Porzucone samochody w Polsce – ich ubezpieczenie kosztuje Polaków miliony złotych

ak
Opuszczone samochody po jakimś czasie przechodzą na własność gminy, która zobowiązana jest płacić za nie ubezpieczenie OC. To miliony złotych wydawane z kieszeni podatników. W całej Polsce opuszczonych samochodów są tysiące – zobaczcie sami za co płacicie! pixabay.com
Każdy kierowca potwierdzi, że brak miejsc parkingowych to powszechny problem. Pogłębia się on dodatkowo, kiedy miejsce parkingowe jest zajęte przez porzucony samochód. Prawo co prawda umożliwia usunięcie przez służby takiego pojazdu, ale… jeśli nie zgłosi się po niego właściciel, za jego ubezpieczenie płacimy my. Jak to możliwe? Służby mogą usunąć porzucony pojazd na parking depozytowy. Jeśli do 6 miesięcy nie zgłosi się po niego właściciel, auto przechodzi na własność gminy. Ta zaś – jako nowy posiadacz pojazdu – ma obowiązek opłacenia polisy OC. I płaci – jak podaje TVN Turbo, w samej Warszawie na ubezpieczenie wraków wydano w ciągu ubiegłego roku 600 tys. zł. Nietrudno domyślić się, że jest to finansowane z naszych podatków. W całej Polsce opuszczonych samochodów są tysiące – zobaczcie sami za co płacicie!

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Nowe przepisy prawa ruchu drogowego

Wideo

Materiał oryginalny: Porzucone samochody w Polsce – ich ubezpieczenie kosztuje Polaków miliony złotych - Nowiny

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
piotr mieczyslaw

glupie przepisy zmienic i po sprawie - wystarczy po pol roku pobytu na parkingu umozliwic wyrestrowanie i zrezygnowac w tym przypadku z oplaty OC ,a za koszty postoju zmiane wlasciciela na skarb panstwa i bedzie zysk ,a nie koszty

N
Nodd
2 sierpnia, 18:54, Gość:

W niektórych przypadkach można zidentyfikować właściciela, bo są tablice rejestracyjne. Wystarczyłoby sprawdzić czy jest opłacone OC. myślę, że już by było po problemie.

2 września 2019, 20:25, Gość:

Gadacie glupoty otwierasz maske czytasz vin i po vinie odszukujesz w cepiku nr rejestracyjny i ostatniego wlasciciela i po sprawie ....a dzieje sie tak bo prosciej porzucic zlom niz placic za niego oc jak i tak nie jezdzi ..a jak ze zlomujesz bez oc to i tak dobiora sie so [wulgaryzm].. [wulgaryzm] kaczyniaka i z[wulgaryzm] prawi wyciagajace od ludzi walute

Bzdura i po co porzucać skoro można za niego jeszcze dostać 5 stów na złomie. Porzucone to chyba ukradzione a prawowity właściciel wziął już dawno odszkodowanie.

G
Gość
8 stycznia, 9:34, rej:

Dlatego każdy samochód powinien mieć znaki identyfikacyjne, które jednoznacznie określiłyby, kto jest jego właścicielem. Tablice rejestracyjne można łatwo zdjąć, a numer silnika nie jest wpisywany do dowodu...

A o nr VIN słyszałeś?

r
rej

Dlatego każdy samochód powinien mieć znaki identyfikacyjne, które jednoznacznie określiłyby, kto jest jego właścicielem. Tablice rejestracyjne można łatwo zdjąć, a numer silnika nie jest wpisywany do dowodu...

G
Gość
2 sierpnia, 18:54, Gość:

W niektórych przypadkach można zidentyfikować właściciela, bo są tablice rejestracyjne. Wystarczyłoby sprawdzić czy jest opłacone OC. myślę, że już by było po problemie.

Gadacie glupoty otwierasz maske czytasz vin i po vinie odszukujesz w cepiku nr rejestracyjny i ostatniego wlasciciela i po sprawie ....a dzieje sie tak bo prosciej porzucic zlom niz placic za niego oc jak i tak nie jezdzi ..a jak ze zlomujesz bez oc to i tak dobiora sie so dupy.. Jebac kaczyniaka i zjebane prawi wyciagajace od ludzi walute

G
Gość

W niektórych przypadkach można zidentyfikować właściciela, bo są tablice rejestracyjne. Wystarczyłoby sprawdzić czy jest opłacone OC. myślę, że już by było po problemie.