Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Nie żyje Sława Mikołajczyk, pierwsza solistka zespołu "Trubadurzy". Śpiewała wiele przebojów

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Sława Mikołajczyk, pierwsza solistka "Trubadurów"
Sława Mikołajczyk, pierwsza solistka "Trubadurów" Zbigniew Rabiński/Facebbok
Nie żyje Sława Mikołajczyk, pierwsza solistka „Trubadurów”. Tworzyła zespół Pro Contra. Towarzyszyła Krzysztofowi Krawczykowi podczas występów w Stanach Zjednoczonych. Śpiewała także w chórkach.

Nie żyje pierwsza solistka zespołu "Trubadurzy"

W 1962 roku została laureatką I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Współpracowała z zespołami Luxemburg Combo, Karmazyn, Nastolatki, Ricercar 64. W 1965 roku została członkiem łódzkiego zespołu „Trubadurzy”. Była w jego pierwszym składzie. Rok później razem z „Trubadurami” wystąpiła na festiwalu w Opolu. Zespół dostał nagrodę za debiut, i zajął II miejsce w „Koncercie Młodości”. Sława śpiewała między innymi piosenkę „Ondraszek”.

Potem odeszła z „Trubadurów”. Współpracowała z zespołami Kanon Rytm i Quorum. Z tym ostatnim na początku lat 70. nagrała wielki przebój „Ach co to był za ślub”. W 1976 roku występowała w ostatnim składzie Czerwono-Czarnych.

Wyjechała z ocean

W drugiej połowie lat 70. współtworzyła grupę wokalną Pro Contra. Potem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Tam znów współpracowała z Krzysztofem Krawczykiem. Śpiewała w chórkach, który towarzyszył zespołowi Krystof Band, założonemu przez piosenkarza. Miała szanse, by zostać w USA. Postanowiła jednak wrócić do Polski. Powodem były sprawy rodzinne.

Sebastian, mój syn, był wtedy w szkole podstawowej i potrzebował stałej opieki – opowiadała w „Życiu na gorąco”. - Próbowałam załatwić mu wyjazd do mnie, ale Sebastian nie dostał paszportu. Wróciłam do kraju

Syn zdążył

Sława Mikołajczyk mieszkała w Łodzi. Kilkanaście dni temu zachorowała. Jej stan był tak poważny, że trafiła do szpitala. Jak opowiadał Zbigniew Rabiński, przyjaciel piosenkarki, ale też menadżer Krzysztofa Cwynara, Sława straciła przytomność. Na wiadomość o chorobie matki z Irlandii przyleciał jej syn Sebastian. Odwiedził ją w szpitalu. Kobieta na chwilę odzyskała przytomność, pożegnała się z synem i umarła.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki