Psycholog: Nie oddają długu, bo wyprawili huczne imieniny...

    Psycholog: Nie oddają długu, bo wyprawili huczne imieniny [WYWIAD]

    rozm. Joanna Leszczyńska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Rozmowa z dr Katarzyną Popiołek, psychologiem.
    Dr Katarzyna Popiołek

    Dr Katarzyna Popiołek ©Lucyna Nenow

    Czy mogłaby Pani stworzyć portret psychologiczny osoby, która ma nadmierną skłonność do zaciągania pożyczek i kredytów?
    Są to najczęściej osoby, które mają poczucie, że powinny mieć wszystko to, co posiadają zarabiający więcej od nich. Zupełnie nie przykładają wydatków do swojego uposażenia. Po drugie, takie osoby żyją beztrosko, na zasadzie: jakoś to będzie. Mają przekonanie, że ze wszystkiego wyjdą cało i nie ma takiej możliwości, żeby coś im zaszkodziło. Jeśli takie osoby pożyczają od osób prywatnych, to najczęściej w ogóle nie oddają albo oddają po iluś tam miesiącach, przedłużając terminy. Albo nawet nie informując o problemach ze spłatą długu i unikając kontaktów. I nie mają żadnego poczucia winy. Albo informują: teraz ci nie oddam, bo musiałam urządzić huczne imieniny.

    Domyślam się, że tak samo postępują wobec instytucji bankowych?
    Tak, nie mają poczucia zobowiązań. Ich potrzeby są najważniejsze. Dopiero jak je zaspokoją, mogą myśleć o zobowiązaniach.

    Może dobrze byłoby, gdyby banki oprócz analizy czyichś możliwości ekonomicznych, dokonywały jeszcze analizy psychologicznej klienta?
    Pewnie by się dało, bo tacy notoryczni dłużnicy, tacy swawolni Dyziowie, którzy nie mają żadnego poczucia, że cokolwiek muszą, zachowują się w każdej dziedzinie w ten sam sposób. Nie czują się na przykład odpowiedzialni za termin wykonania pracy. Na zasadzie: a co takiego się stanie, jak oddam robotę trzy miesiące później. A z kolei rozwiedzeni mężowie, którzy powinni płacić alimenty, mówią: nie płacę, bo nie mam. I nikt nie może mieć o to do mnie pretensji. A nie ma, bo wydaje za dużo. Ale tego taka osoba absolutnie nie przyjmuje do wiadomości, bo ona wydaje tyle, ile inni, którzy zarabiają o wiele więcej. Kompletny brak odpowiedzialności.

    Po czym możemy poznać, jeśli ktoś zwróci się do nas o pożyczkę, że jest to notoryczny "nieoddawacz"?
    Można tego na początku nie widzieć. Chociaż można zauważyć, że ktoś żyje ponad stan. Na przykład ktoś jest nauczycielem i nie zarabia dużo, a na wakacje jeździ co najmniej do Egiptu. Bo tak robią wszyscy. Ale osobom, których dobrze nie znamy, nie pożyczałabym.

    Jak możemy zwalczyć pokusę wzięcia pożyczki ponad nasze możliwości?
    Nieoddającym nic nie pomoże. Oni niczego w sobie nie będą zwalczać, ponieważ kierują się przekonaniem, że im się po prostu wszystko należy. Jak brakuje im pensji, to trzeba pożyczyć.

    Ale jeśli jest to przypadek lżejszej wagi, kiedy ktoś się zagalopował i powiedział do siebie: co ja robię...?
    Ważne jest, że jeśli już się pożyczki bierze, to warto rozważyć, od kogo, na jaki procent. Bo są takie pożyczki, że pożycza pani 1000 złotych, a po pewnym czasie oddaje drugie tyle albo i więcej. Poza tym człowiek musi się zastanowić, czy to, co chce kupić, jest mu niezbędne. Bardzo często porywają nas rzeczy, które koniecznie chcieliśmy mieć, a po pewnym czasie okazało się, że wcale nie były niezbędne. Tak naprawdę możemy sobie uświadomić, że kredyty są przykre. Dawniej, jak człowiek na coś zbierał, to cały czas miał przed oczami coś, na co zbiera. To było takie zmierzanie do gwiazdki z nieba. Jak już człowiek nazbierał i kupił, była wielka radość. A teraz bierze kredyt, zaraz to coś wymarzonego ma i... musi płacić kredyt. Człowiek się denerwuje, bo płaci za coś, co już ma i zużywa. Warto o tym pomyśleć, jak będzie to nas wkurzało, kiedy będziemy brać kolejny kredyt.

    Na przeciwnym biegunie są ludzie przesadnie ostrożni w braniu pożyczek, choć ze spłatą nie mieliby problemu.
    Najczęściej są to osoby starej daty, dla których pożyczka świadczy o tym, że źle gospodarujemy. Mądre kredytowanie siebie jest sensowne, ale te osoby, które mają stare przekonanie, że każde pożyczanie źle o nich świadczy, wstrzymują się od tego. To też jest niedobre, ponieważ kredytowanie pozwala nam łatwiej i szybciej uzyskać coś, co jest bardzo potrzebne do życia. Ważne jest tylko, jaki to może być poziom zadłużenia i abyśmy umieli to kontrolować. Przesadny lęk warto zwalczyć. Aczkolwiek u osób z takimi przekonaniami będzie to nie do zwalczenia. Bo to jest związane z ich przekonaniem, co oznacza być uczciwym, poważnym, odpowiedzialnym człowiekiem.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo