tu jak w domu. Bardzo lubię na nim startować. Rekordy można też z powodzeniem poprawiać w Salt Lake City. Zobaczymy, czy obiekt w Zakopanem też będzie szybki. My sprinterzy potrzebujemy takiego toru w kraju, gdzie będziemy mogli trenować na wysokich prędkościach, aby doświadczyć tego zwłaszcza na wirażach. Naprawdę jest duża przepaść między wolnym, a szybkim torem.

Wróćmy do pana występu na 500 m, który zakończył się zdobyciem brązowego medalu. Wszystko poszło perfekcyjnie?
To był bardzo dobry przejazd z życiowym otwarciem. Na tym z trenerem ostatnio się skupiałem. Wyszła z tego bardzo dobra runda. Ostatnie 50 m mogło być trochę lepsze. I tak jestem z tego biegu bardzo zadowolony. Skończyło się rekordem kariery, Polski i medalem. Takiego scenariusza się nie spodziewałem.

A jak w pana przypadku wygląda koncentracja przed startem?
Po wejściu na tor jest zakaz korzystania ze słuchawek, więc nie słucham muzyki. Staram się w stu procentach koncentrować na sobie i wizualizować w głowie swój bieg.

Był czas na fetę po sukcesie?
Noc była z przebojami. Medal całą kadrą, w tym z trenerami, uczciliśmy lampką szampana. Zasnąłem ok. pierwszej w nocy.

Przed MŚ, zwłaszcza po zdobycia złota w mistrzostwach Europy, byliście typowani do miejsca na podium w sprincie drużynowym. Skończyło się tylko, czy na aż piątym miejscu?
Nasz występ oceniam bardzo dobrze. Takiego poziomu na MŚ w tej konkurencji jeszcze nie było. Przegraliśmy medal tak naprawdę o 0,06 s. Gdybyśmy pojechali perfekcyjnie, to skończyłoby się pewnie rekordem świata i miejscem na "pudle". Na wirażach popełniliśmy jednak błędy, Marek (Kania - PAP) trochę się potknął, a potem idzie to jak efekt domina. I tak to był piękny przyjazd z rekordem Polski. Nawet nie nazwałbym tego przegraną.

To teraz w kalendarzu na początku marca przed kadrą start w mistrzostwach świata w wielobojach w Inzell. Z pana udziałem?
Zgadza się. Potem mamy tydzień roztrenowania. Pod koniec kwietnia zbierzemy się już na zgrupowaniu prawdopodobnie w Hiszpanii. Tam przesiądziemy się na rowery i rolki. To nasz bazowy trening i latem dzięki temu możemy ćwiczyć pozycję. Myślimy już o igrzyskach olimpijskich. Nie ma co spoczywać na laurach i trzeba ciężko pracować.

Rozmawiał: Marek Skorupski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Damian Żurek: jestem po prostu przeszczęśliwy z medalu - Sportowy24

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki