Mundialowy alfabet, czyli co zapamiętamy z Mistrzostw Świata w siatkówce

Paweł Hochstim
Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
Bomba pilnował Irańczyków, Kazijski prał koszulki Bułgarów, Filantrop zakodował nam mistrzostwa, a rosyjski siatkarz Aleksiej Spirydonow w Internecie pozował na kozaka i skończył jak zwykły chuligan

A jak Agenci

Było ich na meczach, zwłaszcza rosyjskiej drużyny, bardzo wielu. Ktoś jednak nie pomyślał i tajni, w założeniu, agenci, którzy mieli być niewidoczni... rzucali się w oczy. Wszyscy mieli bowiem na szyjach akredytacje, na których brakowało imion, nazwisk i zdjęć, za to ozdabiał je duży napis "Friend". W tej sytuacji nie trzeba było już zerkać, czy z uszu wystaje im słuchawka.

B jak Bomba

A właściwie kapitan Bomba - jeden z kilkuset policjantów, którzy byli zaangażowani w ochronę uczestników mundialu. Kapitan o nazwisku Bomba towarzyszył przez cały turniej drużynie Iranu, co oczywiście nic nie znaczy, ale, nie wiedzieć czemu, wywoływało uśmiech na twarzach. Kapitan Bomba, podobnie jak jego koledzy, nie odstępował swojej drużyny na krok, towarzysząc jej w autokarze, hotelu, czy na treningach. Obecność policjantów w autokarach drużyn nie wszystkim się podobała, np. Rosjanie na początku bardzo nieufnie podchodzili do funkcjonariusza, a później robili mu żarty. Gdy wychodzili grupą na spacer nagle rozchodzili się na kilka małych grupek, a policjant musiał między nimi biegać, bo przecież w obowiązkach miał pilnowanie wszystkich...

C jak Cisza medialna

Ogłosił ją polski siatkarz Michał Kubiak, który od początku turnieju przechodził przez strefy mieszane z wysoko podniesioną głową i informował dziennikarzy, że wywiadów będzie udzielał dopiero po mundialu. Nie udało mu się jednak dotrzymać słowa, bo po kontuzji Michała Winiarskiego dwukrotnie musiał zastąpić go na pomeczowych konferencjach prasowych. Co ciekawe, na pierwszej z nich dziennikarze nie zadali mu ani jednego pytania, by czuł się lepiej, że swoją "ciszą medialną".

D jak Drużyna

Po pierwsze - film, na który miały pójść miliony polskich kibiców, ale kina świeciły pustkami. Filmowcy przez rok chodzili krok w krok za naszymi siatkarzami, ale wyszedł z tego gniot, który do historii polskiego dokumentu niestety, nie przejdzie. Ale jest też na szczęście drugie znaczenie tego słowa - Polacy w trakcie mundialu rzeczywiście byli drużyną. Stephane Antiga zebrał grupę ludzi, która doskonale się rozumie i lubi. To była podstawa tego sukcesu.

F jak Filantrop

Słowo, które dzięki reporterce Polsatu Karolinie Szostak wróciło do języka polskiego. W słynnym wywiadzie z właścicielem Polsatu Zygmuntem Solorzem dowiedzieliśmy się, iż człowieka, który zakodował Polakom siatkówkę, można nazwać "filantropem". Istnieje podejrzenie, iż pani Karolina nie zna znaczenia tego słowa, ale prezes Solorz na zawsze zyskał sympatyczny pseudonim. Chociaż na bijącym rekordy popularności filmie widać, że nawet on jest zażenowany.

G jak Gruszka

Pożegnany z honorami jeden z najwybitniejszych siatkarzy w historii Polski. Na Stadionie Narodowym Piotr Gruszka dostał koszulkę z numerem 450 - tyle rozegrał meczów w kadrze - a blisko 70 tysięcy ludzi podziękowało mu za wszystkie lata spędzone w biało-czerwonej drużynie. Gruszka nie tylko nie gra już w reprezentacji, ale w ogóle zakończył karierę.

H jak Hymn

Poważna impreza musi mieć swój hymn - na piłkarskim mundialu zaśpiewała go Shakira, na siatkarskim - wschodząca polska gwiazdka muzyki pop Margaret. Urocza blondynka podbiła serca kibiców piosenką "Start a Fire", ale powinna popracować nad udawaniem śpiewania z playbacku, bo wychodziło to momentami bardzo średnio.

I jak Irański

Sędzia Mohammad Shahmiri stał się symbolem nieudacznictwa sędziów, choć po polscy kibice "odkryli" go bardzo późno, bo dopiero w trakcie meczu trzeciej rundy z Brazylią. Arbiter z, hmmm, szeroko otwartymi oczami sprawiał wrażenie, jakby nie do końca znał reguły gry w siatkówkę. Kolejne przeróbki jego zdjęć stały się hitem na portalach społecznościowych.

J jak Janusze

Tak uważający się za "prawdziwych" kibiców kibole klubów piłkarskich określają siatkarskich fanów. "Janusz" to człowiek, który idzie na mecz się bawić, zakłada biało-czerwoną koszulkę, maluje sobie twarz w narodowe barwy i dopinguje swój zespół. "Kibol" to najczęściej schowany za szalikiem i pod kapturem chuligan, którego celem jest wywoływanie strachu. Na szczęście w Polsce jest przewaga "Januszy". Cieszmy się z tego.

K jak Kazijski

Mówiło się, że to jeden z największych nieobecnych na mundialu, a to nieprawda, bo Kazijski w Polsce był. Wprawdzie nie Matej, gwiazda światowej siatkówki, a jego ojciec Ilian, który pracuje dla bułgarskiej federacji. W trakcie mundialu zajmował się głównie wożeniem do pralni ubrań siatkarzy reprezentacji. Matej nie był tym ponoć zachwycony, ale jego tata chciał wziąć udział w siatkarskim święcie.

L jak Losowanie

Brazylijczycy i Rosjanie do dziś są przekonani, że Polacy losowanie trzeciej rundy ustawili pod siebie, choć jest to zupełnie absurdalne, bo czy naprawdę można wierzyć w to, że ktoś woli grać z Brazylią i Rosją zamiast z Francją i Niemcami? Długo skrywane i tajemnicze w końcu, pod naporem mediów, odbyło się przed kamerami. Nie ma wątpliwości, że to było najbardziej uczciwe losowanie w dziejach siatkówki.

Ł jak Łódzki szpital MSW

To w tym miejscu błyskawicznie postawiono na nogi Michała Winiarskiego po mięśniowej kontuzji, której doznał w spotkaniu z Iranem. Konia z rzędem temu, kto wierzył, że znoszony z boiska Winiarski zagra jeszcze w mundialu. Na szczęście uwierzyli w to łódzcy medycy, którzy dostali pacjenta na noszach, a oddali go skaczącego ze szczęścia. Dzięki nim mógł pomóc drużynie w najważniejszych meczach.

M jak Magiera i Kułaga

Duet Marek Magiera i Grzegorz Kułaga to współtwórcy fantastycznej oprawy siatkarskich spotkań. Od wielu lat pomagają bawić się kibicom, ale na mundialu przeszli samych siebie. Wywalczyli sobie na tych mistrzostwach miejsce w historii światowej siatkówki dokładnie na tym samym poziomie, co polscy siatkarze. Mistrzowie - to jedyne słowo, które do nich pasuje.

N jak Narodowy Stadion

Zmieścił na meczu otwarcia mistrzostw prawie 70 tysięcy ludzi, tworzących największe widowisko w dziejach siatkówki. Patrząc na wypełnione szczęśliwymi ludźmi trybuny stadionu można było czuć dumę z bycia Polakiem. Również dlatego, że do poziomu imprezy dorównali nasi siatkarze, którzy zbili Serbów 3:0.

O jak Ogniki

Maskotki mistrzostw, które nie miały nadanych imion, ale przez pracujących przy organizacji mundialu ludzi nazywane były Paskudkiem i Szkaradkiem. Trzeba przyznać, że to trafne określenie.

P jak Plamen Konstantinow

Bohater polskich kibiców. Bułgarski trener, który wstawił się za Polakami i głośno krytykował zakodowanie transmisji z meczów. To, że porażka Bułgarów na Twitterze najbardziej cieszyła pracowników Polsatu z pewnością jest tylko przypadkiem.

R jak Rosjanie

Nie umieli poradzić sobie z porażką. Pozującemu na kozaka Aleksiejowi Spirydonowowi ze strachu na boisku trzęsły się ręce, ale lepiej mu szło plucie na kibiców i pokazywanie obraźliwych gestów. Żenujące.

S jak Strona internetowa

Oficjalna witryna mundialu jest jak Yeti, niby jest, ale nikt jej nie widział - to popularny żart wśród dziennikarzy obsługujących mundial. Strona potrafiła zawieszać się w najmniej odpowiednich momentach, gdy np. trzeba było szybko sprawdzić wynik kończącego się meczu w innej hali. Kosztowała reporterów masę nerwów.

T jak Trofeum

Tydzień przed Mistrzostwami Świata okazało się, że w Brazylii ukradziony został puchar przygotowany dla nowych mistrzów świata. Błyskawicznie trzeba było więc wyprodukować replikę. Szwajcarska firma, która się tym zajęła stanęła na wysokości zadania, dzięki czemu w katowickim Spodku mistrzowie świata mieli co podnieść.

U jak Uznański Janusz

Rzecznik prasowy Mistrzostw Świata był autorem największej medialnej wpadki. W dniu losowania trzeciej rundy mundialu z uśmiechem na ustach tłumaczył, że nie można zrobić go w obecności dziennikarzy "z przyczyn logistycznych". Kilka godzin później jego szefowie doszli do wniosku, że tłumaczenia nie brzmią przekonująco i zdecydowali się jednak otworzyć drzwi przed reporterami. Rzecznik jest też pomysłodawcą nowego typu konferencji prasowych - dla wybranych. W sali konferencyjnej w Łodzi z wybranymi polskimi mediami spotkał się prezydent FIVB Ary Graca, a pan rzecznik w drzwiach przechwytywał dziennikarzy, którzy nie byli zaproszeni. Przedarł się za to reporter z Rosji, który nawet mógł zadawać pytania szefowi światowej federacji.

W jak Włosi

Najbardziej przegrani polskiego mundialu, skłóceni między sobą i z trenerem. Nie tylko szybko przestali się liczyć, ale byli też autorami największej sensacji, bo przegrali z amatorami z Portoryko. Za ordynarne ustawienie pod siebie poprzedniego mundialu należało im się to rozczarowanie. Cztery lata temu grali niewiele lepiej, ale system wprowadził ich do najlepszej czwórki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gdańszczanin
I tak zachowywał się niezwykle kulturalnie, jak na taką skalę nienawiści, chamstwa, kołtuństwa, plugawości ze strony "wyrobionej" publiczności polskiej. Widownia siatkarska w Polsce ogarnięta została już przez nieokrzesanych, prymitywnych troglodytów z pianą na pysku, rodem ze stadionów piłkarskich. Czym zasłużyła sobie sympatyczna ekipa rosyjska, że tak zostali potraktowani przez polskich "kibiców"? Słyszałem te gwizdy i buczenia w czasie grania ich hymnu państwowego, widziałem te obsceniczne, chamskie gesty pod ich adresem. Co ci chłopcy są winni, czy oni zachowywali się wcześniej jakoś nieodpowiednio? Oni nie mają nic wspólnego z Krymem, Katyniem, Putinem, KGB, NKWD, Smoleńskiem, Carami, wojnami, zamachami itd. Nic dziwnego, że w całej Europie jesteśmy uważani za bydlaków bez krzty honoru i przyzwoitości, złodziei, brudasów, kombinatorów, oszustów itp. Wg ankiet, zdecydowana większość europejczyków nie chciała by siedzieć z Polakiem przy jednym stole. Majakowski miał rację: jadowity naród z jadowitym językiem.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie