Któregoś pięknego letniego dnia miejscy radni odkryli ze zdumieniem, że Łódzki Regionalny Park Naukowo-Technologiczny, w skrócie zwany technoparkiem, przynosi straty.

Stosunkowo niewielkie, ale wystarczająco duże, by z miejsca przekształcić spółkę w obiekt specjalnej troski. Na prezesa technoparku spłynęła lawina krytyki, co było o tyle dziwne, że kończącą się kadencję Andrzeja Stycznia przedłużono właśnie na kolejne lata. Kupy się nie trzyma? A czy to ważne? Dla większości obserwatorów jest jasne, że technopark stał się miejscem politycznej rozgrywki wewnętrznych frakcji Platformy Obywatelskiej. Aczkolwiek nie da się ukryć, że przy okazji poruszono wiele istotnych problemów.

Na początek to, co jest powszechnie wiadome. Miasto zdecydowało się pokryć ze swojej kasy 750 tys. zł straty, wygenerowanej przez technopark w 2011 roku. Przy okazji rozpoczęła się dyskusja na temat wyników spółki, bo jak się okazało, rok 2012 również zamk-nął się stratą, a jak twierdzi Krzysztof Grzywaczewski, dyrektor biura nadzoru właścicielskiego UMŁ, w 2013 roku będzie podobnie.

Atmosferę podgrzała sprawa kolejnej inwestycji technoparku - wartego 100 milionów złotych projektu Bio Nano Park Plus, realizowanego wspólnie z Politechniką Łódzką. Będzie to dalszy etap gigantycznej inwestycji, ukończonej w ubiegłym roku i otwartej z pompą, przy udziale prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nowy projekt zapowiada się imponująco, miasto (a więc największy udziałowiec technoparku) zaczęło jednak wyrażać obawy o jego przyszłość. Kilka dni temu cytowaliśmy Krzysztofa Grzywaczewskiego, który narzekał, iż zarząd nie przedstawił wspólnikom wyników starań o ten projekt, a terminy wykonania analiz są odsuwane. Gorące zaniepokojenie w tej sprawie wyraża też Tomasz Kacprzak, który jeszcze jako szef Rady Miejskiej zabiegał o to, by miasto przeznaczyło sześć milionów złotych na brakujący wkład własny, potrzebny do sfinansowania inwestycji.

Dodatkowo niezdrowe emocje wywołuje fakt, że technopark rozpoczął sprzedaż należących do niego działek. Pierwszą kupił Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (za 2,5 mln zł). Dodatkowo ŁRPNT prowadzi rozmowy w sprawie zbycia kolejnej nieruchomości - tym razem na rzecz firmy farmaceutycznej. Spółka chciała też ubić z WFOŚiGW inny interes, wynajmując funduszowi powierzchnie biurowe na potrzeby tymczasowej siedziby.

Na to wszystko nakładają się zmiany personalne. Ale wbrew wcześniejszym spekulacjom, nie doszło do roszady na stanowisku prezesa, mamy za to nowe twarze w radzie nadzorczej. A tak w ogóle, to wszystko jest jeszcze bardziej skomplikowane.

Łódzki technopark to łakomy kąsek. Tak w dosłownym sensie, jak to zwykle bywa rozumiane w świecie polityki, choć akurat polityków tam dziś się nie zatrudnia, no może poza Johnem Godsonem - on jednak przebywa na urlopie bezpłatnym. To jedyna spółka, którą Łódź może się chwalić na świecie, przynajmniej jeśli chodzi o stan posiadania. To spółka, która jest zauważana w Warszawie. Technopark jest chwalony przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, prezydent Komorowski nie dość, że przyjeżdża do Łodzi na przecięcie wstęgi w Bio Nano Parku, to jeszcze bierze ze sobą prezesa Stycznia do Brukseli na podpisanie umowy z tamtejszym parkiem technologicznym. Generalnie wyższa półka. No i świetne miejsce do pracy.