Posłowie złożyli oświadczenia na koniec kadencji

Marcin Darda
Większość z posłów pomnożyła swoje majątki
Większość z posłów pomnożyła swoje majątki Bartek Syta/polskapresse
Poseł to ma klawe życie, a najgorzej, że nie może tego ukryć. Przeanalizowaliśmy oświadczenia o stanie majątkowym wszystkich posłów z Łódzkiego z początku i końca obecnej kadencji Sejmu. Na politycznym biznesie stracił mało kto, a zyskali niemal wszyscy, i to sporo.

O tym, jak parlament może zapewnić jakościowy skok w lepsze życie najtrafniej obrazuje casus Cezarego Tomczyka, sieradzkiego posła PO. Wybory wygrał jako asystent Cezarego Grabarczyka. Tomczyk był wtedy jeszcze studentem. W pierwszym oświadczeniu z 2007 r. wykazał m.in. 2 tys. zł oszczędności i 16 tys. studenckiego kredytu do spłaty. Rok 2011? 80 tys. zł oszczędności, 60-metrowe mieszkanie warte 360 tys. zł, czteroletnia honda civic wyceniona na 45 tys. zł i kredyt do spłaty wart 385 tys. zł. A oświadczenia pozostałych posłów też są pełne ciekawostek.

Mirosław Drzewiecki (PO) przez kadencję w gotówce stracił milion zł i dziś ma "tylko" 285 tys. w złotówkach oraz 89 tys. euro i 68 tys. dolarów, czyli blisko połowę mniej niż cztery lata temu. Ale Drzewieckiemu też coś przybyło, konkretnie dwa mieszkania 100- i 90-metrowe, w sumie warte 370 tys. dolarów, a co do jednego wiadomo, że to apartament na Florydzie.

Cezary Grabarczyk (PO) w mijającą kadencję wchodził z oszczędnościami na poziomie 14 tys. zł, a kończy jako posiadacz 39 tys. zł. Wysokim poziomem operatywności wykazał się Jarosław Jagiełło (PiS). Jeździł focusem z 1999 r., miał 45 tys. zł oszczędności i 80 tys. kasie mieszkaniowej BPH PLUS 33 tys. zł do spłaty i 50-metrowe mieszkanie warte 154 tys. zł. Dziś? Zamiast mieszkania ma dom warty 450 tys. zł, gospodarstwo szacowane na 145 tys. zł, forda mondeo (rocznik 2011) za 90 tys. zł. Teraz ma zero oszczędności i dwa kredyty.

Jeszcze większy szacunek należy się Sylwestrowi Pawłowskiemu (SLD), bo on posłem jest dopiero od dwóch lat, a tylko w złotówkach z poziomu 11,5 tys. skoczył na 53 tys. zł. Także dwa lata posłuje Sławomir Worach (PiS),ale on zdołał tylko wymienić lagunę z 1999 r. na dwa lata młodszą xsarę picasso. Nie odbił sobie na polityce Jarosław Stolarczyk, bo jego oświadczenie nie różni się od tego sprzed czterech lat, może poza polisą na życie wartą ponad 400 tys. zł. Takich zmian jest więcej.

Iwona Śledzińska-Katarasińska w ostatnią kadencję wjeżdżała oplem corsa, a wyjeżdża z niej wartym 70 tys. zł audi A1. Jeszcze droższym autem, bo wartą 75 tys. zł kia carnival, jeździ Robert Telus (PiS), a wcześniej mocował się z kierownicą tańszego opla zafiry. Artur Ostrowski (SLD) nie tylko zamienił skodę fabię na citroena C4 picasso, ale i mieszkanie na większy o 100 m. kw. dom.

Minister Elżbieta Radziszewska zamieniła swoją kia sportage z 2001 na o wiele droższą z 2009 r. Ale to standard, jeśli dodamy, że auto wymienił nawet Antoni Macierewicz. Jeszcze niedawno pomykał wysłużonym deawoo espero z 1998 r., a niedawno radar tomaszowskiej policji łapał go jako kierowcę vw passata, zaledwie trzyletniego. Anita Błochowiak (SLD) żyła w 49 metrowym mieszkanku szacowanym na 90 tys. zł, dziś musi sobie radzić z przestrzenią 300-metrowego domu wartego 1 mln zł.

Iwona Śledzińska-Katarasińska, która cztery lata temu oszczędzała tylko w walucie, dziś ma i walutę, i 52 tys. zł. Nawet poseł PiS Tadeusz Woźniak, który w 2007 r. w rubryce "środki pieniężne zgromadzone na koncie" wpisał "nie dotyczy", zaś teraz ma 12 tys. zł, a posiada również wartą ponad 10 tys. zł kolekcję numizmatyczną. Andrzej Biernat, szef PO w regionie, też nie miał grosza, a dziś odłożył 120 tys. zł, a zamiast volkswagena bory w jego garażu lśni BMW X3. Agnieszka Hanajczyk (PO) w ciągu kadencji wzbogaciła się się o wartą 95 tys. zł działkę leśną. Artur Dunin (PO) spłacił kredyt, zmienił samochód, ale - zapewne wskutek zmiany stanu cywilnego - stracił dom. Spłaca też pożyczkę z Sejmu, ale niewielką, bo tylko 1380 zł.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jola

Apanaże posła powinny zależeć od średniej krajowej. Dlaczego społeczeństwo, które żyje w biedzie, pozwala, by posłowie żyli na jego koszt w luksusie. Widocznie społeczeństwo zbaraniało i można z nim robić, co się chce.

:)

:)

b
bolek

JAK BY NIE BYŁO KOKOSÓW TO BY TAK SIĘ NIE RWALI DO KORYTA CIOŁKU

M
Mario

Gdyby dostawali kase proporcjonalnie do pracy faktycznie wykonanej to musieliby chodzić na boso - jakość prawa. To z naszych podatków, na jedną z tych świń pracuje około 100 obywateli(przy zarobkach 1500), a jeśli dodać jeszcze kasę na prowadzenie biur poselskich dochodzi jeszcze 200 podatników na każdą poselską świnie.

e
erl

Powiem szczerze że kokosów to oni nie zarobili. Majątek w górę ale kredyty też w góre. Myślałem że posłowie większe sianko trzepią. Patrząc jak ich wszędzie wyzywają i ośmieszają to tak nie za wiele tego

C
Claudia

No i co z tego? Każdy kto dużo zarabia, oszczedza, odklada, zmienia życie na lepsze. Tylko nieudacznicy i zawistnicy szczekają.

Dodaj ogłoszenie