Łódź: nowy sposób naciągania kierowców

Marcin Bereszczyński
W Łodzi mężczyzna wymyślił nowy sposób naciągania właścicieli samochodów
W Łodzi mężczyzna wymyślił nowy sposób naciągania właścicieli samochodów Dziennik Łódzki / archiwum
Od wakacji w centrum Łodzi grasuje oszust, który próbuje wyłudzić pieniądze od kierowców. Przekonuje, że właśnie uratował ich samochód przed kradzieżą.

Opowiada historyjkę, jak to widział złodzieja z okien sklepu i popędził do auta, by uniemożliwić kradzież. Po opowieści o akcji ratunkowej zwraca uwagę właścicielowi auta, że uniknął dzięki niemu dużych strat i prosi o wdzięczność. Sugeruje pieniądze, za które zabierze dzieci do McDonalda.

- Najpierw na ten numer złapała się moja mama, parkująca przy ul. Kopernika, a dwa dni temu żona na parkingu przy Manufakturze - napisał do nas Czytelnik. - Obie zapłaciły.

- Byłam postawiona w trudnej sytuacji - opowiada żona naszego Czytelnika. - W pierwszej chwili nie umiałam ocenić, czy rzeczywiście ktoś chciał włamać się do naszego auta. Trudno było mi odmówić wręczenia pieniędzy. Po prostu głupio byłoby mi ich nie dać. Dałam 20 zł.

Kobieta zaczęła opowiadać o wyłudzeniu pieniędzy znajomym. Jej kolega z pracy też trafił na tego oszusta, który w ten sam sposób wyłudził 10 zł.

- Pomysłowość oszustów jest nieograniczona - wzdycha Joanna Kącka, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, która nie słyszała o podobnym procederze, bo pokrzywdzeni zapewne wstydzili się przyznać do tego policji. - W tym przypadku nie można mówić o przestępstwie. Nie ma gróźb ani żądania pieniędzy. Trudno cokolwiek udowodnić, bo przecież ludzie sami wręczają pieniądze temu człowiekowi.

Policja radzi, aby w przypadku podobnej próby wyłudzenia pieniędzy wezwać patrol pod pretekstem próby włamania do samochodu. Wtedy naciągacz musiałby wystąpić w roli świadka. Zostałby namierzony przez policję i być może udałoby się mu udowodnić chęć oszustwa.

Pokrzywdzeni twierdzą, że oszust ma ponad 50 lat. Jest to mocno siwiejący mężczyzna z widocznym brzuszkiem. Ma 175 - 180 cm wzrostu.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kurka

Dziś właśnie spotkałam opisywanego naciągacza na parkingu na Palcu Komuny Paryskiej w Łodzi. Opowiedział mi historyjkę o rzekomej próbie włamania. Początkowo uwierzyłam w to że widział i gonił sprawcę, ale nie dałam się "wkręcić". Po kilku moich pytaniach zaplątał się w swoich opowieściach, a przede wszystkim zdradziły go buty ( stare, brudne,sportowe, idealne do ewentualnej ucieczki),a kompletnie nie pasujące do reszty stroju ani marki samochodu który wskazał za swój.
Nie dałam ani grosza.
Zresztą ta historyjka o posiłku dla jego dzieci za moje pieniądze w Mac Donaldzie, dała mi do myślenia.
Dobry podstęp uknuł ten pan, ale nie dopracował go do końca. ;-)

a
andrzej27

Pasuje jak ulał pod ten incydent.

M
Marita

Mam pewną propozycję na przytoczone przypadki ...w charakterze obrony, szczególnie jeśli nie jest się samemu......robię zdjęcie delikwentowi...t.z. staram się zrobić, bo " zainteresowany " portretem "...ulatnia się.

z
zimnabreja

a może jednak jest to przestępstwo - oszustwo - polecam lekturę 286 par.1 i 3 k.k.;)

m
macyx34

Takie incydenty trzeba zgłaszać policji. A potem dopytywać, co z tym zrobili funkcjonariusze. Swoją drogą, trzeba by pogonić tzw. wybawiciela, który uchronił nas od nieistniejącego włamania... A przy okazji - jest jakiś monitoring w tym mieście? Nie można namierzyć oszusta?

Dodaj ogłoszenie