Siedemdziesiąt lat małżeństwa Jadwigi i Edwarda Bielickich

Maciej Aksman
Maciej Aksman
Udostępnij:
Państwo Jadwiga i Edward Bieliccy mają po 93 lata. Pobrali się równo siedemdziesiąt lat temu w kościele pw. św. Joachima w miejscowości Mnich w powiecie kutnowskim. Poznali się w czasie okupacji. Jak mówią, była to miłość od pierwszego wejrzenia, a ceremonia zaślubin była zupełnie inna od tych dzisiejszych.

Pani Jadwiga pochodzi z Kujaw, a wychowywała się we Włocławku. Żeby uniknąć przymusowych robót w III Rzeszy, została kucharką w zasiedlonej przez Niemców posiadłości w Gledzianowie w gminie Witonia w powiecie łęczyckim.

Pan Edward jest rodowitym kutnianinem. Pracował jako kolejarz, ale kocha też piłkę nożną. Był piłkarzem oraz trenerem nieistniejącego już Kolejowego Klubu Sportowego Czarni Kutno. Podczas okupacji był żołnierzem Armii Krajowej o pseudonimie Błyskawica. Jak mówi, swoją przyszłą żonę poznał zupełnie przypadkiem podczas wizyty w domu jej bliskich. Pół roku później pobrali się.

- Ślub wzięliśmy w podkutnowskim Mnichu, bo był to jeden z nielicznych kościołów w okolicy nieprzerobiony przez Niemców na magazyn - wspomina pani Jadwiga. - Ceremonia zaślubin odbyła się w tajemnicy. Mieliśmy wtedy po 23 lata, a według ówczesnego prawa byliśmy zbyt młodzi, żeby się pobrać. Za złamanie tego zakazu groziły surowe konsekwencje. Tak więc przez pewien czas żyłam pod swoim panieńskim nazwiskiem, a nazwisko męża przyjęłam dopiero po wojnie.

Kilka miesięcy po ślubie przyszła na świat ich córka. To właśnie wtedy Edward Bielicki został aresztowany i wywieziony do Niemiec. Rozłąka z najbliższymi trwała półtora roku. - Wolność przyszła razem z wojskami amerykańskimi - opowiada Edward Bielicki. - Dostałem nawet propozycję wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, ale odmówiłem, bo w domu czekała na mnie rodzina. Tak więc po długiej podróży zmęczony, ale szczęśliwy dotarłem wreszcie do Kutna.

Zapytani o receptę na udane małżeństwo, państwo Bieliccy odpowiadają: - Po prostu jesteśmy sobie przeznaczeni - śmieje się pani Jadwiga. - Nie ma dnia, by mąż nie potrzymał mnie chwilę za rękę lub nie przytulił. Ważne, żeby być ze sobą na dobre i na złe.

Jubilaci mają troje dzieci, troje wnucząt i dwoje prawnucząt. W niedzielę małżeństwo wraz z rodziną swój jubileusz uroczyście świętowało podczas mszy świętej w kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Kutnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie