Koncert rozpoczął się kilka minut po godz. 20 i od początku było wiadomo, że Sting nie będzie miał problemów z "kupieniem" łódzkiej publiczności. Wieczór rozpoczął się od "If I Ever Lose My Faith With In You", a za chwilę popłynął "Every Little Thing She Does Is Magic" z repertuaru The Police (czasy tej grupy Sting przypominał jeszcze kilka razy). Od trzeciego w kolejności "Englishman in New York" z artystą śpiewała już cała sala.
Sting doskonale bawił się koncertem (pijąc wodę z butelki zapewniał, że to "polish vodka") i hitami ze swojego przepastnej kariery. Zaproponował m.in. "Demolition Man", "I Hung My Head", "Heavy Cloud No Rain" (wykrzyczane z widownią), "Message In A Bootle", porywającą wersję police'owskiego "De Do Do Do, De Da Da Da", "Roxanne", "Desert Rose", "Every Breath You Take". W dobrze nagłośnionej Atlas Arenie każdy utwór wybrzmiał fantastycznie, co rusz podrywając widzów do zabawy.
Sting dał fanom oczekującym tego, co dobrze znają, to, czego pragnęli, ale też dużo przyjemności tym, którzy poszukują "smaczków" i niespodzianek. Nowe aranżacje, wyśmienicie wykorzystane skrzypce, świetne popisy instrumentalistów, rozbiegane rytmy w trakcie wykonywania utworu schodzące się w porywający finał. To świadczy o klasie artysty - dla każdego ucha coś miłego. No i ten znakomity kontakt z widownią oraz uśmiech sprawiające, że Sting wzbudza niekłamaną sympatię... Dawno nie było dane w jednym miejscu w Łodzi spotkać tylu zadowolonych ludzi.
A ci którzy chcieli ponieść ten koncert do domu, mogli się zaopatrzyć w pamiątkowe koszulki (po 80 zł), czapki (100 zł) lub bluzy (300 zł).
Teraz czekamy na piątkowy występ zespołu Muse w Atlas Arenie... Ale to będzie zupełnie inny klimat.
ZOBACZ TAKŻE:
Koncert Stinga: przed Atlas Areną [ZDJĘCIA]
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?