Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Seksafera w łódzkim więzieniu. Żona szefa Amber Gold pozostanie w areszcie do lipca

Wiesław Pierzchała, Jarosław Kosmatka
Grzegorz Gałasiński
Sąd Apelacyjny w Łodzi postanowił w środę na niejawnym posiedzeniu przedłużyć do 14 lipca areszt dla Katarzyny P., żony szefa Amber Gold.

O Katarzynie P. stało się niedawno głośno w całej Polsce, a to za sprawą love story - ja twierdzą jedni lub też seksafery, jak utrzymują inni. Wybuchła ona w Zakładzie Karnym nr 1 przy ul. Beskidzkiej w Łodzi.

Okazało się, że między aresztantką a funkcjonariuszem więziennictwa doszło do intymnego zbliżenia. Efekt jest taki, że Katarzyna P., zaszła w ciążę. Za kratami wybuchł potężny skandal obyczajowy, natomiast jego pierwszą ofiarą stał się dyrektor ZK nr 1, który został zwolniony.

CZYTAJ WIĘCEJ: Seksafera w łódzkim więzieniu. Aresztantka zaszła w ciążę z oficerem służby więziennej

Do schadzki kochanków miało dojść w pokoju wychowawców, do którego jeden z oficerów zaprosił żonę Marcina P., byłego prezesa firmy Amber Gold (Marcin P.on osadzony w Zakładzie Karnym w Piotrkowie Trybunalskim i o romansie żony najpewniej nie miał bladego pojęcia).

Okazało się, że wybranek Katarzyny P. ma żonę i dwoje dzieci. Obecnie Katarzyna P., której areszt przedłużono na wniosek prokuratury, przebywa w szpitalu więziennym w Zakładzie Karnym w Grudziądzu.

Tymczasem dobiega końca śledztwo w sprawie głośnej afery firmy Amber Gold, która okazała się piramidą finansowa. Efekt był taki, że - według śledczych - ponad 18 tys. osób straciło łącznie co najmniej 851 mln zł.

Firma Amber Gold wbrew spekulacjom nie była pralnią brudnych pieniędzy, zaś pozyskiwane przez nią pieniądze pochodziły z lokat klientów. Podstawowy zarzut, jaki usłyszeli szefowie spółki, to oszustwo polegające m.in. na tym, że wbrew zapewnieniom nie lokowali pieniędzy klientów w złoto. Okazało się, że na zakupy złotego kruszcu przeznaczono niewielką część środków z lokat.

Na co szefowie spółki wydali zgromadzoną fortunę? Najwięcej, bo ok. 300 mln zł, poszło na rozkręcenie linii lotniczych OLT Express. Tak twierdzi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, dodając, że pozostałe pieniądze poszły m.in. na zwykłą działalność firmy, a także na zakup nieruchomości i samochodów oraz na wynagrodzenia szefów firmy i pracowników.

Śledztwo trwa już dwa lata. Tak długo, bo trzeba było sporządzić czasochłonne ekspertyzy finansowe oraz przesłuchać ponad 18 tys. osób. Akta sprawy liczą ponad 15 tys. tomów. Zapoznali się z nimi lub wciąż to czynią główni podejrzani: Marcin P. i jego żona Katarzyna. Grozi im do 15 lat więzienia.

CZYTAJ TEŻ: Seksafera w łódzkim więzieniu. Prokuratura wszczęła śledztwo

Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki