„Futro z misia”: szczecina z Poronina [RECENZJA]

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
Udostępnij:
Po premierze „Futra z misia” okazało się, że mieliśmy wielce udane dwanaście miesięcy w kinematografii. Najgorszy film roku objawił się bowiem w jego ostatnich dniach i wyolbrzymił jakość wszystkiego, co wcześniej powstało.

Produkcja (za którą stoi Michał Milowicz) nieustannie do czegoś nawiązuje. Rzecz jasna, przede wszystkim gra na sentymentach widzów takich rodzimych „komedii” gangsterskich jak „Chłopaki nie płaczą” i „Poranek Kojota”. Próbuje drapnąć klimat „Pulp fiction”: są nawet wędrująca walizka i dialogi w samochodzie - u Tarantino zabójców, w wersji absurdalnej, tutaj policjantów, w stylu żenującym; coś tam też się pożycza od Guya Ritchiego. Akcja krąży między Tczewem, Zakopanem a Szczecinem, pokazuje nam się tu kilka miejsc, które powinniśmy rozpoznać, co jakiś czas któryś z bohaterów wyrzuca z siebie słowa odnoszące się do popularnych filmów czy piosenek. Nie powstał jednak scenariusz, który by chociaż w minimalny sposób związał to wszystko, co - jak rozumiem - bawi twórców, na godnym kina poziomie.

Powodów do zabawy zresztą też nie zebrano wiele. Żarty, noszące miano „sucharów”, powtarzane są w filmie po kilka razy, co irytuje samego Nerwowego, w wykonaniu Olafa Lubaszenki i wydłuża szczękę Dzika (Cezary Pazura - tego się nie da „odzobaczyć”). Koszmarne dowcipasy są zarazem „dokręcane” daleko poza puentę, do granic dosłowności (np. przygoda z niedźwiedziem), „podawane” w nachalny sposób, niczym na imieninach u cioci, kiedy to pozbawiony komicznego talentu wuj ponownie opowiada jedyny dowcip, jaki zna. Mocno przaśne poczucie humoru wielbicieli tego rodzaju wyrobów i polskich książkowych kryminałów (z którego tu próbuje się pokpiwać) sprawi jednak zapewne, że komentarz nawigacji z telefonu stanie się żartem kultowym.

Zdaję sobie sprawę, iż będąc aktorem i żyjąc z grania w filmach trudno jest odmówić udziału w projekcie zapewne sympatycznego i lubianego kolegi, ale czasem lepiej i dla niego samego jest właśnie mu odmówić. W „Futrze z misia” zebrała się stara gwardia (z kilkoma nowinkami) aktorów sprawdzonych w przedsięwzięciach z roku 2000 i następnych, ale wszyscy grają źle - albo bez energii i wiary w swoje zadania odbębniają robotę (np. Przemysław Sadowski, Edward Linde-Lubaszenko, Artur Dziurman, Piotr Gąsowski), albo nie dostrzegają różnicy między brawurą a tandetnym przerysowaniem (np. Piotr Nowak, Izabella Miko, Dorota Chotecka), albo zatrważająco popadają w parodię aktorstwa (Olaf Lubaszenko). Profesjonalnie wykonali jedynie tyle, ile należało Mirosław Zbrojewicz, Krzysztof Kiersznowski, Marek Siudym i nawet do pewnego stopnia broni się, nie przekraczając swych ograniczeń i nie rozpędzając się zbytnio (choć chwilami widać, że powstrzymuje się z trudem) w stronę Sławomira - Sławomir Zapała.

Dzięki filmowi dowiemy się, że życie to striptiz transwestyty, herbatka z morwy białej jest moczopędna i że po załatwieniu sprawy przy pisuarze należy spuścić wodę. Kto lubi, pośmieje się ze słowa „dupa”, innego pocieszą białe skarpety w sandałach u „gangusa”. Całość robi wrażenie zakleszczenia w filmowej rzeczywistości sprzed dwudziestu lat, z zupełnym pominięciem faktu, iż sporo się od tamtego czasu zmieniło. Nawet Zakopane, którym rządzi Nerwowy, prezentuje się tak, jak by „zakopianka” nadal miała tylko jeden pas ruchu i wędrowały nią stada owiec. Znając krewkość mieszkańców Podhala, może to oznaczać wieloletni zakaz wkraczania przedstawicieli ekipy filmowej do stolicy polskich Tatr...

I gdyby to chociaż była zgrabna stylizacja na minioną epokę kinematografii! Tymczasem wszystko tu wali się, konstrukcja została wyciosana ciupagą, a całość woła o pomstę do nieba. W jednej ze scen Olaf Lubaszenko zwraca się z przyjacielskim zapytaniem do fotografii Leona Niemczyka. Naprawdę, nie należało postaci tej klasy do tego mieszać...

Futro z misia Polska komedia, reż. Michał Milowicz, Kacper Anuszewski, wyst. Olaf Lubaszenko, Michał Milowicz, Piotr Nowak

★☆☆☆☆☆

Kotońska o synie i macierzyństwie w młodym wieku

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dno totalne

Wyszliśmy po 35 minutach

k
katrin

mnie się wydaje że może być dobry :D wyrwe męża w weekend do cinema city

F
Fref

Za to filmy o papieżu są idealne.

G
Gość

skoro powstał taki film była na to kasa to widocznie był po coś potrzebny. od 30 lat bandyckiej solidarnej historii Polski chyba już nawet ślepy zauważył , że nic nie dzieje się ot tak sobie przypadkowo.

Dodaj ogłoszenie