Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Osiemnastka w ekstraklasie już od przyszłego sezonu? Rok temu z elitą pożegnałaby się Wisła Płock, a z wygrania ligi cieszyła się Lechia

R. Piotrowski
Benedikt Zech z Pogoni Szczecin walczy o piłkę z pomocnikiem ŁKS Maciejem Wolskim. Kiedy ligowcy wrócą na boiska? [Fot. Krzysztof Szymczak]
Zostawić jak jest? Powiększyć ligę do osiemnastu zespołów? Znów powtórzymy, że w kraju są dziś ważniejsze rzeczy niż dokończenie rozgrywek ligowych, lecz powtórzymy także to, że w zastanawianiu się nad tym, co się stanie, gdyby dokończyć się ich nie udało, nie ma niczego zdrożnego.

Podczas lutowego posiedzenia Zarządu PZPN podjęto uchwałę dotyczącą formatu rozgrywek Ekstraklasy od sezonu 2021/2022. Dopiero wtedy w piłkarskiej elicie mieliśmy zobaczyć w akcji osiemnaście drużyn (34 kolejki do rozegrania), natomiast kolejny sezon (czyli 2020/2021) miał być przejściowym (z tylko jednym spadkowiczem).

Nikt jednak spośród polskich władz piłkarskich nie przewidział (i oczywiście trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje), że plany te brutalne zweryfikuje epidemia koronowirusa. Ta sparaliżowała rozgrywki ligowe w całym kraju już w pierwszej połowie marca 2020 roku, kiedy do końca sezonu w elicie pozostało aż jedenaście kolejek. Po wtorkowej wideokonferencji UEFA wiemy jedynie tyle, że kosztem mistrzostw Europy krajowe federacje piłkarskie spróbują dograć rozgrywki ligowe. Czas na to mają do końca czerwca. Co, jeśli się nie uda? Co jeśli epidemia nie pozwoli grać?

W ubiegły czwartek panowie z PZPN postanowili, że w przypadku przerwania rozgrywek za tabelę końcową uznana zostanie ta po rozegraniu ostatniej pełnej serii spotkań. Trudno uznać podobne rozwiązanie za sprawiedliwe, nawet jeśli wszystkim wydaje się dziś, że Legia i tak zdobyłaby tytuł, a ostatnia trójka (Korona Kielce, Arka Gdynia i ŁKS) i tak spadłaby z ligi.

Z tym, że łodzianie są dziś najsłabszym zespołem ekstraklasy polemizować oczywiście nie wypada. Warto jednak przy tej okazji rzucić okiem na to, jak sprawy miały się rok temu. Gdyby wówczas rozgrywki zakończyły się po 26. kolejkach mistrzem Polski zostałaby Lechia Gdańsk (zakończyła sezon "dopiero" na trzecim miejscu), Piast Gliwice nie wywalczyłby pierwszego w historii tytułu, Cracovia nie zdołałby zakwalifikować się do europejskich pucharów, a z ligi obok Zagłębia Sosnowiec spadłaby nie Miedź Legnica a Wisła Płock. Czy podobny argument to jedynie demagogiczny wykręt? Zdania zapewne będą tu podzielone.

Inna sprawa to regulamin rozgrywek. A tam stoi czarno na białym, że „przed rozpoczęciem rozgrywek właściwy organ prowadzący rozgrywki ogłasza regulamin tych rozgrywek, które nie może być zmieniany w czasie ich trwania”. Sytuacja jest oczywiście wyjątkowa, lecz nie od rzeczy będzie zapytać, czy władze piłkarskie ze względu właśnie na tę „wyjątkowość” gotowe byłyby uznać ten punkt regulaminu za nieistotny?

Co zrobić, gdyby czarny scenariusz (brak możliwości dokończenia rozgrywek) faktycznie się ziścił? Oczywiście punkt widzenia na sprawę zależeć zawsze będzie od punktu siedzenia i interesów stąd wynikających. Warto jednak wspomnieć, że kilka wpływowych postaci polskiego futbolu (i nie mamy tu na myśli nikogo z Łodzi) opowiedziało się za przyspieszeniem wspomnianej na początku reformy czyli za powiększeniem ekstraklasy do osiemnastu zespołów już od przyszłego sezonu. Za takim rozwiązaniem gardłują m.in. prezes Legii Warszawy i związany z Wisłą Kraków Jarosław Królewski.

- Wcześniej nie byłem zwolennikiem rozszerzenia ekstraklasy, ale wydaje mi się, że w obecnej sytuacji powinniśmy rozważyć, by liga została powiększona do osiemnastu zespołów już od przyszłego sezonu. W ten sposób być może zdołamy ograniczyć skutki sytuacji, która nas wszystkich dotyknęła – powiedział Dariusz Mioduski podczas niedzielnego programu „Cafe Futbol” emitowanego w stacji Polsat Sport. Jego opinię zdają się podzielać inni.

Co o sprawie myśli Zbigniew Boniek? Cóż, prezes PZPN krytykuje tych, którzy spekulują w tym czasie na podobne tematy. W rozmowie z red. Dariuszem Kuczmerą dla "Dziennika Łódzkiego" powiedział:
- Kupienie czasu i spokoju oraz zmiana terminu to było jedyne rozsądne wyjście. W środę UEFA kupiła sobie czas. Termin teoretycznie ustalono, ale czy gramy to jeszcze zobaczymy. Wiele zależy od tego, jak będzie się rozwijała epidemia – stwierdził prezes PZPN. On również nie może dziś wykluczyć, że sezon 2019/2020 trzeba będzie wyrzucić do kosza.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki