reklama

Maria Skłodowska-Curie - piękny umysł i namiętne serce

Anna OlejniczakZaktualizowano 
Wikipedia
Zatrzęsła nie tylko światem nauki, ale i światem mężczyzn. Robiła niemal wszystko, co w jej czasach uważano za niestosowne i nieprzystające kobiecie. Przełamywała kolejne bariery i stereotypy. Była nie tylko wybitną naukowczynią, ale i pełną namiętności kobietą – żoną, matką i kochanką. A także bohaterką międzynarodowego miłosnego skandalu. Najbardziej znana Polka na świecie i jedna z najbardziej podziwianych w świecie kobiet.

Maria Skłodowska-Curie była pierwszą kobietą, która zdobyła Nobla i jedyną dwukrotną laureatką tej nagrody. Była też pierwszą profesorką na Sorbonie i jedną z pierwszych kobiet, które zdobyły prawo jazdy. Konno jeździła w bryczesach, kąpała się w trykocie. A wszystko to na przełomie XIX i XX wieku. Maria Skłodowska-Curie nie przejmowała się tym, co myślą o niej inni.

Zazwyczaj kojarzy nam się z dostojną, ubraną na czarno matroną, która patrzy na nas trochę smutno, a trochę surowo ze starych zdjęć. Wiemy, że miała wybitny umysł, ale mało kto z nas wie, że miała również gorące serce i namiętny charakter. Była kobietą wybitną, lecz nie tylko za sprawą wyjątkowego umysłu, ale i niezłomności charakteru oraz niepokornego temperamentu, który sprawił, że na wielu polach wyprzedziła dwoją epokę.

Pierwsza miłość i złamane serce

Marzyła o medycynie, ale choć uczyła się świetnie, szybko musiała zarabiać na swoje utrzymanie. Urodziła się w inteligenckiej, szlacheckiej lecz dość ubogiej rodzinie. w 1883 roku ukończyła ze złotym medalem żeńskie gimnazjum i rozpoczęła naukę na nieformalnym "Uniwersytecie Latającym", udzielając jednocześnie korepetycji z matematyki, fizyki i języków obcych: rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego i francuskiego.

Kazimierz Żorawski był najlepszą partią w okolicy – dobrze urodzony, zdolny student matematyki, obyty, ujmujący i – niestety - bogaty. Mimo namiętnego uczucia, które wybuchło między synem właściciela ziemskiego a młodą guwernantką, rodzice Kazimierza na ślub nie wyrazili zgody, grożąc wydziedziczeniem. Przyszła noblistka była wszak, choć dobrze urodzoną, to jednak biedną nauczycielką i związek z nią byłby mezaliansem. Choć młodzi zaręczyli się, do ślubu nie doszło.

Upokorzona i odtrącona Maria, po czterech latach żalu, bólu, samotności i ciężkiej pracy wróciła do Warszawy, gdzie postanowiła leczyć złamane serce, rzucając się w wir nauki. W kraju nie mogła studiować, bo kobiet w Królestwie Polskim na uczelnie wyższe jeszcze nie przyjmowano, wyjechała więc do Paryża. Prosto na Sorbonę. Na słynny paryski uniwersytet uczęszczało wtedy ponad 1800 studentów. W tym... 23 kobiety.

Wynajmowała zimny i wilgotny pokoik. Choć często głodowała, pierwszy rok nauki zakończyła z najwyższą notą, uzyskując licencjat z fizyki. Po kolejnym roku zdobyła licencjat z matematyki, zajmując drugą pozycję. Na awanse kolegów nie zwracała najmniejszej uwagi, zbyt dobrze pamiętała bowiem, jak bardzo boli nieszczęśliwa miłość. Uważała także, że ze względów patriotycznych wyjść za mąż powinna tylko za Polaka.

Połączyła ich pasja

Z Piotrem Curie, 35-letnim znanym francuskim fizykiem i zatwardziałym kawalerem, poznali ją znajomi.

Uderzył mnie wyraz jego jasnego spojrzenia. Jego sposób mówienia, nieco powolny i rozważny, prostota, uśmiech – poważny i młodzieńczy zarazem

- napisała Maria w dzienniku.

Początkowo łączyła ich wspólna pasja i praca, lecz zarówno wybitny umysł, jak i osobowość Marii zrobiła na naukowcu tak ogromne wrażenie, że oświadczył się już po paru tygodniach.

Mąż jak los na loterii

Ślub wzięli 26 lipca 1895 roku. Skromny, cywilny, kameralny, bez welonu, obrączek i księdza. W podróż poślubną pojechali na rowerach, które kupili za pieniądze uzbierane na ślubie. Miesiąc miodowy spędzili przemierzając okolice Île-de-France. Maria już wtedy łamała obyczajowe konwenanse, jeżdżąc na rowerze w skróconej sukni i bez kapelusza, co było zachowaniem absolutnie skandalicznym.

Zakochany Piotr z wrodzonym spokojem znosił ekstrawagancje Marii, ona dla niego nauczyła się gotować. "On był przystojny, ona interesująca" – jak mawiano.

Męża mam najlepszego, jakiego można wymarzyć, i nawet nie sądziłam, abym podobnego znaleźć mogła, to prawdziwy los na loterii wygrany, i im dłużej żyjemy ze sobą, tym nam ze sobą lepiej

- napisała Maria Skłodowska-Curie w 1899 roku w liście do siostry.

Byli zgodnym, wspierającym się małżeństwem, które łączyła przyjaźń i wspólna pasja. Pracowali razem w laboratorium, które - choć było w rzeczywistości starym, drewnianym, opuszczonym magazynem, z gołym cementem zamiast podłogi i przeciekającym dachem - stanowiło niemal cały ich świat. To właśnie tam dokonali odkryć, które później przyniosły im nagrodę Nobla. Maria nie otrzymała by jej, gdyby nie wsparcie i upór męża, który odmówił samodzielnego przyjęcia wyróżnienia, przekonując że odkrycie jest w takiej samej mierze jej zasługą.

**

Przyjaciel życia**

Maria nie tylko ogromnie angażowała się w pracę, ale znajdowała jeszcze czas na wychowywanie dwóch córek – Ireny i Ewy. Ponoć dokonałaby swoich epokowych odkryć wcześniej, gdyby nie fakt, że małej Irence wyrzynały się kolejne zęby. Maria i Piotr przerwali więc pracę na dwa miesiące, by zabrać córeczkę na wakacje.

Choć w ich związku nie było może fajerwerków i dzikiej namiętności, szanowali się wzajemnie i cenili. Byli najlepszymi przyjaciółmi i stanowili dla siebie nawzajem doskonałe towarzystwo.

Piotr był dobrym, wiernym, uczciwym i oddanym mężem, który wspierał Marię na każdym kroku. Ona bardzo go ceniła i szanowała, choć temperament naukowca być może nie zawsze wystarczał pełnej namiętności Marii. Plotkowano nawet o jej rzekomym romansie z asystentem André-Louisem Debierne, sugerując, że to on jest biologicznym ojcem Ewy.

**

"Zgasła we mnie cała chęć do życia"**

11-letnie małżeństwo skończyło się nagle deszczowego wieczoru 19 kwietnia 1906 roku. Zamyślony Piotr, który coraz bardziej odczuwał skutki postępującej choroby wynikającej z wieloletnich badań nad radioaktywnymi pierwiastkami, nie zauważył jadącej dorożki.

- Nie żyje? Zupełnie nie żyje? - spytała wstrząśnięta Maria, której cały świat nagle rozpadł się w jednej chwili.

Nagła śmierć Piotra była dla Marii ogromnym ciosem. "Zgasła we mnie cała chęć do życia" – jak pisała. Tragiczne odejście "przyjaciela życia" zupełnie ją załamało. Zaczęła ubierać się na czarno, schudła, zapadła w sobie, nagle postarzała.

Przez rok pisała listy do nieżyjącego męża, próbując choć w ten sposób zrekompensować sobie jego brak. W „Dzienniku żałobnym” opisywała ból, żal i pustkę, jaka pozostała jej po śmierci ukochanego męża, przyjaciela, towarzysza.

Rozkwit kariery

Po raz drugi w życiu rozpacz po stracie ukochanego mężczyzny zabijała pracą, poświęcając się jej całkowicie. Śmierć męża miała też – jak się okazało – również dobre strony. Władze uczelni, poruszone tragedią, zaproponowały Marii objęcie stanowiska Piotra. W ten sposób stała się pierwszą w historii wykładowczynią na Sorbonie. Gdy weszła na salę w 1907 r., powitały ją oklaski.

W wychowaniu córek pomagał jej ojciec Piotra, Eugene. Maria, gdy tylko wyjeżdżała, pisała do córek długie listy. Zorganizowała im również, co nie było łatwe, prywatne nauczanie, mając zastrzeżenia do poziomu oferowanego przez szkoły. Była nie tylko genialną naukowczynią, ale i czułą, pełną poświęcenia i zaangażowania matką.

W tym czasie zaprzyjaźniła się także z Albertem Einsteinem, który był wyraźnie zafascynowany jej wiedzą i "najbardziej erotycznym spojrzeniem w Paryżu". Pisywali do siebie długie listy, wybrali się na wspólne wędrówki po Alpach. Albert Einstein był też jedną z nielicznych osób, które stanęły w obronie Marii, gdy stała się bohaterką międzynarodowego skandalu, który wybuchł w 1911 roku.

Gorączka zwana zakochaniem

Paul Langevin był znanym fizykiem, młodszym od Marii i ... niestety żonatym. To właśnie żona doprowadziła do ujawnienia ich romansu, publikując znalezione miłosne listy.

Zaczęło się niewinnie. Paul był przyjacielem rodziny i uczniem Piotra Curie. Zdolny fizyk był nieszczęśliwy w małżeństwie. Żona, która pochodziła z robotniczej rodziny, nie pojmowała jego naukowych aspiracji, a na dodatek miała dość wybuchowy temperament. Załamany i często poturbowany Paul ze swoich problemów zwierzał się przyjaciołom, do których grona należała również Maria. Ich romans kiełkował powoli, przez dwa lata słali do siebie coraz bardziej pikantne listy.

W końcu Paul wynajął niedaleko Sorbony mieszkanie, w którym się spotykali. Maria namawiała kochanka do opuszczenia rodziny. Być może Paul zdecydowałby się na ten krok, gdyby nie czwórka dzieci i uległy charakter, który nie pozwalał mu podjąć ostatecznej decyzji.

Maria miała 43 lata i po raz pierwszy w życiu zrozumiała co to znaczy prawdziwa namiętność. Ich romans był pełen ognia, a Maria kwitła i pisała do przyjaciół, że przeżywa "gorączkę zwaną zakochaniem".

Gigantyczny skandal

"Ognie radu, który promieniuje tajemniczo na wszystko, co go otacza, zrobiły nam niespodziankę. Wznieciły pożar w sercach uczonych, którzy z uporem studiują jego działanie; tymczasem żona i dzieci uczonego toną we łzach..."– napisał 4 listopada 1911 roku jeden z największych paryskich dzienników „Le Journal” w artykule "Historia miłosna pani Curie i profesora Langevina" .

Skandal, który wybuchł po publikacji listów wykradzionych przez żonę Paula, miał niespotykany zasięg. Romans opisywały wszystkie bulwarówki, nie tylko francuskie, ale i brytyjskie, szwedzkie i amerykańskie.

Pod adresem Marii słane były najgorsze epitety. Nazywano ją modliszką, złodziejką mężów, nieprzyzwoitą kobietą, która rozbija rodziny. Francuzom nagle przypomniało się, że na dodatek jest cudzoziemką, sugerowano żydowskie pochodzenie.

Maria była atakowana ze wszystkich stron. Dziennikarze nie dawali jej żyć, tłumy pod domem krzyczały "precz z cudzoziemką", kamieniami wybijano jej okna. Obarczono ją całą winą za romans ze "znanym profesorem, przykładnym mężem i ojcem, którego podstępnie uwiodła". Prasa sugerowała, że powinna opuścić Francję.

**

Walka o dobre imię "cudzoziemki"**

Maria Skłodowska-Curie postanowiła walczyć i napisała otwarty list do jednego z dzienników, ostrzegając w nim, że poda do sądu każdego, kto wydrukuje jej miłosne listy. W efekcie dziennikarze stanęli do pojedynków o jej dobre imię.

Redaktor gazety "Gil Blas" bronił Marii, mierząc się na szpady z dziennikarzem z "L'Action Francaise". Gustav Tery, naczelny “L’Oeuvre”, piszący o upadku moralnym „złodziejki mężów”, wyzwał na pojedynek kolejnego redaktora "Gil Blas". Na koniec do pojedynku na pistolety wyzwał Tery’ego sam Paul Langevin.

Albert Einstein, który stanął po stronie przyjaciółki, napisał do Marii:

Tak rozgniewał mnie sposób, w jaki motłoch waży się Panią atakować, że bezwzględnie musiałem dać upust swemu oburzeniu. (…) To wspaniale, że wśród nas znajdują się ludzie tacy jak Pani, jak Langevin, prawdziwe istoty ludzkie, w których towarzystwie można odczuwać radość. Jeśli motłoch nadal będzie Panią atakować, proszę po prostu przestać czytać te bzdury

Skandal zbiegł się w czasie z nominacją do drugiego Nobla. Opinia publiczna wyrażała oburzenie twierdząc, że kobieta tak niemoralna nie zasługuje na to wyjątkowe wyróżnienie. Próbowano zniechęcić ją do wyjazdu po odbiór nagrody twierdząc, że nie może stanąć przed szwedzką królową.

Nawet członkowie komisji noblowskiej, będąc pod wrażeniem skali miłosnej afery, ulegli zbulwersowanej opinii publicznej i nie wysłali Marii zaproszenia na uroczystość. Skłodowska pojechała więc do Sztokholmu odebrać swojego drugiego Nobla bez zaproszenia. Wbrew obawom nie skończyło się to zamieszkami, a Szwedzkie Zrzeszenie Kobiet Uczonych wydało na jej cześć bankiet.

Maria zapewne nie przejęłaby się aż tak bardzo zszarganą reputacją, ale zdawała sobie sprawę, że skandal może odbić się na jej karierze, może także stracić pracę na Sorbonie. Ta perspektywa załamała ją zupełnie, wyjechała z Paryża, w którym trwała na nią ciągła nagonka, i ukryła się wraz z dziećmi u przyjaciółki w Sceaux. Paul, chociaż otrzymał zgodę na separację z żoną, zdecydował się na powrót do rodziny.

Romans Marii Skłodowskiej-Curie i Paula Langevina nie był jednak jedyną historią miłosną łączącą obie te rodziny. To, co nie udało się Marii i Paulowi, dokończyli ich wnukowie. Helena, wnuczka Marii, wyszła za mąż za wnuka Paula Langevina Michela. Oboje również byli fizykami.


„Małe Curie”


Gdy 3 lata później, 1 sierpnia 1914 wybuchła I wojna światowa, Maria postanowiła służyć swojej drugiej ojczyźnie - Francji. Choć jeszcze nie tak dawno Francja niemal ją odtrąciła, to jednak przez wiele lat umożliwiała młodej naukowczyni kształcenie i pracę. A Polsce Maria służyć nie mogła. Skłodowska zebrała aparaty rentgenowskie z paryskich pracowni i zorganizowała specjalne samochody z aparaturą, tzw. „małe Curie”.

Jako jedna z pierwszych kobiet uzyskała prawo jazdy, również na ciężarówkę, żeby móc prowadzić samochód z aparaturą. Dzięki jej pracy i wytrwałości można było wykonywać zdjęcia rentgenowskie w polowych warunkach. Marii towarzyszyła 17-letnia wówczas córka Irène, która razem z matką szkoliła techników radiologów. Ta działalność obu dzielnych kobiet uratowała wielu żołnierzy od pewnej śmierci.

Spotkanie po latach

Podczas swojej ostatniej przed śmiercią podróży do Polski Maria spotkała swoją pierwszą miłość - Kazimierza Żórawskiego, który został wybitnym matematykiem i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dawna miłość zakończyła się po wielu latach serdeczną przyjaźnią, a Kazimierz był dla Marii dużym wsparciem w chorobie.

Zmarła zbyt wcześnie, mając 66 lat, w wyniku choroby wywołanej promieniowaniem. Była wyjątkową kobietą, która udowodniła, jak wiele warta i silna może być "słaba płeć", przecierając szlaki milionom dziewcząt i stanowiąc dla nich inspirację. Jej życie było pełne pasji – zarówno w pracy, miłości, jak i macierzyństwie.

Inspirująca, silna kobieta

- Dowiedziałam się o niej, mając 12 lat. Ja też chciałam być naukowcem, stać się pożyteczną dla ludzkości. Była dla mnie wzorem. Przeczytałam jej pamiętniki, listy, wszystkie osobiste zapiski i zdałam sobie sprawę, że była fantastyczną osobą. Kobieta z tak wolnym duchem była nie tylko genialnym naukowcem, ale też wizjonerką. Nie obchodziły jej konwenanse, zawsze postępowała tak, jak uważała za dobre. Siła, którą miała, jest inspirująca i dlatego chciałam zrobić ten film - aby podzielić się z innymi – powiedziała Marie Noëlle, reżyserka filmu o Marii, podczas warszawskiej premiery.

- Chciałabym, żebyśmy po obejrzeniu filmu zapamiętali Marię Skłodowską-Curie nie tylko jako kobiecą ikonę nauki, czy Polkę znaną na całym świecie, lecz przede wszystkim jako inspirującą, silną kobietą, jednostkę wybitną pod każdym względem, zasługującą na podziw i godną naśladowania.

Anna.Olejniczak@polskapress.pl

Zobacz także:

Uczona, noblistka, kobieta. W paryskim Panteonie otwarto wystawę poświęconą Marii Skłodowskiej-Curie

Wideo

Materiał oryginalny: Maria Skłodowska-Curie - piękny umysł i namiętne serce - Strona Kobiet

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
williams

Do you need a loan, We offer loan with instant online approval,

*personal loan

*company loan,

* car loan,

*student loan

*Business loan,

etc..we give from $1,000 to $200,000 our loan come with 3% interest rate and we can grant loan to any where in the world if you are interested contact us via email at williamsloanfundus@gmail.com

S
Szowinista

Parytety to bzdura. Powinny liczyć się kompetencje i wiedza jak w przypadku pani Marii.

h
henrk

Dlaczego w Polsce, zmieniono kolejność nazwisk tej francuskiej obywatelki ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3