Łódzki szpital im. Kopernika bezpłatnie sprawdzi krew

Joanna Barczykowska
Małgorzata Nowakowska ma nadzieję, że jej krew uratuje komuś życie
Małgorzata Nowakowska ma nadzieję, że jej krew uratuje komuś życie Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
800 przebadanych dawców może oznaczać nawet kilkaset uratowanych istnień. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Kopernika w Łodzi dostał od Ministerstwa Zdrowia aż 280 tys. zł na badania przesiewowe dawców szpiku kostnego.

Środki muszą być wydane do końca roku, a to oznacza, że potrzeba 800 chętnych dawców z województwa łódzkiego. Lekarze apelują o powszechną mobilizację. Na pierwszy ogień poszły we wtorek panie ze szpitalnej rejestracji. Zgodnie twierdziły, że to nic nie boli.

- Najlepiej zdecydować się z biegu. To nic nie kosztuje, a pobranie krwi nie boli. Cieszę się, że będę mogła uratować komuś życie - mówi Małgorzata Nowakowska. - Jeśli moja krew okaże się zgodna z chorym, nie zawaham się pomóc.

Na taki gest zdecydowali się także funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji i straży pożarnej w Łodzi.

- Cieszymy się, ale to nie wystarczy. W Polsce jest o połowę za mało dawców w stosunku do potrzeb. U nas wykonuje się pięć razy mniej przeszczepów niż np. w Niemczech i cztery razy mniej niż w Czechach. W Łodzi mamy możliwości przeprowadzania wszystkich przeszczepów i szukania dawców. Jest sprzęt i dobra kadra, ale potrzebujemy chętnych dawców - mówi prof. Tadeusz Robak, kierownik kliniki hematologii w szpitalu im. Kopernika.

W ''Koperniku'' wykonano w tym roku 30 przeszczepów. A potrzeby są kilka razy większe. Jednym z oczekujących jest pan Marek z Łodzi. O tym, że ma białaczkę, dowiedział się kilka miesięcy temu. Życie może mu uratować tylko przeszczep szpiku. Nie ma rodzeństwa, a w rejestrze dawców na razie nie znaleziono dla niego odpowiedniej osoby.

- Tylko co czwarty pacjent znajduje dawcę w rodzinie. Pozostali są skazani na dawców niespokrewnionych, a ich wciąż brakuje - mówi prof. Robak.

Ale kto może być dawcą? - Właściwie każdy zdrowy człowiek - mówią lekarze.

Dawca może mieć od 18 do 50 lat i musi wypisać oświadczenie woli. Nie jest to równoznaczne z tym, że będzie oddawał szpik, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Wśród przeciwskazań jest m.in. ciąża, tatuaż zrobiony w ciągu ostatniego pół roku, cukrzyca i epilepsja.

Wyniki próbek krwi trafiają do Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej. Tym samym polscy dawcy stają się dostępni także dla biorców zagranicznych.

- Często zdarza się tak, że wystąpi zgodność z chorym np. w Niemczech. Tak samo działa to w drugą stronę - mówi prof. Robak.

Na taki moment czekają wszyscy chorzy. Przeszczepy szpiku stosuje się głównie u chorych na ostrą białaczkę, ale także przy chłoniakach, anemii, a nawet niedoborze odporności.

- Jeśli wystąpi zgodność z chorym pacjentem, dawca jest powtórnie dokładnie badany - mówi dr Agnieszka Wierzbowska, docent w klinice hematologii. - Przeszczep brzmi groźnie, ale to bardzo prosty zabieg. Tylko u 30 proc. dawców pobieramy bezpośrednio szpik z kości biodrowej za pomocą igły. Najczęściej pobiera się jednak krew od dawcy, a to nie wymaga znieczulenia ogólnego. Nie jest nawet pobierana krew w czystej postaci, bo za pomocą specjalnego urządzenia pobierane są tylko komórki macierzyste. Potem chory dostaje krew w formie kroplówki. Dawca po trzech godzinach może iść do domu. Wszystko dzieje się w pełni anonimowo - dodaje Wierzbowska.

Chętni dawcy z woj. łódzkiego mogą zgłaszać się do Poradni Immunologii Klinicznej, Transplantacyjnej i Genetyki przy ul. Ciołkowskiego 2 w Łodzi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie