Dlaczego potraw ma być dwanaście i po co nam sianko pod obrusem?

Marta Bigda
fot. Dariusz Gdesz
Orzechy włoskie, karp, opłatek, pierogi z kapustą i grzybami, makowiec... Te smaki kojarzą się nierozłącznie ze Świętami. Dlaczego akurat one?

ZOBACZ: "Wszystko śpi atoli". Ale co to właściwie znaczy atoli? Odpowiada profesor Jan Miodek

Zanim na zimowym niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka, na stół nakładamy biały obrus, a pod niego wkładamy trochę sianka. Potraw na stole ma być dwanaście, a przynajmniej jedna z nich powinna mieć w składzie mak. Obok nich zawsze musi się znaleźć talerz dla niespodziewanego gościa. Stół, albo choinkę, ustrajamy jabłkami i dzwoneczkami (bombki to przecież pamiątka po jabłkach). Pośród gwaru zajadamy się kapustą i grzybami, grochem i rybą. Potem czas na pierniki. I, oczywiście, dzielimy się opłatkiem. Skąd jednak te wszystkie punkty programu? Warto poznać genezę tych zwyczajów, żeby wiedzieć, co tak naprawdę się kultywuje...

Siano pod obrusem: Kiedyś całe stoły słano sianem. Na nie kładło się obrus i posypywało zbożem. Na wschodzie i południu Polski słomą pokrywano całą podłogę. Często też, nawet na dworach magnackich, stawiano snopy siana w kątach komnat. Miał o być symbol ubóstwa, w jakim narodził się Zbawiciel.
Czasem jeszcze wróży się z tych źdźbeł pod obrusem: jeśli panna wyciągnie zielone źdźbło oznacza to jej szybkie zamążpójście, jeśli trafi na zwiędłe - oczekiwanie, a żółte - staropanieństwo.

Ryba: Dla ludu ryba oznaczała płodność, życie rodzące się na nowo. W symbolice chrześcijańskiej miała podobne znaczenie. Stała się symbolem Jezusa Chrystusa i chrztu z wody (a więc nowego życia). Starogreckie słowo "Ichthys" ("ryba") jest akrostychem od: "Iesous Christom Theou Hyios Soter" co znaczy "Jezus Chrystus Syn Boży Zbawca".

Grzyby: Już w starożytnym Egipcie były uważane za pożywienie magiczne, pozwalające na kontakt ze zmarłymi. Oprócz kontaktu z przodkami, mają ze sobą przynieść także dobrobyt.

Pierniki: To współczesna forma placków z miodem, które dawno temu składano w ofierze bogom. Ich kształt również ma znaczenie: dzwoneczki mają odpędzać złe duchy, choinki zwiastować płodność, koła symbolizować słońce i radość. Sam miód jest kojarzony ze światem bogów i dobrobytem, co widać nawet w naszym polskim frazeologiźmie "Kraina mlekiem i miodem płynąca". Miód ma też moc chronienia od złego. Zjedzony w czasie Wigilii miał zapewnić przychylność sił nadprzyrodzonych i dostatek.

Orzechy: Orzech włoski miał przysparzać mądrości, laskowy był symbolem pojednania, migdały mają przynosić zdrowie i nadzieję. Wierzono też, że chronią przed bólem zębów.

Opłatek: Nazwa tego pokarmu wzięła się od łacińskiego słowa "oblatum", które oznacza "święcony chleb". Jezus mówił, że jest "Chlebem Życia". Oprócz tego opłatek ma także symbolizować pojednanie i miłość do bliźniego, która wyraża się również w składanych życzeniach.

Liczba dań: Początkowo wierzono, że tylko nieparzysta liczba może przynieść szczęście. Potem jednak ustalono liczbę 12, czyli tyle, ile jest miesięcy w roku. Później przypisano temu symbolikę apostolską. Należy spróbować każdego dania po trochu, tak, by w przyszłym roku w naszym domu niczego nie zabrakło. W końcu na stole muszą znaleźć się dary przyrody z czterech stron: pola, lasu, sadu i wody.

Mak: Przynosi dobrobyt.. Dlatego aż tyle wigilijnych potraw ma go w składzie (m.in. kutie, makówki, strucle makowe, pierogi na słodko). Mak był w dawnych czasach podawany podczas styp, a także pozostawiany jako dar dla błąkających się dusz. Pojawia się w takiej roli choćby i w mickiewiczowskich "Dziadach".

Liczba uczestników: Najlepiej żeby wynosiła 12, czyli tyle, ilu było apostołów Chrystusa. Jeśli będzie nieparzysta, śmierć przyjdzie po jedną z osób przy stole. Przecież trzynastym Apostołem był Judasz, trzynastym gościem był też diabeł na sabacie czarownic.
Talerz dla niespodziewanego gościa: Stare polskie przysłowie mówi: "Gość w dom, Bóg w dom". Nawet jeśli jest duchem przodka czy, w bardziej chrześcijańskiej wersji, samym Panem Jezusem.

Korzystałam m.in. z "Światy, zaświaty - o tradycji świętowań w Polsce" A. Zadrożyńska.

Wideo

Materiał oryginalny: Dlaczego potraw ma być dwanaście i po co nam sianko pod obrusem? - Gazeta Wrocławska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
podróżnik

siano pod obrós wzieło się z tradycji Pogańskich których chrześcijanie " spacyfikowali" Kiedyć snop kładziono w kąt domu z myślą o obfitości zbiorów w przyszłym roku. Nie wiem kto to opisywał ale prosze opierać sie na faktach historycznych a nie wyssanych z palca. Pozdrawiam serdecznie

p
podróżnik

siano pod obrós wzieło się z tradycji Pogańskich których chrześcijanie " spacyfikowali" Kiedyć snop kładziono w kąt domu z myślą o obfitości zbiorów w przyszłym roku. Nie wiem kto to opisywał ale prosze opierać sie na faktach historycznych a nie wyssanych z palca. Pozdrawiam serdecznie