Pomocni wszyscy święci

Matylda Witkowska
Święty Jacek, proszony o pomoc, potrafi nieźle zamieszać
Święty Jacek, proszony o pomoc, potrafi nieźle zamieszać Dziennik Łódzki / archiwum
Ratują małżeństwa, łagodzą ból gardła lub szukają zagubionych kluczy. Potrafią urobić serce ukochanej osoby, ale także psotnie popsuć wakacyjne plany. Wielu mieszkańców naszego regionu wierzy, że na życiowych zakrętach towarzyszą im wspominani 1 listopada święci. Wystarczy ich tylko poprosić...

Ojciec Adam Wyszyński, dominikanin z Łodzi, jechał kiedyś autostopem. Swoją podróż powierzył św. Jackowi. Pomimo tego kierowca, który go zabrał okazał się antyklerykałem z niesprawnym samochodem. - Nie wchodziła mu dwójka i miał zepsute wycieraczki - mówi ojciec Wyszyński. Gdy do tego zaczął padać rzęsisty deszcz, kierowca nie wytrzymał nerwowo i kazał się modlić.

- Poprosiłem o pomoc świętego Jacka i walnąłem w pulpit. Wycieraczki ruszyły - wspomina.

Pomoc nie wystarczyła jednak na długo. Dlatego przez resztę trasy kierowca regularnie krzyczał "Święty Jacku, wycieraczki!". I za każdym razem na trochę się włączały. Dojechali bezpiecznie.

Osób podobnie wierzących w opiekuńczą rękę świętych nie brakuje. Pani Anna, łodzianka, miała pięć lat, gdy okropnie bała się smoków.

- Nawet legenda o Smoku Wawelskim wpędzała mnie w przerażenie - wspomina. Zaprzyjaźniony z rodziną ksiądz podarował jej wisiorek ze świętym Jerzym zabijającym smoka. Lęki minęły jak ręką odjął.

Od tego czasu została jej wiara w moc świętych. Gdy zdawała trudny egzamin, prosiła o pomoc św. Ekspedyta, rzymskiego męczennika, patrona spraw trudnych.

- Profesorka była miłośniczką filozofii indyjskiej i każdy wykład ubogacała sanskrytem. Nikt nic nie rozumiał - wspomina łodzianka. - Ludzie zdawali test po kilka razy, a ja od razu dostałam szóstkę. Nie wiem jak.

Trudno powiedzieć, ilu jest świętych, bo w pierwszych wiekach chrześcijaństwa ogłaszać świętych mógł każdy biskup. Szacuje, się że ich liczba sięga około 10 tysięcy! Sam Jan Paweł II kanonizował 482 osoby.

Wiadomo natomiast jak święci w katolickiej tradycji się pojawili. - W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wierzono, że osoby, które poniosły śmierć ze względu na wiarę, orędują za nami w niebie - wyjaśnia o. Adam Wyszyński.

Z czasem za świętych zaczęto uważać nie tylko zabitych za wiarę, ale też inne pobożne osoby. Ich kult wynika z założenia, że zarówno żywi, jak i zmarli w czyśćcu oraz w niebie stanowią jeden Kościół i powinni się wspierać w drodze do Boga. Święci, którzy są najbliżej niego, mogą najwięcej wyprosić.

Także kult relikwii pojawił się już w początkach chrześcijaństwa. Eucharystię odprawiano wtedy w miejscach śmierci męczenników. Tam gdzie nie było takich zdarzeń, sprowadzano relikwie, żeby chociaż w taki sposób uświęcić miejsce krwią męczeńską.

Z czasem kult świętych i relikwii ewoluował. Najpopularniejszy był w czasach średniowiecza, gdy na szeroką skalę handlowano fikcyjnymi relikwiami, takimi jak przysłowiowy "szczebel drabiny, która przyśniła się św. Jakubowi" I choć kolejne sobory uregulowały i ograniczyły sprawy obrotu relikwiami, także i dziś na portalach internetowych za 15 zł można kupić obrazki z fragmentem sutanny bł. Jana Pawła II.

Bo tak naprawdę przez wieki ani ludzka mentalność, ani prośby zanoszone do świętych wiele się nie zmieniły.

Łódzki kościół jest przekonany, że święci mogą być atrakcyjni także dla młodzieży. Dlatego w poniedziałek organizuje w katedrze Noc Świętych, czyli katolicką odpowiedź na anglosaski Halloween. Młodzi mają się modlić przy relikwiach związanych z Łodzią świętych, m.in. św. Faustyny, Jana Pawła II, i bł. Rafał Chylińskiego.

Obserwacja świętych i ich charakterów doprowadziła z czasem do wyrobienia "specjalizacji". I tak ścięty mieczem św. Błażej, który za życia uzdrowił chłopca z przebitą ością krtanią, stał się patronem chorób gardła, a św. Antoni, któremu w XIII wieku udało się odzyskać skradzione przez nowicjusza notatki, stał się specjalistą od poszukiwania rzeczy zaginionych.

Paweł Popiel, właściciel sklepu internetowego liturgiczny.pl, jest przekonany, że na świętych panują "mody", które często się zmieniają.

- Jeszcze piętnaście, dwadzieścia lat temu trójkę najpopularniejszych świętych stanowili: święty Roch, święty Urban oraz święty Idzi - mówi Popiel. - A teraz nawet ich nie zamawiam. O Idziego od dwóch lat nikt nie pytał.

Mało też sprzedaje się Janów Pawłów II. Wśród najczęściej kupowanych są obrazki z apostołem św. Judą Tadeuszem i św. Ritą, którzy specjalizują się w sprawach beznadziejnych oraz św. Krzysztofem pomocnym patronem kierowców.

Łódzcy dominikanie ostrzegają przed trudnym charakterem św. Jacka. - Nie zachęcam do proszenia go o pomoc, chyba że komuś naprawdę nudzi się w życiu - mówi o. Wyszyński. - Święty Jacek zachowuje się jak tajfun, potrafi przemeblować całe życie i w żaden sposób nie można go odwołać. Pomoże, ale tę pomoc zapamięta się na całe życie.

Kogo więc wzywać, by poskutkowało? A może lepiej nie ryzykować? Znawcy tematu twierdzą, że nie ma co się zastanawiać, bo to święci odnajdują osoby, którym trzeba pomóc.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie