Filip Bobek: Chętnie zagram sadystę... mogę być nawet amantem [WYWIAD]

rozm. Anna Gronczewska
Filip Bobek
Filip Bobek Arkadiusz Ławrywianiec
Rozmowa z Filipem Bobkiem, aktorem znanym m.in. z ról w serialach "BrzydUla" czy "Hotel 52".

Szykuje się kolejny dobry sezon dla Filipa Bobka?
Wszystko na to wskazuje. Właśnie kończę pracę nad dwoma serialami:"Hotel 52" i "2XL". Jednocześnie pracuję nad spektaklem "Kochanie na kredyt", którego polska premiera planowana jest na grudzień, a już w listopadzie premiera w Londynie.

Gra Pan w dwóch produkcjach Polsatu - "Hotelu 52" i "2XL". Tomasza z "Hotelu 52" wszyscy znają. A jak by pan scharakteryzował Alberta z "2XL"?
Sympatyczny gość, który wciąż za czymś goni, szuka celu w życiu i wciąż czuje się niezrealizowany. Ma niezbyt poukładane relacje z żoną i to wszystko prowadzi go do dość paskudnego nałogu.

"2XL" może okazać się hitem?
Nie wiem, w tej dziedzinie nie ma prostej recepty na hit.

Co Pana zdaniem jest siłą tego serialu?
To bardzo dobry pomysł na scenariusz. Nareszcie ktoś potraktował odchudzanie z jednej strony poważnie, a z drugiej z dystansem i poczuciem humoru.

Wiele zmian czeka też Tomasza z "Hotelu 52"...
Pojawia się dziewczyna z przeszłości, która ma poważne plany w stosunku do Tomasza. A on z kolei planuje zmianę stanowiska i chce się skupić na karierze. Dużo będzie zawirowań w jego życiu uczuciowym i zawodo-wym.

Lubi Pan grać w serialach?
Lubię swoją pracę.

Mówi się dziś, że nie występując w takich produkcjach, nie zdobędzie się popularności. Zgadza się Pan z taką opinią?
To prawda, że seriale przynoszą większą popularność niż niskobudżetowe produkcje.

Takim przełomem w Pana życiu była "BrzydUla"?
Była. I to nie tylko dla mnie. Kiedy zaczynałem grać w tym serialu, obok mnie byli inni: Julia Kamińska, Małgosia Socha… Dla nas wszystkich to był przełom i początek nowej energii.

Ta rola była szansą dla młodego aktora, by usłyszał o nim świat?
Świat to za dużo powiedziane, powiedzmy, że Polska.

Był czas, że kojarzono Pana z rolą Marka?
Nie, ale wiele osób często go wspomina. To było miłe. Cho-ciaż raz zdarzyło mi się dostać prezent od fanki z dedykacją dla Marka.

W wywiadach podkreśla Pan, że jest amantem mimo woli. Dlaczego aktorzy nie chcą, by utożsamiano ich z amantami?
Nie wiem skąd się bierze podział na amantów i aktorów charakterystycznych. W tym nazywaniu aktorskiego emploi amant wypada jakby słabiej, a przecież to jest rola jak każda inna.

Pan ma jednak predyspozycje, by grać takich amantów. Jest przystojny, czarujący, miły. Tak przynajmniej odbierają Pana kobiety....
Dziękuję, ale to właśnie znaczy, że dobrze gram swoją rolę. Nie mówię, że nie jestem przystojny, czarujący i miły, ale to też potrafię. (śmiech)

Aktorstwo wybrał Pan świadomie czy zadecydował o tym jakiś zbieg okoliczności?
Wybrałem ten zawód świadomie. Nawet kiedy byłem przedszkolakiem, nie miałem marzenia, żeby zostać strażakiem czy policjantem, wiedziałem, że wybiorę artystyczny kierunek.

Były w Pana rodzinie tradycje artystyczne?
Nie. Jestem wyrodnym synem, rodzice nie byli zachwyceni wyborem zawodu.

Pana początki w tym zawodzie nie były pasmem sukcesów. Trochę czekał Pan na to, by zaistnieć. Nie miał Pan wtedy chwili zwątpienia?
Nie miałem chwil zwątpienia, wiedziałem, że wcześniej czy później to się uda.

Gdyby nie został Pan aktorem, to kim?
Kucharzem, najlepiej szefem kuchni w restauracji paryskiego hotelu Ritz.

Popularność to przyjemność czy obciążenie?
Jedno i drugie, chociaż więcej mam z tego przyjemności.

Fanki dają się we znaki?
Fanki to moja grupa wsparcia, spotykamy się regularnie i gadamy, co się zmieniło w ostatnich miesiącach. One mówią, że ja mam fajne życie, a ja twierdzę, że one. Mówiąc serio to świetne dziewczyny, i zdaje się, że jestem jednym z niewielu, którzy mają szczęście mieć w fanach tak dużą dawkę energii.

Chciałby Pan znów zostać anonimowym człowiekiem?
Nie chciałbym cofać czasu, oglądałem film "Powrót do przeszłości" i nie chciałbym ryzykować takich eksperymentów. (śmiech)

O jakich rolach Pan marzy?
Wbrew pozorom lubię najbardziej dziwne wyzwania aktorskie. Zagrałem kiedyś sadystycznego młodzieńca w "Ferdy-durke". Teraz zagrałbym sadystę, pal licho, może być nawet amantem!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie