Nowe obostrzenia od 1 grudnia także w regionie łódzkim! To wszystko przez nadciągający wariant Omikron

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska

Wideo

Udostępnij:
Od jutra mocniejsze obostrzenia w wielu sferach życia. Powodem jest wariant Omikron, który wkrótce dotrze też do Polski i regionu łódzkiego.

Od środy w całym kraju obowiązywać będą surowsze limity wstępu do wielu obiektów. Powodem jest nowy, potencjalnie groźny wariant koronawirusa Omikron. Wiadomo, że jest bardzo zmutowany i wysoce zaraźliwy. Nie jest pewne, na ile chronią przed nim szczepionki i jak ciężko się choruje. Omikron jest już w wielu krajach Europy, wkrótce będzie też w regionie łódzkim.

- To kwestia dni - ocenia Anetta Bartczak, lekarz zakaźnik i wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych. Jej zdaniem prawdopodobnie wariant ten już w Polsce jest.

Aby spowolnić roznoszenie się Omikronu po raz pierwszy od ubiegłej zimy wprowadzono w Polsce nowe obostrzenia. Tym razem polegają na wydłużeniu kwarantanny dla przyjezdnych i zmniejszeniu limitów osób w zgromadzeniach. Obecny limit 75 proc. obłożenia w kościołach, restauracjach, gastronomii, hotelach i aquaparkach od 1 do 17 grudnia zostanie obniżony do 50 proc. Na dyskotekach czy weselach zamiast 150 osób będzie tylko 100. Do tych limitów nie wlicza się zaszczepionych. Za to w sklepach i klubach fitness 1 klient może przypadać nie na 10 ale na 15 mkw.

A to będzie już oznaczać utrudnienia. W łódzkiej Manufakturze do tej pory mogło jednocześnie przebywać ponad 10 tys. klientów, teraz będzie to niecałe 7 tys. To na razie wystarczy, ale w przedświąteczne weekendy może już okazać się za mało.

- Mamy dokładny, elektroniczny system liczenia gości. Spodziewamy się, że tuż przed świętami może pojawić się kolejka przy wejściu – przyznaje Monika Langner, rzeczniczka prasowa Manufaktury.

Jednocześnie przedsiębiorcom spadł kamień z serca, bo przed świętami nie spotka ich lockdown.

-Cieszymy się, że możemy działać, nawet jeśli nasi goście będą musieli wykazać się większą cierpliwością – podkreśla Monika Langner.

Teatr Nowy w Łodzi niższy limit na widowni zaskoczył tuż przed planowaną na piątek premierą spektaklu – Nikt nie odejdzie z kwitkiem – zapewnia Jakub Galczak z działu promocji teatru. Jak wyjaśnia kasy wstrzymały sprzedaż kolejnych biletów, zaś na premierę nadal zbierane są potwierdzenia udziału. - Wszystko wskazuje na to, że zmieścimy się w limicie – ocenia Galczak.

Paweł Zyner, właściciel łódzkiej restauracji Anatewka ocenia, że przy jego dużym lokalu i niemal wszystkich klientach zaszczepionych limit nie będzie odczuwalny. - Ale dla małych rodzinnych restauracji to będzie kłopot – ocenia.

Także proboszczowie nie wiedzą jeszcze, jak zorganizować msze św. W łódzkich Mileszkach po spaleniu kościoła dostępna jest tylko kaplica na 100 osób. Połowa tych miejsc to już mało. Proboszcz ks. Roman Kurzdym nie wyobraża sobie sprawdzania paszportów covidowych przed nabożeństwami, ale podejrzewa, że przy dużych zachorowaniach część wiernych zostanie w domach. - Zobaczymy jak to będzie – przyznaje.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie