Most w Pilchowicach. Misja prawie niemożliwa?

Iwona Zielinska-Adamczyk
Iwona Zielinska-Adamczyk
Piotr Rachwalski: Już wcześniej do właściciela PKP PLK szły wnioski o poprawę stanu, ale to nie most jest w opłakanym stanie, a tory
Piotr Rachwalski: Już wcześniej do właściciela PKP PLK szły wnioski o poprawę stanu, ale to nie most jest w opłakanym stanie, a tory fotopolska.eu, wikipedia
Jest taki most kolejowy w Pilchowicach, który przez ponad 100 lat skrywał się wśród lasów, rozpostarty kilkadziesiąt metrów nad sztucznym jeziorem wypełnionym wodami niebezpiecznego Bobru. Dzisiaj jest znany od Krakowa po Gdańsk. Jego historia trafiła i na biurko polskiego premiera, i stała się kłopotem dla hollywoodzkich producentów nowego filmu z Tomem Cruisem.

Nie chodzi o jego historię, która zaczęła się w 1909 roku, kiedy to ostatni cesarz i król Prus Wilhelm II uroczyście oddawał go do użytku, a o wydarzenia, które mają swój początek pod koniec ub. roku. Wtedy to na moście pojawiły się jakieś dziwne konstrukcje, wojsko i straż pożarna. Co tam robili? Początkowo wojsko zaprzeczało, by coś miało się tam dziać. Ale pod presją miłośników kolei wydało oświadczenie, że i owszem, byli tam i robili wizję lokalną na rozkaz najważniejszego generała. Ale co kryło się za oględzinami? Tego nie ujawnili. Podczas inspekcji nie było właściciela mostu PKP PLK.

Miesiąc wcześniej z dziennikarzem „Rynku Kolejowego” skontaktował się przedstawiciel agencji filmowej Alex Stern, z prośbą o kontakt do osób mogących pomóc w znalezieniu odpowiedniego kolejowego obiektu, który można by wysadzić w powietrze. Szukali i szukali, aż znaleźli właśnie most kolejowy w Pilchowicach, na linii nr 283. Spółka Alex Stern ma już w dorobku produkcję polskich zdjęć do oskarowego filmu „Most Szpiegów” Stevena Spielberga, kręconych we Wrocławiu.

W tym samym czasie mostu jako planu zdjęciowego szukała także inna ekipa filmowa, przygotowująca się do kręcenia nowego dzieła Jana Jakuba Kolskiego „Republika dzieci”. Też wskazała ten most, ale usłyszała, że tam już ma plany agencja amerykańska, która być może otrzyma pierwszeństwo. Jednak ekipa Kolskiego ma w planie wysadzenie mostu tylko w post-produkcji, czyli komputerowo. Zdjęcia mają zacząć się już w sierpniu.

Losy mostu są ciekawe. W 1945 r. uciekający przed Armią Czerwoną Niemcy podłożyli ładunek wybuchowy pod jednym z przęseł, ale ten nie uszkodził konstrukcji i już po roku jeździły po nim pociągi. Po kilkudziesięciu latach historia miałaby się powtórzyć? Film hollywoodzki, o roboczym tytule „Libra”, ma być kontynuacją reżyserską kultowych przygód Toma Cruisa w „Mission: Impossible”, a amerykańskie portale filmowe informują nawet o jego premierze: w październiku 2021 roku.

Czy Tom Cruise naprawdę wysadzi ten most, którego okolice, zupełnie bez kompleksów, mają udawać Szwajcarię?

Od momentu, gdy na moście pojawili się żołnierze, sprawę zaczął śledzić i nagłaśniać Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich w latach 2014-2019, za którego urzędowania liczba pasażerów korzystających ze spółki wzrosła z 3,6 do 11,6 mln rocznie. - Sprawa wyglądała poważnie. Tym bardziej że już w kwietniu Polski Instytut Sztuki Filmowej przyznał, na wniosek spółki Alex Stern (która w Polsce pomaga głównemu producentowi), ponad 5,5 mln zł dotacji dla projektu filmu fabularnego pt. „Libra”. Natomiast prezes spółki Alex Stern opowiadał dziennikarzom o rzekomym złym stanie technicznym mostu, który to niby miał się i tak zawalić - mówi Rachwalski. - To ewidentna nieprawda, po moście jeszcze w 2016 roku jeździły pociągi, jego stan w dokumentacji PKP PLK był określany jako „dobry”. To, że po wierzchu jest zardzewiały, czy, że barierki czy deski nadają się do wymiany nie znaczy, że obiekt jest w złym stanie. To tak, jak liszaje farby na elewacji na kamienicy. Trzeba i warto ją odnowić, ale nikt z powodu zniszczonej elewacji nie wysadza przecież budynku!

Piotr Rachwalski wie, o czym mówi, bo miał okazję dokładnie zapoznać się z eksperckimi opiniami na temat stanu mostu.

- Czy to prawda, że do roku 2016 nikt się mostem nie interesował?

- Jak to nie? - oburza się Rachwalski. - Do 2016 roku można było prowadzić tam ruch bezpiecznie. Fakt, już wcześniej do właściciela PKP PLK szły wnioski o poprawę stanu, ale to nie most jest w opłakanym stanie, a tory. Niestety, zabrakło porządnego gospodarza, który zadbałby o swoją własność. Jaki jest stan kolei w Polsce, wiemy, ale to zupełnie odrębny temat.

Słowa Rachwalskiego zdają się potwierdzać opinie Mirosława Siemieńca, rzecznika PKP PLK, który od marca powtarza ten sam komunikat: „Obecnie na linii Jelenia Góra - Lwówek Śląski nr 283 nie ma planowanych prac. Nie ma też podpisanych umów, których realizacja zmieniałaby status linii lub mostu nad Jeziorem Pilchowickim. Wykorzystanie mostu do ujęć filmowych i działań artystycznych może nastąpić dopiero po zawarciu odpowiedniej umowy, zgodnej z obowiązującymi prawem i przepisami kolejowymi oraz uzyskaniem (w razie potrzeby) wszelkich zgód od innych organów”. W skrócie: coś się może dziać, ale teraz nic się nie dzieje.

Po nagłośnieniu przez Rachwalskiego sprawy amerykańskich pomysłów filmowych posypała się lawina protestów, akcji społecznych i urzędowych. Pod hasłem „Ratujemy most w Pilichowicach”. W efekcie Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, w pierwszych dniach marca, na wniosek Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska zajął się procedurą wpisania mostu do rejestru zabytków. Dziś jest on na liście ewidencji zabytków, gdzie znajdują się wszystkie zabytkowe obiekty regionu, ale wciąż nie ma go w rejestrze zabytków. Od chwili wpłynięcia wniosku minęło prawie 5 miesięcy.

Do akcji, swoim bardzo zdecydowanym wpisem na Facebooku, przyłączyła się także Małopolska Konserwator Zabytków i napisała: „Końcowe sceny słynnego filmu „Noce i dnie” - ucieczka z płonącego Kalińca - kręcone były na... krakowskim Kazimierzu. Dla potrzeb filmu poświęcono kilka zdewastowanych kamienic dawnego żydowskiego miasta. No tak, „były zrujnowane i tak trzeba by je było wyburzyć”, a płomienie ognia były ostatnim akordem ich dramatycznych losów. Barbarzyństwo? Tak, dziś chyba każdy odpowie bez wahania: to było barbarzyństwo! Dlaczego więc powraca sprawa wysadzenia w powietrze mostu nad Jeziorem Pilchowickim dla potrzeb hollywoodzkiej produkcji? W czym gorsi są talibowie strzelający do posągów Buddy od producentów filmów, skoro jedni to robią dla idei, a inni dla pieniędzy. W zglobalizowanym świecie dziedzictwo jest sprawą wspólną całej ludzkości. To już nie jest sprawa lokalna, ale powszechna, bo pokazuje światowe nastawienie do dzieł epok minionych”.

Spółka Alex Stern twierdzi, że jej celem jest także odbudowa mostu, po ewentualnym zburzeniu. - To bzdura - mówi Piotr Rachwalski. - Odbudowa wysadzonego mostu to kwota kilkudziesięciu milionów złotych. Każdy, kto się zna na infrastrukturze kolejowej, wie, że tego mostu w obecnym kształcie już się nigdy nie odbuduje. Współczesne przepisy budownictwa kolejowego na to nie pozwolą. Rewitalizacja tego mostu jest przewidziana w projektach samorządu. Jego wysadzenie pogrzebie te plany na zawsze.

Dwa lata temu doszło do umowy koalicyjnej w dolnośląskim sejmiku, między Bezpartyjnymi Samorządowcami a Prawem i Sprawiedliwością, w sprawie przejmowania przez samorząd województwa od PKP S.A. nieużywanych linii kolejowych. Proces trwa. Do dziś samorząd wszedł w posiadanie tras o łącznej długości ponad 150 km z planowanych do przejęcia ponad 350 km linii, w tym i mostu w Pilichowicach. Parę dni temu Zarząd Województwa Dolnośląskiego informował, że stwierdzenia p. Roberta Golby - prezesa firmy Alex Stern, odnośnie braku planów uruchomienia linii kolejowej przebiegającej przez most nad Jeziorem Pilchowickim - nie są prawdziwe. Nikt nie zamierza mostu likwidować i nie ma na to zgody.

A co na to główny sprawca zamieszania Robert Golba? - Obecnym właścicielem linii 283 jest PKP PLK i my rozmawiamy na temat potencjalnych planów realizacji oraz rewitalizacji z obecnym właścicielem. Zgodnie z prawem wszelkie zgody musimy uzyskać od właściciela mostu i linii, czyli PKP PLK. Jeżeli samorząd ma plan zainwestowania w tę linię kolejową i jej rewitalizację, to bardzo nas to cieszy, nasze plany są zbieżne. Wartość promocyjna filmu dla tej linii kolejowej i regionu jest ogromna, więc tym bardziej samorząd, jeżeli faktycznie przejmie linię od PKP PLK, mamy nadzieję chętnie podejmie z nami rozmowy - odpowiada prezes firmy Alex Stern. No cóż, Tom Cruise też brał udział w „misjach niemożliwych” i wygrywał. Jak będzie w tym przypadku?

Iwona Zielińska

Przetasowania w rządzie. Znamy wszystkie zmiany

Wideo

Materiał oryginalny: Most w Pilchowicach. Misja prawie niemożliwa? - Gazeta Wrocławska

Komentarze 29

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kolejarz z PLK

Cd. 2. Niech każdy sobie sam teraz odpowie na pytanie: komu wierzyć - sfrustrowanemu byłemu prezesowi Kolei Dolnośląskich, który wyleciał ze stołka i w ogóle z KD i rozsiewa fake newsy bez żadnych dowodów, czy poważnym instutucjom z Polski i zagranicy, przedstawiającym oficjalne stanowiska i tłumaczącym wykonywane prace? Po to przedstawiłem historię sabotowania przez Rachwalskiego linii lwóweckiej - żeby każdy wiedział, że nie jest to pierwsza i jednorazowa akcja tego człowieka. Najbardziej smutne jest w tym wszystkim to, że przez takich szkodników najbardziej ucierpi gmina i region - nie będzie ani filmu (i wielkiej promocji regionu na całym świecie), ani pociągów. Bo UMWD sam nie wyremontuje tej linii, gdyż nie widzi takiej potrzeby - linia jest daleko od Wrocławia, a przecież w pociągach i tak "była mała frekwencja" (podziękujcie Rachwalskiemu, który wcześniej ją wygasił). Gdyby naprawdę UMWD zależało na remoncie tej trasy, to już dawno by go zrobił, pieniądze są (np. na właśnie remontowane linie do Sobótki i Jedliny idzie ok. 500 mln zł, podczas gdy obecny koszt remontu całej linii do Lwówka to tylko ułamek tej kwoty - ok. 40-60 mln). Za kilka lat ten koszt wzrośnie kilkakrotnie, gdy infrastruktura zostanie rozkradziona albo popadnie w ruinę.

Jaka będzie kolejna akcja Rachwalskiego przeciwko linii lwóweckiej? Może sam podłoży się z ładunkami wybuchowymi pod mostem pilchowickim? Jakby dalej coś złego działo się z tą linią (a jest to bardziej niż pewne, że Rachwalski wymyśli kolejne akcje) to już wiecie, kto jest tu najbardziej podejrzany.

I jeszcze jedno. Pewnie odpowiedzią Rachwalskiego na ten wpis demaskujący motywy jego postępowania będzie to, że to ja produkuję kłamstwa i bzdury oraz obrzucanie epitetami typu "troll lwówecki" (w ten dziecinny sposób Rachwalski obraża wszystkich, z którymi nie zgadza się w poglądach). Nie wierzcie temu! W ogóle nie wierzcie plotkom! Podstawowa zasada dotarcia do prawdy - zawsze wierzcie dowodom, ewentualnie oficjalnym oświadczeniom poważnych instytucji, a nie plotkarzom, którzy na dodatek sami mają wiele za uszami.

K
Kolejarz z PLK

Cd. 1. To nie wystarczyło, więc w pewnym momencie Rachwalski całkowicie zlikwidował wszystkie pociągi i w rozkładzie pojawiła się już wyłącznie komunikacja zastępcza w postaci dwóch weekendowych autobusów Jelenia Góra - Lwówek Śląski o absurdalnych porach. Wtedy jeszcze dało się jeździć szynobusem po torach, Rachwalski oficjalnie zarzekał się w mediach, że pociągi będą jeździć do kiedy się tylko da, ale okazało się, że to była tylko tania medialna propaganda. Jak widać zrobił inaczej. Od tej pory linia była zdana już tylko na pastwę złomiarzy (którzy szybko zaczęli ją rozkradać). Nawiasem mówiąc, komunikację zastępczą też szybko cichaczem zlikwidował. Mieszkańcy i miłośnicy kolei jednak nie przestawali walczyć o powrót pociągów na linię do Lwówka, nie dając zapomnieć o konieczności jej remontu. Pojawiły się więc hejty pisane anonimowo na różnych portalach na tę linię (i - co znamienne - tylko tę), a nawet obrażające obrońców pociągów do Lwówka i podszywające się pod znanych działaczy zaangażowanych w walkę o utrzymanie tej linii. Przypadek? Nie sądzę. Po sieci krążą screeny, jak Rachwalski obficie produkuje się w godzinach swojej pracy na różnych portalach i forach internetowych o tematyce kolejowej.

Gdy Rachwalski stracił stołek prezesa KD, nie zakończyło to dalszego hejtowania tej linii. Na profilu facebookowym Rachwalskiego "Piotr Rachwalski - komunikacja zastępcza" i anonimowo na różnych portalach pojawiły się np. spreparowane "dla żartu" rozkłady jazdy ośmieszające linię do Lwówka, w których elementem pociągowym pojazdów jest nie lokomotywa, tylko... koń. Ewidentnie zrobił je kolejarz, bowiem wykorzystano do tego celu szablony tabel do tworzenia rozkładów jazdy na kolei niedostępne osobom spoza środowiska kolejarskiego.

Upłynęło zaledwie kilka dni od tego "świetnego dowcipu" i mamy już kolejną "zabawę" Rachwalskiego, teraz znacznie poważniejszą - właśnie rozsiewanie fake newsów o rzekomym wysadzeniu mostu w Pilchowicach. Wszystko po to, żeby wykurzyć producenta znanej hollywoodzkiej produkcji filmowej "Mission: Impossible" i przekreślić jego zamiary remontu linii kolejowej. I tak właśnie pod płaszczykiem "obrony mostu" w rzeczywistości sabotuje się możliwość remontu linii jaka nieoczekiwanie się pojawiła. Jak zajrzycie na wspomniany profil facebookowy Rachwalskiego to zauważycie, że w ciągu ostatnich kilku tygodni naprodukował już kilkanaście takich "newsów", pod którymi toczą się ożywione dyskusje z udziałem nastoletnich pseudomikoli sympatyzujących z Rachwalskim. Opinie odmienne, sceptyczne, krytyczne czy prostujące są usuwane. W każdym retoryka Rachwalskiego zawsze ta sama - nie mam żadnych dowodów, ale macie wierzyć mi a nie informacjom zaczerpniętym bezpośrednio u źródła (PLK, producenci filmu itd.). Rachwalski nawet przezornie "zabezpieczył się" na okoliczność późniejszego prostowania jego bzdur - od samego początku powtarza nieskończoną ilość razy frazesy typu "W tej chwili trwa gorączkowe fabrykowanie papierów i uzasadnień do prac na moście". Czyli cokolwiek ktoś teraz powie innego, będzie to "kłamstwem", bowiem Rachwalski to "przewidział". Czy Rachwalski na to też potrafi przedstawić jakieś dowody? Oczywiście nie.

W ten sposób można by ogłosić światu każdą, nawet najbardziej irracjonalną bzdurę i teorię spiskową, np. że koronawirus to nie jest naturalna pandemia, tylko broń biologiczna zastosowana przez Chińczyków wobec mieszkańców konkurencyjnej gospodarczo Europy i Ameryki (słyszałem z wiarygodnych źródeł, ale nie mam uprawnień do przedstawienia posiadanych dowodów), a w oświadczenia Chińczyków ani nikogo innego nie wierzcie, bo papiery zostały już sfabrykowane (to są zawodowcy, a w grę wchodzą miliardy dolarów).

