MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ełkaesiacy nie pójdą na Mount Everest w klapkach i szortach ZDJĘCIA

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Ełkaesiacy nie pójdą na  Mount Everest w klapkach i szortach
Ełkaesiacy nie pójdą na Mount Everest w klapkach i szortach Fot. Grzegorz Gałasiński
Fani ŁKS Łódź jeszcze rozpamiętują fantastyczną wygraną swoich ulubieńców z Pogonią Szczecin 1:0 (0:0).

Było to drugie w tym sezonie zwycięstwo beniaminka PKOEkstraklasy. Drugie odniesione dzięki bramce w samej końcówce meczu. Poprzednio ełkaesiacy tak właśnie „załatwili”, także na stadionie przy alei Unii 2, Koronę Kielce, a bramkę zdobył wówczas Artemijuś Tutyśkinas. Łodzianie wygrali wówczas 2:1 (1:0). Wróćmy do niedzielnej victorii. Strzelcem złotego gola był Engjell Hoti. Dla byłego zawodnika albańskiego Partizani Tirana do pierwsza bramka w barwach ŁKS. Na boisko wszedł zresztą w 71 minucie zmieniając Jakuba Letniowskiego. Oba te mecze pokazały, że warto grać do ostatniego gwizdka sędziego. Barwnie zresztą podsumował to po spotkaniu Kazimierz Moskal, trener łodzian. - Po drugiej kolejce powiedziałem swoim piłkarzom, że musimy być odważni i odpowiedzialni, podkreślam odpowiedzialni, bo samą odwagą nic się nie zwojuje.Nawet dałem taki przykład, że można się wybrać w sandałach i krótkich spodniach na Mount Everest i ktoś to może nazwać odwagą, a ktoś głupotą. My musimy być odważni i odpowiedzialni.
Ponadto szkoleniowiec stwierdził że był to najlepszy w tym sezonie mecz jego zespołu. Ponadto powiedział: - Chciałbym żeby zawodnicy, którzy wchodzą w ten właśnie sposób się wprowadzili, czyli strzelali gola, który daje nam trzy punkty. Natomiast czy on wyjdzie w podstawowej jedenastce na najbliższy mecz z Puszczą Niepołomice, tego jeszcze nie wiem. Chciałbym jednak podkreślić, że liczą się nie tylko ci zawodnicy, którzy wychodzą od pierwszego gwizdka. Cała sztuka polega na tym, że mając określonych zawodników właśnie na ławce rezerwowych, trzeba ich w odpowiednim momencie wykorzystać.
Szkoleniowiec mówił także o nowych graczach, którzy w ostatnich dniach dołączyli do beniaminka, czyli Antonie Fase z Niderlandów (poprzednio Żalgiris Kowno) oraz Adrianie Małachowskim (FC Magdeburg, III liga niemiecka). - Na razie musimy wkomponować ich w naszą drużynę, a to nie jest przecież łatwa i prosta sprawa, aby wejść tak z marszu do zespołu, będąc nawet w rytmie meczowym w innym klubie. Mamy jednakże nadzieję, że obaj ci zawodnicy będą wzmocnieniem ŁKS.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki