"Mała Stopa": Spojrzeć na siebie oczami tego drugiego -...

    "Mała Stopa": Spojrzeć na siebie oczami tego drugiego - umiejętność bezcenna [RECENZJA]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    "Mała Stopa": Spojrzeć na siebie oczami tego drugiego - umiejętność bezcenna [RECENZJA]
    1/15
    przejdź do galerii

    ©Fot. Warner Bros. Entertainment

    Bywa, że wystarczy wszystko odwrócić i już jest zabawnie. A nierzadko i mądrzej. Oparta na sprytnym pomyśle nowa amerykańska animacja zgrabnie rozprawia się z naszym przekonaniem o wyjątkowości i nadrzędności człowieka wobec wszystkiego, co spotyka w trakcie pobytu na ziemskim globie.
    O yeti słyszał niemal każdy, jakoś trudno spotkać takiego, który go naprawdę widział. A co, jeżeli yeti jednak istnieje i - chociaż sądzimy, że nie da się nas nie znać - wie o nas tyle, co my o nim?

    Legendy ubarwiają nam świat i pozwalają mieć nadzieję, że oprócz tego, co zwyczajne i odkryte istnieje tajemnica, a nawet zjawiska niewytłumaczalne. Yeti, czyli Wielka Stopa, spokojnie miał zamieszkiwać wysokie partie Himalajów, aż zaczęliśmy mu po nich łazić i konfrontacja zdaje się nieunikniona.
    Na razie yeti żyją w zaśnieżonej, odciętej od świata wiosce i znają podanie o tajemniczej istocie - Małej Stopie. Oczywiście, nikt rozsądny nie wierzy w jej istnienie, a opowieści o niezwykłym stworze mogą rozpalać tylko młodzieńcze umysły, które dopiero co przestały słuchać bajek na dobranoc. Tymczasem młody yeti Migo, wiedziony pasją odkrywania, niespodziewanie spotyka tego, który miał zostawiać nieduże ślady, czyli człowieka. Przedstawiciele dwóch nieznających się i niewierzących w siebie nawzajem światów muszą się teraz porozumieć i nauczyć wspólnie istnieć na tej samej planecie. A zdobyta w ten sposób wiedza wywoła pytania o to, co jeszcze można znaleźć w wielkim świecie, otaczającym zagubioną w górach wioskę.

    Realizatorzy filmu budują konflikt na zderzeniu roz-budowanego i silnie osadzonego w tradycji systemu wierzeń z rozumową potrzebą poznania i naukowego udowodnienia tego, co jest prawdą. Społeczność yeti jest mocno przywiązana do swoich obrzędów (np. konieczności uderzania w wielki „dzwong”, by na niebo mogło „wpełznąć” słońce), jednocześnie jej przedstawiciele nie uznają istnienia czegokolwiek poza tym, w co sami od pokoleń wierzą. Migo zaś, będąc cenionym przez pobratymców (właśnie osiągnął awans w hierarchii), dzięki swojemu przypadkowemu odkryciu poczuł, iż świat musi być o wiele większy niż dostrzega się to w zasklepionej rzeczywistości i na tyle, na ile może to myślą ogarnąć, chciałby poszerzyć horyzonty „lokalsów”. Jego zapędy mogą być groźne dla ustalonych dogmatów, dlatego zostaje wygnany. Jednak to właśnie, zamiast uratować trwałość ustanowionego, będzie - jak to zwykle bywa - początkiem przewartościowań, przemian i, hmmm, postępu?



    Ciekawa opowieść o znaczącej (i bardzo dziś na czasie) opozycji otrzymuje atrakcyjną, familijną formę. Sporo tu zgrabnego humoru, wywiedzionego albo z ignorancji bohaterów prowadzącej do fałszywych odczytań pojawiających się tropów i dowodów na istnienie Małej Stopy, albo z tête-à-tête ludzi i yeti. Dodano do tego kilka udanych, wpadających w ucho piosenek, dobrze przetłumaczonych przez autorów polskiego dubbingu (za „Under Pressure” Percy’ego z refrenem „on ma stresa” - czapki z głów). Nie brakuje atrakcyjnych rozwiązań wizualnych oraz pomysłowego potraktowania klasycznego slapsticku.

    „Mała stopa” cieszy również swoją realizacyjną jakością i bezpretensjonalnością, brakiem napięcia na konieczność zasypania widza efektami, zachwycenia nieograniczonymi możliwościami nowoczesnej techniki. A przy okazji film łagodnie uczy zadawania pytań, zwraca uwagę, że czasem warto zakwestionować narzucone wartości czy nawet podważać autorytety, pozwolić sobie na samodzielne myślenie i skonfrontować je z wypracowanymi przez innych kanonami zachowań. Przede wszystkim zaś namawia do poznawania i zrozumienia odmienności, bo to jedyna droga do pokojowej współegzystencji, pozbawionej lęków i zapiekłości. Wtedy może się zrodzić przyjaźń tam, gdzie - zdawałoby się - istnieje trwały podział na dwa plemiona.

    I może lepiej jedynie, żeby zagadki yeti nigdy nie rozwiązać. Bo prawda może, jak zwykle, okazać się beznadziejnie banalna i nudna...

    Mała Stopa USA animacja, reż. Karey Kirkpatrick, głosy: Sebastian Stankiewicz, Jacek Król | Ocena: ★★★★☆☆



    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    czyli co, udajemy że prezydent Łodzi jest prawdomówna

    Uć ku,rwa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo