MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Oto młoda żona Andrzeja Sołtysika - zdjęcia. Piękna Patrycja jest 24 lata młodsza od dziennikarza. Śliczna z nich para. ZDJĘCIA

ww
Prywatne ZDJĘCIA żony Andrzeja Sołtysika - KLIKNIJ DALEJ
Prywatne ZDJĘCIA żony Andrzeja Sołtysika - KLIKNIJ DALEJ Akpa
Andrzej Sołtysik i jego żona Patrycja Sołtysik ZDJĘCIA. Andrzej Sołtysik wraz z żoną często pojawiają się na różnego rodzaju imprezach kulturalnych. Prezenter i jego o 24 lata młodsza żona Patrycja starają się trzymać swoje życie prywatne w tajemnicy.

Andrzej i Patrycja Sołtysik

Patrycja Sołtysik (z domu Czop) urodziła się w 1990 roku. Jest młodsza od Andrzeja Sołtysika o 24 lata. Para jest małżeństwem od 2015 roku.

Andrzej Sołtysik to jeden z najpopularniejszych polskich dziennikarzy. Z telewizją TVN związany jest od 1997 roku, a w ostatnim czasie jego popularność ugruntowała obecność w programie „Dzień dobry TVN”.

Piękna żona Andrzeja Sołtysika w mediach społecznościowych

Patrycja Sołtysik jest bardzo aktywna w Internecie. Jej zdjęcia zachwycają internautów, ciężko oderwać od nich wzrok.

Patrycja Sołtysik jest magistrem kulturoznawstwa i na swojej stronie internetowej określa się mianem blogerki i instagramerki.

Andrzej Sołtysik i życie po 50-tce

Zbudować dom, zasadzić drzewo, spłodzić syna - marzenia mężczyzny po 50-tce Andrzej Sołtysik spełnił w jednej trzeciej. Razem z żoną Patrycją wychowuje małego Stasia i nie może się doczekać, żeby pokopać z nim w piłkę. Zawodowo oddaje się swojej filmowej pasji na antenie TVN Fabuła, a w duecie z Anną Kalczyńską sprawdza się w roli gospodarza Dzień Dobry TVN.

- O której zadzwonił dziś Pana budzik?
Zawsze dzwoni pięć po piątej - to taka mityczna pora robotnika, który wstaje do pracy. Ale mam długi start, więc podnoszę się z łóżka pół godziny później. Mój intelekt tego potrzebuje, zwłaszcza mięśnie twarzy. Dzięki temu o 8.00, kiedy startuje DDTVN, nie jestem już spuchnięty i nie grymaszę, tylko mówię z uśmiechem: "Dzień dobry".

- Co Panu pomaga się rozruszać o świcie, kawa?
Moja technika życia po 50-tce jest taka, że staram się unikać kawy, ale mi nie wychodzi. Cóż? Przynajmniej jestem tego świadom. Natomiast jedna filiżanka klasycznego espresso jest nieodzowna. Mogę przy okazji spokojnie wyjść na balkon, zapalić papierosa i przez cztery minuty kontemplować tę kawę i papierosa, patrzeć jaka jest pogoda na świecie. Drugiej staram się już nie używać. Kiedy przychodzę do redakcji, to już tylko herbata i imbir, imbir, imbir&.

- W studiu DDTVN przygotowywane są na bieżąco różne smakołykami. Kusi, żeby skorzystać z okazji?
Zawsze byłem łakomczuchem. A kiedy jestem głodny, to jestem zły, głupi i bardziej zdenerwowany. Wszystko z głodu! Podczas programu muszę walczyć z łakomstwem. Na szczęście stres i adrenalina zabija głód. Ściśnięty żołądek zadowoli się byle rzodkieweczką czy pomidorkiem. Jednak, jako świadomy mężczyzna po 50-tce, wiem, że żołądek musi mieć co przetwarzać. Toteż na koniec programu czeka na mnie przygotowana porcja. To się nazywa przywilej królewski&

Anna Kalczyńska znów pokazała swoje nienaganne kształty. Dziennikarka cały czas dba o siebie, a efektem jest znakomita figura. 47-letnia dziennikarka ponownie pokazała się w skąpym bikini. Wygląda znakomicie, sami zobaczcie...Zobacz zdjecia - kliknij dalej

Oto zgrabna Anna Kalczyńska w bikini! ZDJĘCIA. Znana dzienni...

- Przenosi Pan kulinarne nowinki z programu na grunt domowy?
Jeszcze nie. Najlepszy przyjaciel mojej żony - thermomix - działa świetnie. Właściwie to żona nie wpuszcza mnie do kuchni, czasem poprosi o umycie naczyń, ale rzadko. Bardzo często natomiast wynoszę śmieci i to jest moja funkcja. Poza tym głównie konsumuję.

- Wygodne?
Wygodne, ludzkie, niezwykle polskie i bardzo krakowskie. Proszę sobie wyobrazić, że wczoraj spożyłem na późne śniadanie tosty po francusku, zamoczone w mleku i podsmażone, a do tego własnej roboty zestaw dżemów w pięciu różnych smakach.

- Pan tych dżemów nie robił?
Skąd, robiła je moja żona. Ja znosiłem je tylko do piwnicy i układałem na półeczce.

- Uważa Pan, że to sprawiedliwy podział obowiązków?
Bardzo niesprawiedliwy! Jestem tylko ministrem finansów, cała reszta nie należy do mnie

- Ustalenie domowego budżetu do najłatwiejszych chyba nie należy?
Powiedziałbym, że jest niemożliwe w dobie ciągłych promocji. Na przykład kiedy ostatnio moja żona bardzo przeżyła wizytę u dentysty, odwołała się do pierwszej poprawki naszej przysięgi małżeńskiej, że potrzebny jest pocieszyciel. Traf chciał, że w pewnej firmie z torebkami była akurat promocja &i po budżecie.

- Pan nie ulega czarowi promocji?
W ogóle jestem na to nieczuły. Może to kwestia wieku? Żona ma w sobie jeszcze to nienasycenie, które towarzyszy młodości.

- Co jeszcze, oprócz kawy i papierosa, pomaga Panu przetrwać dzień w pełnej gotowości? Bieganie?
Nie, papierosy w zupełności wystarczają. No i muzyka z rana jest jak śmietana. Co jeszcze? Do niedawna wynajmowałem mieszkanie w budynku z popsutą windą. Wdrapywanie się codziennie na 3 piętro można chyba zaliczyć jako fitness? Najpierw wkurzałem się na brak windy, potem - w akcie desperacji - chciałem wzywać kolegów z "Uwagi!", w końcu odpuściłem, bo de facto przysłużyło się to mojej kondycji. Mało tego, po przeprowadzce do nowego mieszkania, zastanawiam się, czy nie zepsuć windy (uśmiech - przyp. red.).

- Czy praca w duecie z Anną Kalczyńską w DDTVN to też wyższa szkoła jazdy?
Dobrze nam się pracuje. Ania jest oazą spokoju, opanowania i dobrego wychowania. W przeciwieństwie do mnie i mojej skłonności do wylizywania talerza palcem. Ania nigdy by tego nie zrobiła! Wszystkie dziewczyny, z którymi pracowałem w telewizji, to prymuski - zawsze mają odrobione zadanie domowe, można zerknąć, ściągnąć, no i są lepiej ubrane. Obyśmy żyli długo i szczęśliwie przez kilka następnych sezonów!

- Co w tej pracy najbardziej Pana ciekawi?
Ludzie, którzy do nas przychodzą. Dzięki DDTVN poznałem wspaniałych specjalistów z różnych dziedzin, na przykład pana, który wie wszystko na temat kempingów w Europie. Albo panią, która handluje rosyjskimi kosmetykami. Przez nasze studio przewinęli się również specjaliści od rynku nieruchomości, czy walut. Czuję się uprzywilejowany, że znam takie osoby.

- Co znajduje się na osobistej liście Pana marzeń?
Chciałbym więcej zarabiać, po amerykańsku, żeby móc spełnić inne swoje marzenia - wybudować dom, zasadzić drzewo, syna spłodzić. Na razie mam to załatwione w jednej trzeciej - jest syn. Mały biały domek postawiłem dziecku w ogródku u dziadków. Nad drzewem się zastanawiam - leszczyna czy klon? Jednym z moich osobistych marzeń jest wyjazd do Nepalu, ale nie po to, żeby wejść na Mount Everest. Chciałbym przemierzyć Kotlinę Katmandu, aż do Ka Pakory, najstarszej świątyni buddyjskiej na świecie. Chciałbym taką podróż odbyć samotnie.

- Nikt nie będzie niósł Pana bagaży?
Niewiele mi trzeba - wystarczy chlebak Maćka Chełmickiego a w nim kubek na herbatę i widelec. Widelec, bo pracuję w śniadaniówce. Usłyszałem zresztą niedawno, że jestem "gwiazdorem warszawskiej śniadaniówki". Trzy złośliwości w jednym. W ramach rekompensaty psychicznej będę musiał choć raz w roku udać się do Katmandu (uśmiech - przyp. red.).

- Dziękuję za rozmowę. AKPA

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki