- Kręcenie filmów to zadanie dla straceńców. Im dłużej to robię, tym trudniej mi powiedzieć dlaczego - mówił na ''pożegnalnej'' konferencji reżyser, który po ostatnim filmie ''Wszyscy jesteśmy Chrystusami'' zapowiedział już odejście od kina.
Sam pomysł na ''Baby są jakieś inne'' narodził się z obserwacji podczas jazdy Szosą Katowicką. Kobieta prowadząca auto włączyła prawy ''migacz'', ale skręciła w lewo. Zaraz znów odbiła w prawo, co jadący z Koterskim przyjaciel skonkludował. Reżyser zdradził, że jest prawdziwym łowcą bon motów.
- Zasłyszane wrzucam do jednego worka. Czekam i gdy zaczną pęcznieć, wyławiam - przyznaje Koterski.
''Baby są jakieś inne'' to specyficzny film, rozprawiający się z kobiecą dominacją w relacjach z partnerami. Akcja toczy się w samochodzie, w którym dwaj ''prawdziwi mężczyźni'' (Robert Więckiewicz, znany z filmów ''Vinci'', ''Dom zły'' oraz Adam Woronowicz, odtwórca tytułowej roli w ''Popiełuszko. Wolność jest w nas'') dzielą się swoimi doświadczeniami. Razem napotykają też kolejne, przeróżne typy kobiece (wszystkie kreuje żona Koterskiego, aktorka Małgorzata Bogdańska).
- To teraz najważniejszy cywilny temat na świecie. Fruwa w przyrodzie, wypływa w książkach, parlamentach i nagli, by go podjąć - tłumaczył reżyser.
Za zdjęcia odpowiada Jerzy Zieliński, jeden z bardziej znanych polskich operatorów filmowych, pracujący w Hollywood (''Ucieczka z kina Wolność'', ''Dzieci Ireny Sendlerowej''). Film miał powstać w konwencji czarno-białej, ale Zieliński uznał, że nie współgra to z bardzo współczesną tematyką.
Budżet filmu to 5 mln zł. z czego połowę dołożył PISF. Premiera jeszcze przed festiwalem filmów w Gdyni.
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?