Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Mecz Ligi Konferencji będzie rozegrany na stadionie ŁKS w Łodzi

Jacek Kmiecik
Rozmowa z agentem piłkarskim Jackiem Kopką, organizującym klubom obozy przygotowawcze i mecze kontrolne.

Ile drużyn ukraińskich będzie przygotowywać się w Polsce?

Na pewno trzy - dwie występujące w europejskich pucharach, czyli Worskla Połtawa i Zoria Ługańsk oraz drugoligowa Polissia Żytomierz, którym organizuję pobyt, treningi oraz mecze sparingowe. Szachtar Donieck dogaduje z Legią Warszawa na rozgrywanie meczów w grupie Ligi Mistrzów. Dynamo Kijów natomiast wybrało Bukareszt. Nie wiadomo, co z Dnipro, które chciało grać w Łodzi, ale ja tym zespołem akurat się nie zajmuję, więc nie znam szczegółów.

Czy Ukraińcy sami się do pana zgłosili, czy też to pan zaproponował im pomoc?

Z Worsklą i Zorią współpracujemy od dawna. Pierwszej od dwudziestu lat, a drugiej od dwunastu organizuję regularnie latem i zimą obozy przygotowawcze w Polsce, na Słowenii i w Turcji. W tych klubach wiedzą, że mogą na mnie liczyć. Gdy dostały zgodę na zagraniczne przygotowania, od razu skontaktowały się ze mną, abym przygotował zgrupowania w Polsce. Worskla, która zagra z AIK Sztokholm w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji na stadionie ŁKS w Łodzi, będzie przygotowywać się w Józefowie. Zoria rozpoczyna kwalifikacje Ligi Konferencji rundę później i będzie miała obóz w Ożarowie.

A co z tą trzecią drużyną?

Polissia gra w drugiej lidze. To drużyna z rodzinnego miasta mojego ukraińskiego wspólnika Wiktora. Poprosił mnie, żebym jej pomógł w Polsce. Od wybuchu wojny na Ukrainie Polissia nie wróciła do siebie. Po zimowym zgrupowaniu w Turcji przeniosła się do Czech na trzy miesiące. Teraz rozpoczęła obóz w Mrągowie. Szukam jej właśnie sparingpartnerów.

Czy polskie kluby chętnie przystają na sparingi z Ukraińcami?

Nie ma z tym żadnego problemu. Worskla i Zoria to markowe ekipy i każdy zespół ekstraklasowy widzi w nich dobrego przeciwnika. Polissia pojawiła się w Polsce nagle, więc nie miałem czasu na poszukanie jej sparingpartnerów. Ale spokojnie sobie z tym poradzę. W Polsce witamy Ukraińców, tak jak powiedział prezes PZPN, Cezary Kulesza, chlebem i solą. Przyjaciołom ze Wschodu przychylamy nieba .

Dlaczego Polissia nie wróciła na Ukrainę?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, trudno trenować, kiedy nad głowami latają i wybuchają rakiety. A w Żytomierzu, gdzie jest dużo składów amunicji, jest to codziennością. Alarmy przeciwbombowe są regularne. Dla tamtejszych mieszkańców wydałoby się dziwne, gdyby nagle się skończyły. Po drugie, to gdyby Polissia wróciła na Ukrainę, nie mogłaby już stamtąd wyjechać, czyli nie miałaby, jak przygotować się do rozgrywek, które mają rozpocząć się w sierpniu. Prezydent Zełeński specjalnym dekretem zabronił Ukraińcom opuszczania kraju.

To dlaczego Worskla i Zoria przyjadą do Polski?

Oczywiście są wyjątki. Sportowcy reprezentujący Ukrainę w zawodach międzynarodowych dostają pozwolenie na wyjazdy za granicę. Worskla i Zoria z tej zgody skorzystają. Ale nie dłużej niż na miesiąc. Potem muszą znowu ubiegać się o zezwolenie na wyjazd zagraniczny. I to zrodziło komplikacje. Zarezerwowałem dla Połtawy obóz w Arłamowie, który szefostwo Worskli od razu zaakceptowało. Podpisałem 13 czerwca po południu umowę z hotelem, ale po losowaniu Ligi Konferencji, okazało się, że mecz Połtawy z AIK odbędzie się 21 lipca. Dziesięciodniowy obóz w Arłamowie miał się rozpocząć 20 lipca, lecz niestety trzeba było o dzień przesunąć jego początek, bo drużyna nie zmieściłaby się w terminie pobytu za granicą. Rano, 14 czerwca, musiałem więc z bólem serca zrezygnować z Arłamowa. Teraz hotel straszy mnie sądem, że nie dotrzymałem warunków kontraktu. Gdzie w tym wszystkim przyzwoitość i empatia?

Pana znajomym jest trener Sheriffa Tyraspol, który pokonał w Lidze Mistrzów wielki Real Madryt.

Tak, jestem z Jurą Wernydubem w kontakcie telefonicznym. Znamy się dobrze od czasów, kiedy był trenerem Zorii. Miał świetny kontrakt i wielkie pieniądze w Sheriffie, odrzucił ofertę trenowania Legii, ale gdy wybuchła wojna na Ukrainie, porzucił Tyraspol i zaciągnął się do armii. Teraz walczy na froncie gdzieś w okolicach Zaporoża. Dzielnie broni swojej ojczyzny - Ukrainy. 56-letni trener, który wcześniej był piłkarzem Zenitu Sankt Petersburg. A jego syn Witalij gra obecnie na stoperze w Zorii. Niedawno Jurij dziękował mi za „kanfiety” przysyłane z Polski i Czech, którymi na froncie chętnie „częstują’ Rosjan. Jak widać, nawet na wojnie dobry humor go nie opuszcza.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki