Katastrofa kolejowa w Babach. Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok skazujący maszynistę

WP
Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
Sąd Apelacyjny w Łodzi podtrzymał w środę wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim i uznał, że apelacja obrońcy maszynisty, 46-letniego Tomasza G., jest bezzasadna. Maszynista został skazany na trzy lata i trzy miesiące więzienia. Wyrok jest prawomocny.

Nowy wyrok jest prawomocny, co oznacza, że oskarżony, który odpowiadał z wolnej stopy, trafi do więzienia. Jednak jego obrońca, adwokat Michał Kraiński, nie składa broni. Powiedział nam, że w sprawie tej najpewniej złoży skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w Warszawie. A to oznacza, że sprawa katastrofy, w której zginęły dwie osoby, zaś 162 zostały ranne, będzie miała ciąg dalszy.

- Sąd niższej instancji pod każdym względem wnikliwie i wszechstronnie zbadał sprawę i wydał sprawiedliwe orzeczenie - podkreślił sędzia Jacek Błaszczyk, uzasadniając wyrok. Dodał, że zastrzeżenia obrony dotyczące m.in. błędu w ustaleniach, naruszenia przepisów i zbyt surowej kary okazały się niezasadne.

W sprawie tej zebrano bogaty materiał dowodowy, na który złożyły się zeznania pracowników pociągu, który się wykoleił, oraz pracowników stacji PKP w Babach, jak i ekspertyzy wykonane przez fachowców Instytutu Kolejnictwa w Warszawie. Ze wszystkich tych opinii wynika, że winnym tragedii jest maszynista Tomasz G., który ze zbyt dużą prędkością wjechał na zwrotnicę i doprowadził do wykolejenia się składu: parowozu i czterech wagonów.

Katastrofa kolejowa w Babach. Maszynista pociągu skazany

Zresztą stwierdził to sam oskarżony, który tuż po wypadku w rozmowie z dyżurnym ruchu przyznał, że wjechał na zwrotnicę ze zbyt dużą prędkością. Jednak podczas procesu konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Broniący go Michał Kaiński powiedział nam, że na stacji w Babach błąd popełnił dyspozytor ruchu, który tuż przed pociągiem prowadzonym przez oskarżonego przepuścił, jadący w drugą stronę, pociąg z kibicami. Z tego powodu dyspozytor był w stresie i nie zdążył nastawić zwrotnicy. Teza ta nie znalazła jednak potwierdzenia w ustaleniach sądów w Łodzi i Piotrkowie.

Eksperci ustalili, że podczas katastrofy urządzenia techniczne w pociągu i na stacji w Babach były sprawne. Świadkowie potwierdzili, że podczas jazdy oskarżony nie narzekał na żadne dolegliwości zdrowotne. Tomaszowi G. groziła kara do ośmiu lat więzienia, dlatego wyrok nie jest zbyt surowy, bowiem sąd wziął pod uwagę okoliczności łagodzące: niekaralność i dobrą dotąd pracę 46-latka.

Katastrofa kolejowa pod Piotrkowem [ZDJĘCIA+FILMY]

Katastrofa kolejowa w Łódzkiem [FILMY]

Do pamiętnej katastrofy kolejowej, w której zginęły dwie osoby, a 162 zostały ranne (w pociągu było 250 pasażerów), doszło 12 sierpnia 2011 roku w Babach koło Piotrkowa Trybunalskiego.

O godz. 16 na stację wjeżdżał pociąg osobowy Intercity relacji Warszawa Wschodnia - Katowice. Prowadził go oskarżony maszynista Tomasz G. Niestety, popełnił fatalny w skutkach błąd. Eksperci ustalili, że pędził z prędkością 113 km/h, podczas gdy przy wjeździe na zwrotnicę powinien jechać z prędkością do 40 km/h. Efekt był taki, że skład się wykoleił. Katastrofy nie przeżyło dwoje pasażerów: Anna R. i Grzegorz B.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

k
krecikk
Ten maszynista pewnie nawet nie miał uprawnień na parowozy! Co Wy tu piszecie za bzdury???
!
Maszynista popełnił błąd. Zabił dwie osoby i ranił 162 kolejne.
Nieumyślnie, ale za to należy się kara i już!
q
qwerty
Jakiego parowozu????????? Zastanówcie się zanim coś napiszecie
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie