MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Marian Banaś, prezes NIK, chce odwołać łodzianina Andrzeja Stycznia z funkcji dyrektora generalnego Najwyższej Izby Kontroli

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Andrzej Styczeń
Andrzej Styczeń Paweł Łacheta / archiwum
Marian Banaś, kontrowersyjny prezes Najwyższej Izby Kontroli, złożył do Elżbiety Witek, marszałek Sejmu, wniosek o odwołanie dyrektora generalnego NIK, którym od 2015 r. jest łodzianin Andrzej Styczeń.

NIK poinformował o wniosku na oficjalnym koncie twitterowym tej instytucji we wtorek (21 lipca).

Zgodnie z prawem dyrektor generalny NIK powoływany i odwoływany jest przez prezesa NIK za zgodą marszałka Sejmu (czasu pełnienia tej funkcji przepisy nie określają).

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Ogólnopolskie media, w tym "Rzeczpospolita" wiążą krok Banasia z jego dążeniem do obsadzenia swoimi ludźmi kolegium NIK, czyli złożonego z dyrektorów izby ciała, które np. w dużym stopniu decyduje o kształcie protokołów pokontrolnych.

W 2015 r. tak pisaliśmy w "DŁ" o powołaniu Andrzeja Stycznia na dyrektora w NIK przez ówczesnego prezesa izby - Krzysztofa Kwiatkowskiego:

Nominacja raczej nie zaskakuje. Styczeń to zaufany człowiek prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, był w tzw. frakcji Kwiatkowskiego w łódzkiej PO, a prezesem Techno-Parku został w czasach, gdy p.o. prezydentem Łodzi był Tomasz Sadzyński, też swego czasu kojarzony z Kwiatkowskim. Stycznia na początku maja zeszłego roku (2014) z zarządu Techno-Parku jednak usunięto, i to prawdopodobnie za powiązania z Kwiatkowskim. Wniosek o odwołanie złożyła wtedy prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.

ZOBACZ INNE ARTYKUŁY

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki