Poruszająca wystawa w muzeum na Radogoszczu już otwarta dla widzów. Ekspozycja łódzkiego muzeum - "Zabrał ich ogień..." (ZDJĘCIA)

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
Muzea mogą ponownie zapraszać zwiedzających i w Oddziale Martyrologii Radogoszcz Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi została otwarta nowa wystawa stała „Zabrał ich ogień... Piekło więzienia na Radogoszczu w świetle losów ludności Kraju Warty w okresie II wojny światowej”. Ekspozycja ważna, poruszająca i potrzebna.

Gazety przechowują pamięć przeszłości. „Siedzi ze zwieszoną głową. Nie patrzy na nikogo - widocznie zatopiony jest w myślach. Z daleka gromadzą się grupki ludzi. Każdy chciałby obejrzeć siedzącego, choćby nawet przelotnie. Cóż w tym dziwnego? Ciekawe przecież, jak wygląda człowiek, a raczej bestia w ludzkim ciele, na której ciąży zarzut spalenia przeszło 1500 osób żywcem! Siedzący - to osławiony kat, b. komendant Radogoszcza, Walter Pelzhausen. (...) Twarz prawie kwadratowa, pod krzaczastymi brwiami oczy ciemne, w których czai się strach. Mówi głosem o intonacji tak spokojnej, niemal dobrotliwej, że chwilami robi wrażenie dobrodusznego ojca rodziny, którego jedyną troską jest wychowanie dzieci na przyzwoitych ludzi”. Tak rozpoczyna się, zamieszczona w Expressie Ilustrowanym z września 1947 roku, relacja z procesu Waltera Pelzhausena, komendanta Rozszerzonego Więzienia Policyjnego Radogoszcz - łódzki Sąd Okręgowy skazał go czterokrotnie na karę śmierci, wyrok wykonano 1 marca 1948 roku. Artykuł jest częścią wstrząsającej, nowej wystawy muzeum na Radogoszczu, która powinna stać się jednym ze stałych przystanków podróży przez historię Łodzi. By nie zapomnieć. By nie dopuścić do powtórki.

Narracja wystawy została zbudowana wokół nocy z 17 na 18 stycznia 1945 roku, kiedy to niemieccy wachmani dokonali likwidacji więzienia, podpalając budynki. Jak się dziś oblicza, w pożarze zginęło około tysiąca więźniów - przeżyło jedynie 31 osób. Więzienie powstało 1 lipca 1940 roku w fabryce włókienniczej Samuela Abbego - do momentu jego likwidacji przeszło przez to miejsce około 40 tysięcy osadzonych; duża część z nich trafiała stąd do obozów koncentracyjnych i miejsc zagłady.

Pierwsza część wystawy była gotowa już w ubiegłym roku, przybliża ona historię samego więzienia, pokazuje koszmarną egzystencję więźniów Radogoszcza, sadyzm strażników, rozpaczliwe warunki bytowania. To także opowieść o Kraju Warty, niemieckiej prowincji utworzonej po wcieleniu Łodzi i regionu do III Rzeszy. Poznajemy powody, jakie mogły zaprowadzić do radogoskiego więzienia - od kradzieży jedzenia po łapanki, a także codzienność wojennego miasta, w tym reglamentację żywności i „czarny rynek”. Wyjaśnia się zwiedzającym zagadnienia organizacji i administrowania okupowanym terytorium, unaocznia bezwzględność systemu terroru.

Zobaczymy tu między innymi wykonaną specjalnie na wystawę wierną replikę tramwaju model Lilpop II, który dominował w transporcie miejskim Łodzi lat 30. i 40. XX wieku, ale w charakterystycznym już dla okresu okupacji kolorze morskim w dolnej i kości słoniowej w górnej części wagonu oraz z nazistowskimi symbolami na burtach.

Wśród kolejnych elementów tej części ekspozycji są makieta więzienia, sylwetki oprawców, ich uzbrojenie, umundurowanie i wyposażenie, opisy metod kaźni oraz relacje ludzi, którzy przeszli przez Radogoszcz. Odtworzono izbę chorych, przez więźniów nazywaną „umieralnią”, czy celę więzienną z drewnianą pryczą, na której spali więźniowie.

Druga część wystawy to porażający obraz masakry więźniów Radogoszcza i tego, co ujrzeli mieszkańcy Łodzi na zgliszczach więzienia oraz wydarzeń po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej 19 stycznia 1945 roku. Do tego fragmentu ekspozycji przechodzimy przez ciemne pomieszczenie z mocno działającą na wyobraźnię multimedialną wizualizacją pożaru więzienia.

- W specjalnych gablotach pokazujemy przedmioty odnalezione na terenie pogorzeliska, jak papierośnica, łańcuszek z medalikami, metalowe okulary - opowiada dr Katarzyna Czekaj-Kotynia, kierownik Oddziału Martyrologii Radogoszcz, odpowiedzialna za rozwój koncepcji wystawy. - W oddzielnej salce, wcześniej ostrzegając widzów, prezentujemy drastyczne zdjęcia i fragmenty kroniki filmowej, wykonane na terenie spalonego więzienia.

W kulminacyjnym punkcie ekspozycji zainstalowano lightbox ze zdjęciami mężczyzn, którzy w okresie okupacji przeszli przez Rozszerzone Więzienie Policyjne Radogoszcz, odtworzono też zbiornik na wodę, w którym podczas pożaru ukryło się kilku więźniów. Tutaj umieszczono też słynną, dużą drewnianą rzeźbę „Opłakiwanie”, autorstwa łódzkiego rzeźbiarza Antoniego Biłasa, przedstawiającą grupę kobiet opłakujących swych bliskich.

Pożar radogoskiego więzienia widoczny był z daleka, wieść błyskawicznie rozniosła się po mieście. Na miejsce masakry przybywali mieszkańcy Łodzi, niektórzy w poszukiwaniu swoich bliskich, widok stosów zwęglonych zwłok był traumatycznym wstrząsem. Dziś trudno to sobie nawet wyobrazić. Tym bardziej więc konieczne jest przywoływanie tamtych wydarzeń, by nie skryły się pod przekonaniem, iż to wszystko jest niemożliwe. Znakomicie zrealizowana, nowoczesna wystawa czyni to w sposób silnie oddziałujący, nader precyzyjnie i kompleksowo opisując historię, która stanowi bolesny fragment tożsamości miasta.

Autorami koncepcji wystawy są Przemysław Stępień, dr Sylwia Wielichowska (również producent wykonawczy), dr Sebastian Adamkiewicz i Anna Pełka. Producentem zaś jest Jacek Wawrzynkiewicz, dyrektor Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, którego częścią jest Oddział Martyrologii Radogoszcz.

- To największe wystawiennicze przedsięwzięcie w historii naszego muzeum, które ze względu na swoją złożoność, użycie różnych technik, multimediów i innych elementów było dużym wyzwaniem - podkreśla Jacek Wawrzynkiewicz. - Teraz możemy zaprosić do zwiedzania. Będziemy organizować związane z ekspozycją działania edukacyjne, przygotowywać różne materiały, by nieustannie przypominać o tych wydarzeniach.

Zwiedzenie wystawy „Zabrał ich ogień... Piekło więzienia na Radogoszczu w świetle losów ludności Kraju Warty w okresie II wojny światowej” to lekcja, której nie sposób zapomnieć. Ale o to właśnie chodzi...

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie