Łódź. Przed sądem stanie 12-osobowy gang narkotykowy. Przez siedem lat byli nieuchwytni. Akt oskarżenia jest już w sądzie

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Na ławie oskarżonych zasiądzie rozbity przez policję 12-osobowy gang narkotykowy działający w latach 2013 -2020
Na ławie oskarżonych zasiądzie rozbity przez policję 12-osobowy gang narkotykowy działający w latach 2013 -2020 Policja
Udostępnij:
Na wielką skalę produkowali i handlowali amfetaminą w Łodzi i regionie. Podczas rozmów telefonicznych posługiwali się szyfrem, tak aby zmylić podsłuchujących ich policjantów. Przez siedem lat byli nieuchwytni. Wreszcie wpadli i wkrótce staną przed sądem.

Od "Marudy" do "Kilera" i "Promila"

Na ławie oskarżonych zasiądzie 12-osobowy gang narkotykowy działający w latach 2013 -2020. Na jego czele – według prokuratury – stał 40-letni Jacek D., pseudonim „Maruda” oraz jego 58-letnia matka Teresa D. On z zawodu jest blacharzem samochodowym, ona zaś szwaczką i kucharką.

W gangu mieli też działać m.in. 39-letni Mariusz K. – „Kiler”, który z zawodu jest zbrojarzem i przed zatrzymaniem utrzymywał się z prac dorywczych w budownictwie, a także 41-letni Dawid W. - „Promil”, który ma wyższe wykształcenie – z zawodu jest fizjoterapeutą i trenerem personalnym. Przed sądem stanie też 37-letnia Małgorzata D., z zawody fryzjerka, czyli była żona uznanego za szefa gangu Jacka D. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi.

Przełom po wpadce członka gangu

Śledztwo prowadzili policjanci pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Przełomem w rozbiciu gangu było zatrzymanie przez stróżów prawa 30 czerwca 2020 roku 55-letniego Pawła W., który z zawodu jest technikiem instalacji budowlanych, zaś przed wpadką pracował dorywczo. Zarówno w jego bmw, jak i w mieszkaniu przy ul. Radwańskiej znaleziono biały proszek, który okazał się amfetaminą.

Podczas przesłuchania 55-latek przyznał się do winy i opisał kulisy działania zorganizowanej grupy przestępczej. Wyjaśnił, że „Maruda” kierował gangiem oraz działalnością związaną z produkcją i dystrybucją amfetaminy dyktując ceny jej sprzedaży. Nawet gdy Jacek D. trafił do aresztu, to nadal trzymał rękę na pulsie i wydawał polecenia matce, która je wykonywała i de facto kierowała gangiem pod nieobecność syna.

Szyfrowane rozmowy przez telefon

Paweł W. ujawnił, że najpierw od Jacka D. kupował amfetaminę raz w miesiącu, od 300 do 500 gramów, płacąc 6 zł za gram. Potem sam zaczął produkować biały proszek i wtedy Teresa D. - na polecenie syna – była głównym odbiorcą. Przekazywał jej dwa – trzy razy w tygodniu od 0,3 do 1 kg amfetaminy.

Co ciekawe, Teresa D. podczas rozmów telefonicznych – w obawie przed podsłuchem – posługiwała się szyfrem. Kiedy zamawiała pół kilograma lub cały kilogram narkotyków, to mówiła, aby przyjechać do niej za pół godziny lub za godzinę. Jeśli zaś zamawiała mniej amfetaminy, na przykład 300 gramów, to prosiła przez telefon, aby pożyczyć jej 300 zł.

Ruszyła budowa bariery na granicy polsko-białoruskiej

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
kolejny bzdurny wpis ,ciekawe kto w to wierzy..........
Dodaj ogłoszenie