Majdan: Krytyka trenera Brzęczka przychodzi niektórym zbyt łatwo

BG
Udostępnij:
Były reprezentant Polski Radosław Majdan ocenił występy polskich drużyn w europejskich pucharach i przewidział szanse Legii Warszawa i Lecha Poznań do awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Były bramkarz przyznał też, że dziwi go krytyka na tak dużą skalę, z którą musi mierzyć się Jerzy Brzęczek

Tak dobrego meczu polskiej drużyny w europejskich pucharach jak zwycięstwo Lecha Poznań z Apollonem 5:0 kibice nie widzieli od dawna. A sporo mówiło się, że drużyna z Cypru może nie być łatwym rywalem.

Wysokość tego zwycięstwa była dla mnie zaskoczeniem, bo chyba każdy z nas spodziewał się, że to będzie cięższy mecz. Utrudnieniem miała być wysoko temperatura na Cyprze, natomiast piłkarze wytrzymali spotkanie kondycyjnie bardzo dobrze, a co najważniejsze, zaprezentowali się lepiej piłkarsko. Czym dłużej trwał ten mecz to Lech zyskiwał przewagę, a miało być zupełnie odwrotnie. Dawno nie byliśmy świadkiem takiej dominacji na tym etapie rozgrywek w Europie. Jedni powiedzą, że to tylko drużyna cypryjska, ale wcześniej z zespołami z tej ligi odpadały Legia Warszawa czy Wisła Kraków, więc dla mnie to sukces.

Czym Lech więc najbardziej zaimponował?

To spotkanie pokazało jak ważna jest jakość piłkarska. To co zrobił Ramirez przy pierwszej bramce, to co zrobił Tiba przy trzecim trafieniu – tacy zawodnicy dają przewagę i zwycięstwo w meczu, który teoretycznie jest wyrównany. Ci gracze okazali się kluczowi w najważniejszych momentach, podobnie jak Jakub Kamiński, który udowodnił, że już niedługo może myśleć o pierwszej reprezentacji Polski. Biorąc pod uwagę, że kadra zaczyna mieć problemy na skrzydłach, to selekcjoner powinien się mu przyjrzeć.

A dobra forma Kolejorza nie była czymś oczywistym, szczególnie jeśli zajrzymy do tabeli Ekstraklasy.

Zdecydowanie więcej spodziewam się po Lechu w lidze, gdzie zdobyli tylko 5 punktów, z czego 3 po ostatnim średnim występie z Wartą Poznań. Mam świadomość, że był to mecz po ciężkim starciu pucharowym, ale powinniśmy oczekiwać od tego zespołu więcej. Lech ma ogromny potencjał, który nie jest jeszcze do końca wykorzystany, ale na pewno będzie jednym z faworytów w wyścigu o mistrzostwo Polski. Większą uwagę powinno zwrócić się na kwestie tracenia bramek, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Klasowa drużyna musi nauczyć się też łączyć występy na arenie międzynarodowej i w rodzimej lidze, co trzeba przyznać nie do końca na razie Kolejarzowi wychodzi.

Ułatwieniem w kalendarzu Lecha ma być przełożony ligowy mecz z Pogonią Szczecin, by drużyna mogła przygotować się do kolejnej fazy Ligi Europy. Nie wszystkim ta decyzja Ekstraklasy się jednak spodobała.

Uważam, że to bardzo dobra decyzja. W miejscu i czasie w jakim znalazł się futbol na całym świecie w związku z pandemią koronawirusa należy dobrze zarządzać siłami piłkarzy, którzy nie odpoczęli i przepracowali okresu przygotowawczego tak jak to powinno wyglądać. Mając na względzie więc zdrowie zawodników, myślę, że to rozsądna zmiana w kalendarzu i dziwie się Pogoni, że tego nie rozumie. Przecież sukces Lecha będzie oznaczał też sukces całej polskiej piłki, a drużyna ze Szczecina specjalnie na tym nie straci. Jeśli Lech i Legia wejdą do Europy, to koniunktura na polską piłkę się zwiększy, co może wiązać się z hojniejszymi sponsorami. Pogoń, lub inne kluby, które w pucharach nie grają, skorzystają przez to na dobrej atmosferze wokół polskiej piłki.

Do następnej rundy eliminacji do Ligi Europy weszła też Legia Warszawa, ale przy wygranej Lecha zwycięstwo z Dirtą nie było aż tak przekonujące.

Nie spodziewałem się fajerwerków - to był jednak lepszy mecz Legii niż wcześniejsze, a co ważne wynik nie był nawet przez chwile zagrożony. Mistrz Polski kontrolował to spotkanie i to było najważniejsze, bo w ostatnim czasie gra drużyny wyglądała bardzo przeciętne. Ale czas działa na korzyść Wojskowych i prędzej czy później złapią swój rytm, bo mają bardzo dobrych piłkarzy.

Czy pomoże w tym zmiana trenera?

Trochę nie rozumiem tej decyzji i myślę, że należało jeszcze dać czas i zaufanie Aleksandarowi Vukovićowi. Przecież to trener, który wyciągnął zespół z kryzysu i pod jego wodzą drużyna grała dobrze. Teraz nie pomagały mu kontuzje oraz słaba forma poszczególnych graczy, co sprawiło, że prawie pół składu nie funkcjonowało tak jak powinno.

A czego możemy spodziewać się po Legii Czesława Michniewicz?

Życzę trenerowi Michniewiczowi, by doprowadził zespół do takiego poziomu jak grała Legia Vuko. Czyli drużyna dobra na skrzydłach, pressująca przeciwnika, dominująca i potrafiąca wygrać z mocnym rywalem różnicą kilku bramek. Przed pandemią Legia grała najlepszą piłkę w ostatnich latach, a piłkarze mówili o świetnej atmosferze w szatni. Jeśli zespół do tego wróci, to będzie już sukces.

A czy to dobre rozwiązanie, by trener mistrza Polski był też w tym samym czasie trenerem młodzieżowej reprezentacji Polski?

Nie wiem dokładnie jak prezes Dariusz Moiduski to zaplanował, ale przerwa reprezentacyjna to zwykle czas na przepracowanie wielu wariantów z zespołem. Trochę mnie to zaskakuje, ale rozumiem, że klub ma swoją długofalową wizję tej współpracy, w której Czesław Michniewicz wkrótce będzie tylko trenerem klubowym. Najważniejsze dla Legii jest zakwalifikowanie się do Ligi Europy i takie zadanie stoi przed szkoleniowcem.

Trudno wyciągać wnioski po pierwszym meczu trenera, ale od razu nasuwa się inny pomysł na Michała Karbownika, który nie będzie już lewym obrońcą, a pomocnikiem. To dobra zmiana?

Dla mnie nie jest to dobre rozwiązanie. Biorąc pod uwagę liczbę środkowych pomocników w Legii, oraz fakt, że reprezentacja Polski wciąż poszukuje lewego obrońcy, to nie rozumiem tej decyzji. Gdybym był człowiekiem, który doradza Michałowi Karbownikowi, to powiedziałbym mu, że może być defensorem, którego nasza kadra nie miała kilkanaście lat. Skoro w ciągu roku z rezerw Legii stał się potencjalnie najdroższym piłkarzem w klubie, to może na Mistrzostwach Europy w czerwcu byłby podstawowym obrońcą Biało-Czerwonych?

Lech i Legia awansowały w pucharach, ale by mówić o sukcesie, to muszą zrobić jeszcze jeden krok. Zobaczymy je w fazie grupowej Ligi Europy?

Dla Lecha nie będzie to łatwe spotkanie z Charleoi, ale szansę rozłożyłbym po 50 na 50. Jeszcze raz zwrócę jednak uwagę na słabo

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Majdan: Krytyka trenera Brzęczka przychodzi niektórym zbyt łatwo - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie