Psycholog: Psychopatki nie powinny wychowywać dzieci

rozm. Joanna Leszczyńska
dr Krystyna Kmiecik-Baran
dr Krystyna Kmiecik-Baran Robert Kwiatek
Udostępnij:
Rozmowa z dr Krystyną Kmiecik-Baran, psychologiem.

Sędzia, uzasadniając wyrok 25 lat więzienia dla Katarzyny W., którą uznał za winną śmierci jej półrocznej córki, powiedział, że sprawczyni działała z "chęci zmiany swojego życia i powrotu do stanu sprzed zajścia w ciążę i urodzenia dziecka". Czy ten motyw działania zabójczyni jest zgodny z Pani odczuciami?
Wszystkie fakty i okoliczności tego zabójstwa wskazują na to, że tak właśnie było. Katarzyna W. chciała się cieszyć życiem, a córka jej w tym przeszkadzała. Nie chciała mieć obowiązków, a tego wymagało bycie matką.

Może to nieplanowane macierzyństwo przyszło w jej przypadku za wcześnie? Katarzyna W. miała 21 lat, kiedy zaszła w ciążę...
Taki stosunek do macierzyństwa nie ma nic wspólnego z wiekiem, ale z jej potrzebami i jej osobowością. Są kobiety, które rodzą dzieci, mając 16, 17 lat i kochają je. Katarzyna W. chciała być kimś, jak wynika z materiałów sądowych i patrząc na to, jak się prezentowała w mediach. Mam na myśli sesję fotograficzną na koniu i taniec na rurze. Chciała zaistnieć, mieć pieniądze. To było dla niej najważniejsze. Nie miała jednak dużych możliwości, chociażby patrząc na jej wykształcenie. Zresztą podawała wyższe niż miała w rzeczywistości. Zetknęłam się z jej wypowiedzią, że jest "wyjątkowa."

Często zdarza się, że kobiet nie cieszy macierzyństwo?
Nie. Ale nie ulega wątpliwości, że psychopatki nie powinny mieć dzieci. One traktują je instrumentalnie. Katarzyna W. też nie powinna być matką. W swojej praktyce psychologicznej, kiedy uczestniczyłam w różnych sprawach sądowych, spotykałam się z tym, że one kaleczą swoje dzieci. Jedna z kobiet, córka której podejmowała próby samobójcze, powiedziała do mnie: "Widzi Pani, to wina mojego męża." Nie było ważne, że córka wkrótce może zakończyć życie, ale to, kto jest temu winny. Normalna matka pomyślałaby, co zmienić w swoim zachowaniu, by ocalić życie dziecka.

Skoro Katarzyna W. czuła, że macierzyństwo przeszkadza jej w życiu, mogła oddać córkę do adopcji...
Ale dziecko nie jest własnością matki. Jest jeszcze ojciec, rodzice, teściowie. Oni by się chyba na to nie zgodzili. W każdym razie Katarzyna W. nie podjęła takiej próby, a mogła. Można zadawać sobie pytania, jak bliscy, system, społeczeństwo powinni wobec takich matek postępować. Czy mogli coś zrobić? Trochę tak. Bo Katarzyna W. bała się potępienia, jakie spotyka matki, które nie chcą swoich dzieci. Gdyby była inna świadomość społeczna, gdyby ludzie nie potępiali matek, które nie są w stanie pokochać swoich dzieci, to dalibyśmy wtedy szansę i tym matkom, i dzieciom. Matka bez obawy mogłaby powiedzieć: "Nie, ja nie chcę tego dziecka. Chcę je oddać komuś innemu."

Czy bliscy nie mogli odciążyć jej w obowiązkach macierzyńskich na pewnym etapie, dając jej czas na zżycie się z dzieckiem?
Bliscy mają w głowie stereotyp matki oddanej swojemu dziecku. I tego od niej oczekiwali. Dlatego była krytykowana, że na przykład uciekła od dziecka. Ona w tym wszystkim była osamotniona, co oczywiście jej nie rozgrzesza. A gdyby nawet bliscy ją wyręczali w tych obowiązkach, to by nic nie pomogło, bo ona nie chciała ewidentnie tego dziecka. Nie zgodziłaby się oddać dziecka do rodziny zastępczej, nawet do własnej matki, bo wtedy wystąpiłaby jako zła matka. Bo taki jest odbiór społeczny. A Katarzyna W. chciała być w każdym względzie perfekcyjna.

Ostatnio często słyszymy o zabójstwach czy brutalnym traktowaniu dzieci przez matkę czy ojca. Choćby przykład z Łodzi. Matka i jej konkubent w Anglii zagłodzili 4-letniego chłopca na śmierć. Inna matka, nadużywająca alkoholu, zabiła córkę i raniła nożem syna. Albo ojciec katuje płaczące dziecko. Dlaczego ofiarami dorosłych tak często padają dzieci? Bo są bezbronne i są pod ręką? Bo dziecko jest impulsem do pojawienia się niekontrolowanej złości w przypadku niedojrzałych osobowości?
Tak może być. Najczęściej ofiarami są dzieci do 2 lat i kiedy matka jest macochą albo ojciec ojczymem. I kiedy nie ma w rodzinie bezpieczeństwa ekonomicznego. Oczywiście, sprzyjają temu patologiczne charaktery rodziców. Tak jest na całym świecie. Katarzyna W. odegrała bardzo negatywnę rolę, ponieważ zaistaniała medialnie, zaczęła zarabiać na tym pieniądze. Śmiem twierdzić, że takie przykłady, gdy ktoś się staje celebrytą, jak ona, bo zabija własne dziecko, to sygnał dla innych, iż oni też mogą tak zrobić. Zgodnie z zasadą słuszności społecznej. A ja chciałabym, aby z tej historii wypłynęło choćby to, byśmy dali szansę psychopatkom. Jeśli nie będą chciały dziecka, nie potępiajmy ich. Dajmy wręcz sygnał, że zaopiekujemy się nim.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kola
Żal dziecka oczywiście ale żal matki też. Trafiła na bardzo złych, pozbawionych empatii ludzi. Chociażby ziejąca nienawiścią teściowa. Jak się wypowiedzi tej teściowej słuchało, to od razu się tej dziewczynie zaczynało współczuć. Kobieta nie chciała płacić życiem za błąd życiowy, jakim było dziecko. Mężczyzna by po prostu odszedł i miałby prawo do swojego życia. Kobieta w tym wypadku wg. przeświątobliwego społeczeństwa nawet gdyby popełniła samobójstwo, byłaby wyzywana od psychopatek i wyrodnych matek. Dzieci oczywiście można nie mieć, ale wtedy jest się samemu przez całe życie. nie mówiąc już o odium społecznym. W sumie i tak dziwne, że tak mało dzieci jest zabijane przez matki. Pewnie zgorzkniałe i nieszczęśliwe wychowują te niechciane dzieci, ziejąc do nich nienawiścią.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie