Resovia - Widzew 1:0. Awans się oddala. Szpital, czerwona, brak bramkarza - tak grał Widzew

Dariusz Kuczmera
Dariusz Kuczmera
Hubert Wołąkiewicz (od lewej) - obrońca i bramkarz
Hubert Wołąkiewicz (od lewej) - obrońca i bramkarz Krzysztof Szymczak
Piłka nożna. Można dostać zawału oglądając popisy piłkarzy Widzewa. Wiem, co mówię. Widzew przegrał w Rzeszowie z Resovią 0:1 po meczu, w którym działy się rzeczy niezwykłe.

Przed meczem obliczaliśmy, co się musi stać, by Widzew awansował już w niedzielę do pierwszej ligi. Mieliśmy do tego prawo, bo nikt nie spodziewał się, że Widzew w niczym nie będzie przypominał drużyny z poprzedniego meczu ze Stalą Stalowa Wola. Jeśli wtedy grał świetnie, na miarę ekstraklasy, to w Rzeszowie zaprezentował poziom ligi okręgowej, nie obrażając nikogo.
W pierwszej połowie piłkarze Widzewa ani razu nie stworzyli groźnej sytuacji pod samą bramką rywala. Walczył natomiast Daniel Świderski, który był swego czasu architektem awansu Widzewa do IIligi, ale pożegnano się z piłkarzem.
W 36 minucie Daniel Tanżyna w walce o górną piłkę, upadł na murawę, było podejrzenie wstrząsu mózgu, konieczna była interwencja lekarzy. Piłkarz wrócił na murawę, ale kładł się jeszcze przynajmniej dwa razy, odczuwał ból głowy i po ostatnim gwizdku sędziego, kończącym pierwszą połowę, został odwieziony karetką do szpitala.
To był dopiero początek kłopotów Widzewa. W miejsce Daniela Tanżyny wszedł Hubert Wołąkiewicz. 34-letni obrońca musiał grać pierwszy raz po wyleczeniu kontuzji. W 64 minucie Daniel Świderski podał do Maksymiliana Hebla, tego podania nie przeciął Hubert Wołąkiewicz, Maksymilian Hebel przyjął piłkę i z kilkunastu metrów strzelił do siatki.
Widzew stworzył wcześniej dogodną okazję, ale po dośrodkowaniu Łukasza Kosakiewicza, strzał głową Marcina Robaka w dużym stylu obronił Marcel Zapytowski.
Strata gola to nie był koniec kłopotów tego dnia Widzewa. Jeszcze byliśmy optymistami, choć po wrzutce Rafała Wolsztyńskiego bramkarz Resovii z linii bramkowej wybił piłkę i się zaczęło...
W 77 minucie sędzia ukarał czerwoną kartką Wojciecha Pawłowskiego. Bramkarz Widzewa wybiegł daleko za pole karne, chciał główkować, ale nie sięgnął piłki i zagrał ją ręką, by zatrzymać piłkę przed Danielem Świderskim. Rezerwowy Patryk Wolański nie mógł wejść na boisko, bo jak wyjaśnił red. Arkadiusz Stolarek, czwarta zmiana nie może być wykorzystana w przypadku, gdy bramkarz ukarany zostaje czerwoną kartką. Gdyby była kontuzja Pawłowskiego, Wolański mógłby wejść.
Tak więc, w dziesięciu, bez bramkarza, Widzew kończył mecz. Resovia też nie kwapiła się do ataku, raczej pilnowała dobrego dla siebie wyniku. Wstydliwa porażka Widzewa stała się faktem.
Resovia – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
Gol: 1:0 - Maksymilian Hebel (64).
Sędziował: Grzegorz Kawałko (Białystok).
Żółte kartki: Hebel, Radulj, Zapytowski - Kosakiewicz, Poczobut, Mandiangu.
Czerwona kartka: Wojciech Pawłowski (77. minuta, Widzew, za zagranie ręką poza polem karnym).
Resovia: Marcel Zapytowski - Mateusz Geniec, Jakub Persak, Sebastian Zalepa, Radosław Adamski - Serhij Krykun (90, Szymon Feret), Konrad Domoń, Maksymilian Hebel (89, Kamil Radulj), Grzegorz Płatek (90, Mateusz Kantor) - Hubert Antkowiak (70, Karol Twardowski), Daniel Świderski. Trener: Szymon Grabowski.
Widzew: Wojciech Pawłowski - Łukasz Kosakiewicz, Sebastian Rudol, Daniel Tanżyna (46, Hubert Wołąkiewicz), Kornel Kordas - Konrad Gutowski, Bartłomiej Poczobut (66, Rafał Wolsztyński), Mateusz Możdżeń, Adam Radwański, Henrik Ojamaa (72, Christopher Mandiangu) - Marcin Robak. Trener: Marcin Kaczmarek. ą

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

katowice przegrywaja 2:0 do przerwy

G
Gość

nie stękaj piłkarz Resovii ile czasu leżał w tym doliczonym czasie przed bramką Widzewa

w
www

Rudy tak jak lutek rozenbaum trzyma rękę na pulsie,robi wszystko zeby żydzew awansował.Sędzia przedłużył znowu mecz ale nie o 6 minut jak wcześniej informowano ale o 9.Wytyczne idą z góry,pomoc jest i to wielka,przedłużone mecze,karne,zmiana regulaminu rozgrywek ( baraże ) tylko widać umiejętności nie ma........

Dodaj ogłoszenie