K
Kolejarz z PLK

Żaden most na linii kolejowej do Lwówka nie zostanie wysadzony, Rachwalski celowo rozpuszcza takie plotki, żeby nie dopuścić do remontu linii 283 Jelenia Góra - Lwówek Śląski. "Gazeta Wyborcza - Wrocław" dotarła do informacji u źródła, tj. od producentów filmu. Czytamy tam m.in.: "Udało nam się porozmawiać z polskim producentem wykonawczym hollywoodzkiego filmu - firmą Alex Stern. Anna Pipin, kierownik produkcji filmu w Polsce: - Z całą pewnością nigdy nie ma planów wyrządzenia trwałych i nieodwracalnych szkód na polskim mieniu, zabytkowym czy współczesnym. Na to nie zdecydowałaby się ani strona amerykańska, ani polska nie wydałaby zgody.

Wtóruje jej Robert Golba, prezes Alex Stern: - Studio amerykańskie, z którym współpracujemy, działa wedle zasady, że obiekty po zdjęciach zostawia zawsze w lepszym stanie, niż je zastaje na początku. Częścią szerszego planu jest więc pełna rewitalizacja linii kolejowej 283 - łączącej Jelenią Górę z Lwówkiem Śląskim, z Zebrzydową i Ławszową, która prowadzi przez most we Wleniu - oraz samego mostu.

Gmina Wleń i region wyłącznie zyskają na tej produkcji. Obecnie linia kolejowa jest w tragicznym stanie i nie nadaje się do eksploatacji, a most nawet bezpiecznego przechodzenia po nim" (Agata Saraczyńska - "Most we Wleniu przetrwa", Gazeta Wyborcza - Wrocław z dn. 25 marca 2020, screen artykułu: https://zapodaj.net/ea9444ddc9fc9.jpg.html ).

W podobnym tonie wypowiedziały się wcześniej PLK - właściciel linii kolejowych w Polsce. Że jest niemożliwe, żeby ktoś przyszedł i ot tak sobie wysadził w powietrze jeden z największych w Polsce mostów kolejowych.

O co więc chodzi Rachwalskiemu? Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, trzeba cofnąć się do czasów gdy był on prezesem Kolei Dolnośląskich. Linia 283 Jelenia Góra - Lwówek Śląski nigdy nie cieszyła się jego sympatią. Wręcz można powiedzieć, że była dla niego solą w oku. Ot, taki pekapistyczny nawyk (a może z czasów, gdy sam prowadził na Pomorzu komercyjną firmą busiarską?) - koszty u[wulgaryzm]miania pociągów są wyższe niż zyski z biletów, więc połączenie trzeba zaorać. Względy społeczne, turystyczne itd. się nie liczą. Dlatego będąc prezesem KD zaczął zamiast szynobusów nagminnie puszczać na linii małego busika, bez żadnej informacji w rozkładzie, żeby wygasić frekwencję na tej pięknej trasie i dać powód organizatorowi przewozów (czyli UMWD), żeby połączenie zlikwidować. Pasażerowie, zamiast podziwiać z okna pociągu niepowtarzalne widoki (np. z wiaduktu na zalew Pilchowicki), zmuszeni byli tłuc się w jadącym drogą, omijającym najpiękniejsze miejsca, ciasnym, wiecznie spóźnionym busiku. Oczywiście pod warunkiem, że ten w ogóle przyjechał. O dojeździe do takich stacyjek jak np. Pilchowice Zapora można było zapomnieć, bo bus je omijał.

O perfidii postępowania Rachwalskiego świadczyć może np. pociąg "Dolina Bobru" (weekendowy pociąg uruchomiony dla mieszkańców Wrocławia do Jeleniej Góry przez Zebrzydową, Lwówek i Wleń dla poznania uroków Kolei Doliny Bobru - jednej z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce, po zlikwidowaniu pociągów Jelenia Góra - Lwówek), który często do Zebrzydowej jechał na Impulsie, a na dalszy, czyli najpiękniejszy odcinek wzdłuż Bobru (Zebrzydowa - Lwówek - Wleń - Jelenia Góra) był podstawiany... mały busik. Wbrew nazwie, mało komu udało się z tego pociągu obejrzeć Dolinę Bobru, w tym słynny most nad Jeziorem Pilchowickim, a turyści którzy wybrali się na atrakcyjną wycieczkę kolejową, mogli co najmniej czuć się zawiedzeni i rozgoryczeni.

S
Srachwalski z Hollysmród

Reżyser filmu "Mission Impossible" Christopher McQuarrie ujawnia motywy Piotra Rachwalskiego (byłego prezesa Kolei Dolnośląskich), które sprawiły, że Rachwalski od kilku miesięcy robi wszystko, żeby nie doszło do produkcji filmu z Polsce. Cytuję:

"Po publicznym, anonimowym nękaniu członków naszej produkcji na portalach społecznościowych, a także prywatnie, osoba ta przeinaczała nasze intencje i ukrywała osobiste powody, dla których chciała nas w ten sposób ukarać. Starała się nawet, aby ten niebezpieczny i bezużyteczny most został ocalony w nadziei, że nigdy nie zostanie usunięty i odbudowany (co, jak rozumiemy, byłoby ze szkodą dla potrzeb gospodarczych tego obszaru)" - ujawnia reżyser.

"Krótko mówiąc, osoba ta manipulowała emocjonalną reakcją ludzi w całym tym ruchu, który skompromitował nasze ambicje sprowadzenia naszej produkcji do Polski" - skwitował."

Więcej w atykule "Reżyser "Mission: Impossible" odniósł się do kontrowersji z polskim mostem" na portalu Onet: https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/mission-impossible-rezyser-odniosl-sie-do-kontrowersji-z-polskim-mostem/bbgxlv0

m
mieszkaniec

Pamiętam spotkanie 17 marca 2017 w Lwówku na temat przyszłości kolei. Na spotkaniu przedstawiciele Marszałka, pani poseł, przedstawiciele PKP PLK i Kolei Dolnośląskich, radni miejscy i powiatowi i widownia. Podczas dyskusji padało wiele słów że linie trzeba wyremontować z tym że z PKP mówili, że trzeba to zrobić porządnie i podawali dużą kwotę, ktoś z KD podawał dużo mniejszą. Padło też pytanie bez odpowiedzi dlaczego marszałek nie uwzględnił linii w dofinansowaniu RPO którym dysponował. Najciekawsze były jednak rozmowy w przerwie. Nie bylem ich uczestnikiem ale nie mam problemów ze słuchem. Przedstawiciel Kolei Dolnośląskich (z Zarządu) podszedł do przedstawiciela PKP PLK i z uśmiechem stwierdził: “przecież zarówno wam i nam nie zależy tak na prawde na tym bo to nieekonomiczne” (moge coś przekręcić ale taki był sens). Pan z PKP odpowiedział cyt. : ja tak nie myślę. A obecna przy tym pani (chyba od marszałka) tylko się zaśmiała. Nie wszystko dokładnie pamiętam ale tak to wtedy zrozumiałem. Komu zatem zależało i zależy na naszej linii a kto tylko udaje że mu zależy ? Każdy niech sobie wnioski sam wyciągnie.

d
do Marcin M. Drews

Nie pisz bzdur, trollu. Cała gów.noburza została nakręcona przez niejakiego Rachwalskiego, całkiem przypadkowo do niedawna ultrasa PO w Wałbrzychu (zwolniony w czerwcu z Aquazdroju za brak wyników ekonomicznych), całkiem przypadkowo byłego prezesa KD. O jego zasługach dla ratowania mostu w czasach, gdy miał na to wpływ i możliwości - dzieje milczą.

N
Natalia Trefler

Nadzwyczaj trafna obserwacja! Zapewne nie przez przypadek zbiegły się czasowo trzy rzeczy: początek wakacji, darmowe autobusy dla mieszkańców Wrocławia w Dolinę Baryczy i katastrofa ekologiczna w Dolinie Baryczy. Nie bez powodu na Wrocław mówią nie tylko Wsiocław, ale także Klocław (mniej pojętnym wyjaśniam, że to ostatnie od klocka).

P
Paweł Kukurowski

Od razu widać, że we Wsiocławiu nauczyli Ukraińca wieśniackich zwyczajów. Tam mieszkają sami potomkowie z zabużańskich PGR-ów. Dobrze że jeszcze kupy w przedziale nie zostawił jak robią jego ziomkowie z Wsiocławia (nie bez powodu nazywanego też Klocławiem).

d
do troll wsiocławski

Jeszcze za mało oberwałeś i dalej podrygujesz do silniejszych, ch.uju niedomyty z zaropiałym grzybem, wrocławski wieśniaku z Wsiocławia? Już teraz masz ryja jak grzybiarz prze.[wulgaryzm]ny w lesie przez dzika, bułgarski wymiocie z muszli klozetowej.

d
do ICE

Jeszcze za mało oberwałeś i dalej podrygujesz do silniejszych, ch.uju niedomyty z zaropiałym grzybem, wrocławski wieśniaku z Wsiocławia? Już teraz masz ryja jak grzybiarz prze.[wulgaryzm]ny w lesie przez dzika, bułgarski wymiocie z muszli klozetowej. Wiedziałeś, że twoja stara to przeczochrany worek na sperme dla żuli z wszystkich podwrocławskich wioch? Twoja zawszona mamuśka musi się rzucać pod kombajn żeby ogolić śmierdzące ci.psko. Psi kaloszu, pi.eprzony przez mongolskich uchodźców. Zrobię ci z twoich kaczych jajc druty telegraficzne ty sfilcowany klocu z czarnobyla. Chcesz zobaczyć kosmitę? To spójrz w lustro. Jak ci się nudzi to idź się pobaw ku.tasem swojej matki! Podaj swój adres, a zrobię ci lewatywę na stojąco, ty wrocławski gó.wnojadzie.

b
bystrzak2000

Pamiętacie może mikolstwo ze Zgorzelca? Swego czasu było ich tutaj kilku, aż w końcu obrazili się i zdaje mi się, że założyli własne forum kolejowe (Nie pamiętam nazwy). Pod każdym artykułem na RK dotyczącym Wrocławia czy linii E59 jakieś oszołomy wypisują farmazony o jedynej "naturalnej" trasie z Katowic do Poznania przez Wrocław i o konieczności kółeczkowania przez to zadupie przez pociągi dalekobieżne, bo przecież wszyscy tam jadą. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z jedną i tą samą osobą. Świadczy o tym styl pisania i wymyślne, durnowate nicki. Po wstawieniu komentarza niemal natychmiast pojawia się kilkanaście lajków, zapewne z innych, fejkowych kont. Podejrzewam o to właśnie pryszczate mikolstwo ze Zgorzelca/Goerlitz, które swego czasu robiło z tego miasta metropolię kolejową i pluło na wszystkie pociągi jadące przez 274 i 311.

Naprawdę nadziwić się nie mogę, jak nas...ne trzeba mieć we łbie, żeby godzinami siedzieć na portalach kolejowych, zmieniać nicki, lajkować i odpowiadać na swoje własne komentarze. Proponuję iść do pracy, znaleźć jakieś hobby, zacząć uprawiać sport albo chociaż znaleźć dziewczynę (albo chłopaka, bo z tego co widzę, to spora część mikolstwa ma inne preferencje) zamiast tracić czas na takie bzdury.

M
Marek Robert Hejduk

Na razie jedyne co się udało wysadzić, to trolla z Wągrowca z kolejnego stołka.

J
Jarosław Lizak

Rozebrać wszystkie tory we Wrocławiu, z których przecież i tak nikt nie korzysta. Będzie taka sama atrakcja turystyczna jak w Jerzmanicach.Rozebrać wszystkie tory we Wrocławiu, z których i tak nikt nie korzysta. Będzie taka sama atrakcja turystyczna jak w Jerzmanicach. I wtedy nie będzie wypadków!

K
Krzysztof Czarnecki

Cała gó.wnoburza została nakręcona przez niejakiego Rachwalskiego, całkiem przypadkowo do niedawna ultrasa PO w Wałbrzychu (zwolniony w czerwcu z Aquazdroju za brak wyników ekonomicznych), całkiem przypadkowo byłego prezesa KD. O jego zasługach dla ratowania mostu w czasach, gdy miał na to wpływ i możliwości - dzieje milczą.

T
Tymczasem...

My w Sobótce pracę mamy

Właśnie szyny rozkręcamy

Tu szyneczka, tam śrubeczka

Aż uzbiera się wódeczka

My pociągów tu nie chcemy

Przeciw nim protestujemy

Bo rozkręcać co będziemy?

Z odwodnienia tu pomrzemy!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3