Potężne korki tworzą się na drodze krajowej nr 12 Piotrków - Sulejów. W piątek (7 grudnia) od południa trwa protest rolników z naszego regionu, którzy w miejscowości Przygłów chodzą po przejściu dla pieszych. Schodzą z niego co 10 minut, żeby udrożnić ruch, po czym ponownie blokują przejście. Takie utrudnienia potrwają do około 14.30, bo później rolnicy wybierają się ze swymi postulatami do starosty piotrkowskiego.

Protest w Przygłowie na drodze krajowej nr 12 Piotrków - Sulejów rozpoczął się około godz. 12. Po przejściu dla pieszych chodzi na zmianę ponad 100 rolników. Po uzgodnieniach z policją, zgodzili się schodzić z pasów co 10 minut, żeby udrożnić ruch, po czym ponownie blokują przejście.

- Mamy zalew bardzo niskiej jakości trzody z zagranicy i bardzo duże problemy ze zbytem swoich produktów. U nas tuczniki dorastają w tej chwili do bardzo dużej wagi - 180-190 kg i nikt nie chce tego kupować. Praktycznie 95 proc. zakładów przetwarzających mięso wieprzowe bazuje na surowcu z Zachodu. My nie mamy gdzie sprzedawać. Zakłady odwołują wcześniej uzgadniane z nami terminy dostaw, jest bardzo zła sytuacja - mówi Janusz Terka, rolnik z gminy Łęki Szlacheckie.

Protest zorganizowała Solidarność Rolników Indywidualnych Powiatu Piotrkowskiego. Protestujący rolnicy twierdzą, że w ostatnich miesiącach z zachodniej Europy napłynęły do Polski znaczące ilości wieprzowiny wątpliwej jakości w bardzo niskich cenach, co spowodowało drastyczny spadek cen żywca w Polsce oraz brak możliwości zbycia tuczników przez polskich hodowców.

Choinka żywa czy sztuczna?

Zobacz galerię

- Mięso z Biedronki nie jest oznaczone polskim znakiem. Każdy konsument, gdyby miał świadomość, że idzie do marketu i chciałby zjeść polskie mięso, powinien zobaczyć, gdzie było wyhodowane i ubite. Często znajdziemy na etykiecie, że tym miejscem jest Holandia, czyli to mięso przejechało tysiące kilometrów, ale konsument nie wie, ile było w chłodni, czy zwierzę było ubite miesiąc temu, czy trzy lata temu. Ten protest to dopiero początek. Jeśli nic się nie zmieni i Warszawa się nie obudzi, to może się okazać, że będzie jak we Francji - zapowiada Szymon Bogusławski, producent trzody z gminy Wolbórz.

"Obecna sytuacja producentów trzody chlewnej jest dramatyczna, a brak opłacalności w krótkim czasie doprowadzi do bankructwa wiele gospodarstw rodzinnych" - twierdzą rolnicy z SRIPP. W związku z tym domagają się "podjęcia natychmiastowych działań, które pomogą ustabilizować bieżącą sytuację, a w szczególności:

  • natychmiastowego wstrzymania importu żywych świń i półtusz do Polski po cenach dumpingowych
  • wprowadzenia kontroli żywca wieprzowego i przetworów mięsnych sprowadzanych z zagranicy
  • szybkiego przygotowania i przyjęcia rozwiązań prawnych ograniczających tucz nakładczy
  • mądrej polityki, która ma na celu ochronę polskiego rynku wieprzowiny przed dalszą zapaścią
  • aktywnej polityki państwa wspierającej budowę narodowego systemu gospodarki żywnościowej według schematu: polski rolnik - polski przetwórca - polski handel dla polskiego konsumenta
  • realizacja obietnic państwa co do zwalczania ASF: redukcja do minimum dzika na terenie Polski, wypłaty rolnikom zaległych odszkodowań za uśmiercone świnie na terenach objętych wirusem ASF.

Najlepsze życzenia SMS na Boże Narodzenie i Nowy Rok

Najsmaczniejsze potrawy wigilijne - przepisy