Księgowa GDDKiA ukradła ponad pół miliona złotych. Teraz chce wszystko oddać

wp, ab
Katarzyna S. chce oddać wszystkie skradzione pieniądze
Katarzyna S. chce oddać wszystkie skradzione pieniądze Grzegorz Gałasiński/archiwum
Przed łódzkim Sądem Apelacyjnym rozpoczęła się w czwartek rozprawa odwoławcza w sprawie Katarzyny S., byłej księgowej łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która została skazana za przywłaszczenie ponad pół miliona złotych.

W kwietniu Sąd Okręgowy w Łodzi skazał 35-letnią Katarzynę S. na karę 3 lat więzienia za przelanie z konta GDDKiA na własne ponad 505 tys. zł. Sąd orzekł, że kobieta ma zwrócić 391 tys. zł. Jednak od wyroku odwołali się: prokuratura, oskarżyciel posiłkowych oraz obrońca byłej księgowej.

W ocenie prokuratury, sąd powinien ponadto zakazać kobiecie pracy: w organach administracji państwowej i samorządowej, na stanowiskach kierowniczych oraz jako księgowa. Oskarżyciel posiłkowy (w tym procesie GDDKiA) chce, żeby Katarzyna S. zwróciła wszystkie skradzione Dyrekcji pieniądze. Z kolei obrońca Katarzyny S. zauważył, że wyrok dla jego klientki jest zbyt surowy, bo kobieta nie będzie mogła zwrócić pieniędzy z powodu odbywania kary w więzieniu.

Sama skazana powiedziała w sądzie, że chce oddać całą sumę, założyła już nawet własną działalność gospodarczą (sprzedaje kalendarze dla dzieci), żeby spłacić dług. Chciałaby wyroku w zawieszeniu, żeby miała możliwość zarobienia pieniędzy, bowiem skradzione pół miliona złotych już wydała.

Sąd Apelacyjny w Łodzi odroczył rozprawę do 12 września.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

A pieniążki w Szwajcarii. I nikt jej nic nie zrobi. Podzieli się z resztą i sprawa rozejdzie się po kościach.

Ł
ŁodzianinPK

Bardzo ciekawe , ukradła ponad 500 tyś a ma zwrócić 391 tys - to lepsza oferta jak w banku gdzie na zawsze oddaje się więcej niż się wzięło. Poza tym jak to nie może oddać bo będzie w więzieniu - no przecież pieniędzmi, które ukradła w piecu nie paliła - pewnie autko i inne dobre się kupiło - a zatem na licytacje i na poczet długu a co do działalności to życzę powodzenia....hahahaha kalendarzyki dla dzieci żeby spłacić 400 tyś - nooo dobrze ze premier karze pracować do 67 lat....

?

z czyjej partyjnej nominacji jest ta pani, kto z nazwiska załatwił jej tą robotę?

Dodaj ogłoszenie