2/6 Zamknij

Dla Patrycji i Kamila z Łodzi miał być to najpiękniejszy dzień w życiu. Już rok temu zarezerwowali salę, w styczniu i lutym odwiedzali rodzinę, znajomych,

archiwum Dziennika Łódzkiego

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Dla Patrycji i Kamila z Łodzi miał być to najpiękniejszy dzień w życiu. Już rok temu zarezerwowali salę, w styczniu i lutym odwiedzali rodzinę, znajomych, wręczali im zaproszenia. A potem wszystko prysło...

– Mieliśmy mieć ślub i wesele w pierwszy weekend czerwca – opowiada Kamil. – Jeszcze do początku kwietnia mieliśmy nadzieję, że coś się unormuje. W końcu podjęliśmy decyzję, by przenieść wesele...

Kamil wyjaśnia, że nie chcieli przesuwać terminu na wrzesień czy październik. Bali się, że znów coś się stanie i kolejny raz będą musieli zmieniać termin.

– Chcemy, by nasze wesele było jedyne w swoim rodzaju – dodaje Kamil. - Nie chcemy maseczek, ograniczeń. Na naszym weselu miało bawić się 160 osób, bo mamy dużą rodzinę, wielu przyjaciół i znajomych. Dlatego stwierdziliśmy, że poczekamy jeszcze rok. Tyle że ślub będzie nie w czerwcu, ale w maju. Tyle czekaliśmy, że ten rok nie zbawi. Przecież i tak mieszkamy razem. Mieliśmy też szczęście, termin majowy był wolny w restauracji.

Pandemia skomplikowała życie wielu młodym ludziom, którzy chcieli tej wiosny czy latem wziąć ślub. Paweł i Maria ze Zgierza ślub mieli zaplanowany na kwiecień. Przy okazji chcieli ochrzcić swego 7-miesięcznego syna Alana.


Czytaj na kolejnych slajdach



Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy