reklama

Rok rozpoczęliśmy "Dupą Tuwima", teraz czas na głowę

Hanna Gill-PiątekZaktualizowano 
Hanna Gill-Piątek jest działaczką społeczną i polityczną, koordynatorką Świetlicy Krytyki Politycznej w Łodzi
Hanna Gill-Piątek jest działaczką społeczną i polityczną, koordynatorką Świetlicy Krytyki Politycznej w Łodzi Krzysztof Szymczak
"Lipiec jest miesiącem, kiedy w tramwaju nie można otworzyć okna, którego w grudniu nie można zamknąć". "Pamiętaj o ubogich - mawiał pewien łódzki fabrykant - to nic nie kosztuje", "Knajpa: miejsce, dokąd się co wieczór chodzi po raz ostatni w życiu". Tuwim był bacznym obserwatorem i zdolnym satyrykiem. Czytając go nie sposób czasem powstrzymać się od śmiechu, ale też gorzko zamyślić nad aktualnością niektórych spostrzeżeń. Bo faktycznie w czasach kryzysu trudno nie zgodzić się z myślą, że "aby zacisnąć pasa, trzeba najpierw mieć spodnie".

To, co pozostawił nam Tuwim, nie ogranicza się oczywiście do zręcznych anegdotek. Jego twórczość to istny worek z atrakcjami. Jest Tuwim prześmiewczy i głęboko liryczny, wierzący i wątpiący, gniewny i smutny, zakochany, pijany, nawet obsceniczny, współczujący słabym i chłoszczący batem krytyki możnych tego świata. Nie można o nim powiedzieć jednego: że da się go zamknąć w zdaniu "wielkim poetą był" i odstawić na pomnik. I to jak podejrzewam jest jego największy problem.

Nie ma w nim nic z niektórych współczesnych laureatów Nike, którzy upozowani na tle własnych bibliotek raczą nas złotymi receptami. Tuwim nie pouczał, Tuwim żył, i to żył bardzo intensywnie. Z tego życia zdawał na bieżąco relacje. Był zaangażowany społecznie i politycznie. Zostawił nam nie lada zagadkę, bo chyba nadal nie bardzo wiemy, jak poradzić sobie z tak barwną i silną postacią. Na wszelki wypadek trzymaliśmy się na ogół bezpiecznej "Lokomotywy" i niemej ławeczki, z której poeta nie szepnie nam do ucha: "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające".

Jesteśmy już za półmetkiem Roku Tuwima, który zapowiadał się bardzo kiepsko. Decyzja zapadła w połowie grudnia, nie było czasu ani środków na przygotowania. Na równoległy Rok Lutosławskiego przeznaczono 16 milionów, Tuwimowi przypadło wtedy z centralnej puli 800 tysięcy i obietnica dofinansowania na jesień. Mnie to nie zdziwiło, bo muzykę można interpretować w dowolny sposób, a poeta gromiący wprost wielki kapitał, kruchtę i dulszczyznę w obecnych czasach nie powinien być przez rząd za bardzo eksponowany. Mógłby okazać się za bliski hasłom, jakie dziś na ulicach Warszawy niosą związkowcy. W wakacje otwarto obiecany konkurs w Instytucie Książki. Finansowano działania do 56 tysięcy złotych netto. Dla porównania słynna akcja z czekoladowym orłem przed Pałacem Prezydenckim miała budżet prawie 200 tysięcy.

Stało się jasne, że na wielkie centralne obchody Roku Tuwima nie ma co liczyć. Zapomniała o nim także Warszawa, której Tuwim poświęcił pół życia. Na szczęście szybko Rok wzięliśmy w swoje łódzkie ręce. W tej sprawie od razu panował milczący konsensus między władzami, instytucjami, organizacjami społecznymi i artystami: zrobimy Rok Tuwima sami i to jak najlepiej. Bo jest naszym ziomkiem i chcemy, żeby każdy łodzianin i każda łodzianka Tuwima poznali i pokochali. Z każdej możliwej strony.

Otwarcie Roku było podwójne. Zaczęliśmy satyrycznie, od odsłonięcia "Dupy Tuwima" przez artystyczny kolektyw B.I.E.D.A. Kilka dni później, w setną rocznicę debiutu, było już bardziej oficjalnie, choć nadal wesoło. Przy ławeczce spotkaliśmy się tłumnie pomimo zimnego deszczu. Z miejskiej kasy wysupłano już w styczniu ponadprogramowe 300 tysięcy, udało się też zdobyć wiele środków centralnych, choć niektórzy musieli poczekać na rozdanie z Instytutu Książki.

Dziś Rok Tuwima idzie w Łodzi pełną parą. Na szczęście nie próbujemy go stawiać na piedestale i czcić, jest kolorowo, ciepło, a czasem refleksyjnie. Tuwim stał się pretekstem do ożywienia miejskich przestrzeni, gościł w Parku Helenowskim z piknikiem Centrum Dialogu, stanął w barwnych wersjach na Piotrkowskiej, zawitał na Rynek Manufaktury. Szczyt działań mamy dopiero przed sobą. Od urodzin poety, które obchodzimy 13 września, do rocznicy śmierci 27 grudnia, będzie okazja zaznajomić się z nim bliżej na wiele sposobów.

Rok, który zaczął się od "Dupy Tuwima" ma szansę szczęśliwie dojść do jego głowy. Zaznaczyliśmy na wiele sposobów, że Tuwim istniał i że był z Łodzi, teraz czas na głębsze zrozumienie tego, co nam zostawił. Prowadzę projekt "Tutaj Tuwim" i widzę, że oprócz popytu na poetę w wersji pop w postaci koszulek czy znaczków, istnieje także potrzeba otwarcia jego poważniejszej twórczości. To jest nasze łódzkie wspólne zadanie na tę jesień.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Rok rozpoczęliśmy "Dupą Tuwima", teraz czas na głowę - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

i
igaaa.ol

To jest smutne. Pani Gill chwali rok tuwimowski bo prowadzi projekt "Tutaj Tuwim". Trudno żeby siebie krytykowała :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3