Polska komedia „Kobieta sukcesu”: Jak skutecznie zanudzić miłością...

Dariusz Pawłowski
Film „Kobieta sukcesu” to nowa polska komedia romantyczna, w reżyserii Roberta Wichrowskiego, z dobrze znaną ze sceny Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi Agnieszką Więdłochą w roli głównej. Niestety - słaba.

Skoro od zarania świata, a przynajmniej od narodzin sztuki, artyści opowiadają głównie o miłości, to czasem może rzeczywiście trudno powiedzieć o niej coś nowego. Z drugiej jednak strony to ponadczasowe uczucie dotyka kolejne pokolenia na nowo. Romantyzm w kinie zatem gwarantuje nieustające powodzenie. Czy jednak również przedstawiony w tak wtórny i nie emocjonujący sposób, jak w „Kobiecie sukcesu”?

Z gatunkiem określanym jako komedia romantyczna zmagamy się w Polsce od lat, z bardzo przeciętnymi efektami, ale w ostatnim czasie wykształciła się w naszym kraju grupa warsztatowców, którzy konstruują rzetelne produkcje, czasem błysną poczuciem humoru, jeszcze rzadziej zaproponują coś więcej niż poprawność i razem z aktorami wzbudzającymi sympatię trafiają do - jak się okazuje - sporej grupy widzów spragnionych tego rodzaju emocji w kinie. Stojący za „Kobietą sukcesu” reżyser Robert Wichrowski („Francuski numer”) i scenarzystka Hanna Węsierska („Słaba płeć?”, „Śniadanie do łóżka”) wykazali się znajomością sprawdzonych receptur. Jednak tym razem przy ich pomocy nie udało im się wyjść poza sztampę - w dodatku pustą i pozostawiającą obojętnym.

Schemat, tak lubiany przez polskie komedie romantyczne i wielokrotnie w nich wykorzystywany, obejmuje już obraz rzeczywistości, w który zostają wtłoczeni bohaterowie. Warszawa, imponujące biurowce, korporacyjna miara sukcesu oraz młodzi ludzie zagubieni w wyścigu szczurów, funkcjonujący w kontrze do urokliwego przecież, sielankowego i powolnego (choć, rzecz jasna, zacofanego, mało ekscytującego i jakoś tak nie „inteligenckiego”) życia na prowincji. Mańka (imię od razu ma wskazać, skąd główna postać przyjechała do stolicy), ambitna i zdeterminowana dyrektor zarządzająca firmy handlującej karmą dla zwierząt, musi zdobyć poważny kontrakt, by uratować swoją biznesową przyszłość. Łatwo nie jest, bo okazuje się, że właścicielka sieci sklepów, z którą pertraktuje Mańka, nie tylko otrzymała atrakcyjniejszą cenowo ofertę od konkurencji, ale ma słabość do młodych i męskich kontrahentów. Jednocześnie relacja dziewczyny z robiącym za jej chłopaka Norbertem przechodzi kryzys, a do jej mieszkania wprowadza się młodsza siostra Lilka, która pod pretekstem studiów na Politechnice wprowadza w poukładaną codzienność Mańki chaos i balangę. Najlepsza przyjaciółka planuje wyjazd do Londynu, pojawiają się jeszcze wypadający nieco arogancko przy pierwszym kontakcie Piotr oraz jego nieposłuszny pies Paproch. Mańka za priorytet uznaje jednak walkę o przetrwanie firmy i podejrzewając nieuczciwą konkurencję postanawia zdemaskować oszustów. Bardzo szybko domyślicie się, co będzie dalej: i choć w tym gatunku przewidywalność sama w sobie nie jest zarzutem, to brak niespodzianek i frapujących rozwiązań w tym, jak to zostało przedstawione - już tak.

I tak filmowe zdarzenia snują nam się przed oczami, lecz ani nie zajmują, ani nie rozczarowują. Odgrzewane żarty nie śmieszą, najważniejszy, uczuciowy wątek nie wzbudza szczególnego zainteresowania, podobnie zdawkowo opowiadana anegdota. Mnóstwo tu niepotrzebnych scen, kręcenia się w miejscu, naciąganych pomysłów. Co gorsza, z wyciętych z tektury postaci nic nie zdołali zrobić fatalnie poprowadzeni aktorzy. Małgorzata Foremniak i Tomasz Karolak wpadli na plan, by po raz setny powtórzyć swoje grepsy, epizodzik Tomasza Oświecińskiego woła o pomstę do nieba. Bolą zęby, gdy musimy obcować z aktorskim warsztatem Mikołaja Roznerskiego, nijaka jest Paulina Gałązka, wykazuje się naturalnością, ale w amatorskim stylu Julia Wieniawa-Narkiewicz. Nawet występ Agnieszki Więdłochy składa się niemal wyłącznie z powtórzeń czy ogrywania ekranowego wdzięku i jest zdecydowanie poniżej możliwości tej aktorki. Jednemu Bartoszowi Gelnerowi udało się na tyle zdystansować do powierzonego mu materiału, że z jego bohaterem coś chociaż się dzieje i to jemu zaczynamy sprzyjać.

A ponieważ na tej produkcji trudno się wzruszyć, a aktorzy grają tak beznamiętnie, całą życzliwość widza kradnie uroczy piesek. Paproch twardo idzie po swoje i czterema łapami zagarnia wystudzone przez dwunogich bohaterów emocje. Gdyby dodać mu za partnera rozkosznego bobasa - sukces byłby pełen.

Miłością - ciągle jeszcze najwspanialszym i najbardziej zagadkowym darem, który może otrzymać człowiek na tym padole łez - można zanudzić? Twórcom „Kobiety sukcesu” z powodzeniem się to udało.

Kobieta sukcesu Polska komedia romantyczna, reż. Robert Wichrowski, wyst. Agnieszka Więdłocha, Bartosz Gelner

★★☆☆☆☆

KORONA KRÓLÓW. Sprawdź, co się wydarzy w kolejnym odcinku

Diagnoza sezon 2. Sprawdź, co stanie się w następnym odcinku!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
Romantyczna bajeczka na leniwe niedzielne popołudnie. Fajna dla relaksu.
Prawdą jest że kolorowe ciuchy z sieciówek, nowoczesne wnętrza, gadżeciarskie autka, głaskanie męskiej nogi pod stołem, wyrafinowane kobiety i to wszystko oczywiście w stolycy ...... czyni ten film banalnym, czymś co już było i już nie robi wrażenia.
Ale obsada bardzo dobra i ogólnie miło się ogląda.
Czasem nawet jest do śmiechu.
Polecam
R
Roman K
Więdłocha to typowa aktorka teatralna. Niestety w świecie filmu to się nie sprawdza. Na ekranie jest mega drewniana. Gra jak "aktorzy" w reklamach proszku do prania...
o
olga
brawo za recenzję tak złego filmu nie widziałam , szkoda czasu i pieniędzy :(
l
lokalny menel!
MASAKRA SZKODA KASY!!!
G
Gość
firmy, są menadżerkami, mają eleganckie mieszkania, samochody. Śmiało poruszają się po nieznanych w PRL obszarach kapitalistycznych "salonów". A przy tym są bardziej ludzcy niż najbardziej ludzki jedyny właściwy opozycjonista, kombatant walki o takie Polskie. K...a jak można było oglądać takich Dyrektorów, którzy wszystko dla zakładu, klasy robotniczej, kraju albo Marianka czy Lesia podbijającego serca inteligentki.
G
Gość
Zadna komedia , uff znuf lemingi warafskie siem posypaly ,,,
Dodaj ogłoszenie