Kazimierz Moskal: Nasze spojrzenie na piłkę na pewno się nie zmieni. Zapowiedź meczu Legia - ŁKS

R. Piotrowski
Łukasz Sekulski we wrześniu dwukrotnie pokonał Radosława Majeckiego, ale Legia i tak wygrała tamten mecz 3:2 [Fot. Krzysztof Szymczak]
- Tak jak ewentualne zwycięstwo nad Legią nie zapewni ŁKS utrzymania, tak i niepowodzenie nie odbierze nam jeszcze szans - powiedział trener Kazimierz Moskal przed pierwszym w 2020 roku ligowym meczem łodzian.

Zamykający ligową tabelę beniaminek zostanie w pierwszej wiosennej kolejce rzucony na głęboką wodę. Ekipę trenera Kazimierza Moskala czeka wyjazdowe spotkanie na boisku lidera, gdzie ełkaesiacy nie wygrali od trzydziestu lat. Czy łódzka łajba pójdzie na dno już w trakcie pierwszego rejsu? W al. Unii 2 nie dopuszczają do siebie podobnej myśli, choć zdają sobie sprawę z klasy rywala.
- W trakcie przerwy zimowej pracowaliśmy przede wszystkim nad poprawą gry w defensywie. Pracowaliśmy również nad sposobem gry, a konkretnie nad jego ulepszeniem. Nic nie zmienia się natomiast w kwestii naszego spojrzenia na piłkę. Kwestia mentalna? Jest bardzo ważna. Gdyby udało się wywieźć korzystny wynik z Łazienkowskiej, z pewnością pozwoli to podbudować zespół – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Kazimierz Moskal.

Nowy stary ŁKS

Włodarze łódzkiego klubu dotąd stawiali na ewolucję a nie rewolucję, ale groźba spadku do pierwszej ligi zmusiła ich do powzięcia bardziej radykalnych środków. ŁKS rozstał się z kilkoma piłkarzami, którzy jesienią w opinii sztabu szkoleniowego zawiedli (Patryk Bryła, Kamil Juraszek, Bartłomiej Kalinkowski, Jewhen Radionow) oraz z dwoma, którzy nie zawiedli, ale postanowili poszukać futbolowego szczęścia w Poznaniu (Dani Ramirez) i w Warszawie (Piotr Pyrdoł). W ich miejsce pojawiło się aż sześciu nowych zawodników, więc tych, którzy nie śledzili zimowych doniesień z rynku transferowego, czeka w niedzielny wieczór duża niespodzianka, zwłaszcza w kontekście zestawienia linii defensywnej beniaminka.

Prawdopodobnie czwórkę z tyłu stworzy bowiem Jan Grzesik i trzech nowych – Carlos Moros Gracia, Maciej Dąbrowski i Tadej Vidmajer. Z przodu też szykuje się zmiana, wiele bowiem wskazuje na to, że trener Kazimierz Moskal postawi na Samuela Corrala, choć na występ liczy również Łukasz Sekulski. Napastnik w jesiennym przegranym 2:3 meczu z Legią w Łodzi zdobył dwa gole.
- Oczywiście, jeśli będzie mi dane, znów postaram się pokonać bramkarza... AS Monaco [Radosław Majecki podpisał kontrakt z monakijskim klubem, ale do końca sezonu został wypożyczony do warszawskiego klubu – przyp. red.] – powiedział napastnik ŁKS.

Kto zastąpi Daniego Ramireza? Kandydatów jest kilku. Wśród nich największe szanse mają Michał Trąbka i Jose Pirulo, nie wydaje się nam bowiem, by już teraz trener ŁKS posłał do boju sprowadzonego „za pięć dwunasta” Antonio Dominqueza.
- Nie będę oceniał zawodnika po jednym treningu, ale wiem już, że w piłkę potrafi grać. Jeśli zostanie zgłoszony, to pojedzie z nami do Warszawy, choćby po to, by poczuć atmosferę zespołu; by zobaczyć, jak to wygląda od środka w dniu meczowym – wyjaśnił Kazimierz Moskal.

Trener ŁKS nie zamierza rozpaczać po stracie Daniego Ramirez. - Wiemy, kim dla nas był Dani, ale na takie sytuacje trenerzy muszą być przygotowani. Nie chciałbym też pomniejszać jego zasług, ale życie nie znosi próżni, więc mam nadzieję, że zdołamy wykreować zawodnika, który godnie go zastąpi – powiedział szkoleniowiec, a jego zdanie podziela Łukasz Sekulski. - Wierzę w to, że każdy z nas da z siebie o kilka procent więcej i w ten sposób zdołamy zrekompensować stratę Daniego. Jego brak nie sprawi, że nie będziemy mieli pomysłu na grę – zapewnił napastnik.

Lider faworytem

Legia Warszawa, podobnie jak ŁKS, też przygotowywała się do rozgrywek w Turcji, ale lider ekstraklasy wrócił do Polski nieco wcześniej od ełkaesiaków, ba, podopieczni Aleksandara Vukovicia w ubiegłą niedzielę zdążyli nawet rozegrać w Polsce jeszcze dwa mecze sparingowe.

Ten drugi z Wisłą Płock (1:1), który serbski szkoleniowiec potraktował jako próbę generalną przed wiosenną premierą, był zamknięty dla kibiców i mediów, więc wiemy to jedynie, że bramki legionistów strzegł Radosław Majecki, blok defensywny stworzyło czterech zawodników (Marko Vešović, Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Michał Karbownik), w drugiej linii wystąpili Paweł Wszołek, Domagoj Antolić, André Martins, Luquinhas oraz sprowadzony ze Śląska Wrocław Mateusz Cholewiak, a obrońców rywala nękał José Kanté.

Dodajmy, że poza Cholwiakiem przed szansą na oficjalny debiut w barwach Legii stoi w niedzielę też Piotr Pyrdoł, który do Warszawy trafił z ŁKS. Po drugiej stronie barykady na pojedynek przy Łazienkowskiej ostrzy sobie zęby Arkadiusz Malarz, który z Legią zdobył trzy mistrzostwa Polski, krajowy puchar i awansował do Ligi Mistrzów, a teraz jako kapitan poprowadzi do boju beniaminka.

Niedzielny mecz, który będzie już 146. spotkaniem pomiędzy Legią a ŁKS, rozpocznie się o godz. 17.30. Sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń). Transmisja telewizyjna w Canal Plus.

Przypuszczalny skład ŁKS:
Malarz – Grzesik, Moros, Dąbrowski, Vidmajer, Srnić, Guima, Trąbka, Pirulo, Ratajczyk, Corral (Sekulski).

* * *

W sobotę w Dzienniku Łódzkim ukaże się pierwsza część Dziennika Kibica Ekstraklasy. Zamieścimy duże zdjęcie piłkarzy ŁKS, informacje o każdym zawodniku.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Twój Biały Pan
8 lutego, 08:10, wasz czerwomy Pan:

to taki dziwny mecz będzie ,4/5 łodzian życzy żeby obydwa kluby przegrały

chyba 4/5 wojewódzkich wsi i miasteczek

w
wasz czerwomy Pan

to taki dziwny mecz będzie ,4/5 łodzian życzy żeby obydwa kluby przegrały

G
Gość

współczuję kibicom ŁKS !!!

G
Gość
7 lutego, 18:14, Gość:

Tylko nie Sekulski

Oby nie

G
Gość

Najważniejsza jest obrona, aby koszmarnych błędów nie popełniała. Po drugie, nie wjeżdżać z piłka do bramki, tylko uderzać czasem zza pola karnego. Po trzecie mentalność zwycięzcy i wiara we własne siły.

G
Gość

Tylko nie Sekulski

G
Gość

Z taką taktyką jak dotychczas to spadek na 100

Dodaj ogłoszenie