Spór o patronkę SP 189. Krytyka Polityczna odpowiada narodowcom [LIST]

Michał Gauza
Spór o Wandę Zieleńczyk, patronkę SP 189. Krytyka Polityczna odpowiada narodowcom.
Spór o Wandę Zieleńczyk, patronkę SP 189. Krytyka Polityczna odpowiada narodowcom. archiwum
Udostępnij:
Łódzki Klub Krytyki Politycznej włącza się w dyskusję o patronce szkoły podstawowej nr 189 - Wandzie Zieleńczyk. Zmiany patronki od kilku miesięcy domagają się łódzcy narodowcy - działacze Organizacji Narodowo-Radykalnej i Młodzieży Wszechpolskiej.

O standardach etycznych łódzkich narodowców.
Michał Gauza, Klub Krytyki Politycznej w Łodzi.

Po decyzji rodziców dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 189 o zachowaniu patronki szkoły, Wandy Zieleńczyk, pisałem, że "Dziula" została ocalona - być może przedwcześnie. Organizacja Narodowo-Radykalna i Młodzież Wszechpolska dość konsekwentnie próbują sił w walce z "niesłusznymi" patronami i patronkami. W mediach regularnie czytamy ich odezwy i groźby, przepełnione młodzieńczym antykomunistycznym jadem i niestety także pełne błędów historycznych. Ślą też pisma do kuratorium. Pod koniec stycznia członkowie łódzkich ugrupowań radykalnych ponownie zażądali zmiany patronki Szkoły Podstawowej nr 189. Podważyli tym samym demokratyczną i przemyślaną decyzję rodziców, którzy ogromną większością głosów zachowali dotychczasową patronkę.

Nie będąc spadkobiercą ideowym Wandy Zieleńczyk, czuję się w obowiązku, także przez wzgląd na decyzję rodziców, by po raz kolejny sprostować przekłamania, szczególnie jeśli publikowane są w lokalnej, czy ogólnopolskiej prasie.

Można, jak nacjonaliści, straszyć przy każdej okazji Stalinem, Bierutem, czy Dzierżyńskim, ale uczciwiej jest opierać się na historycznych faktach. Wanda Zieleńczyk, przedwojenna poetka, nie była zbrodniarką, czy też sowiecką agentką pragnącą zniewolenia Polski. Nie walczyła z bronią w ręku - kolportowała bibułę, pisała wiersze i piosenki. Od 1943 r. publikowała je w piśmie "Walka młodych", organie "Związku Walki Młodych" (wg IPN "nieformalnej i nielicznej" grupy), kontynuacji przedwojennego Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej "Spartakus", do którego należała wraz z kuzynem Krzysztofem Kamilem Baczyńskim. W organizacji działała krótko, bo jeszcze w 1943 r. została ujęta przez gestapo i wraz z matką i siostrą rozstrzelana. Miała wtedy 23 lata.

Zachowało się o niej kilka ważnych relacji. Wanda Zieleńczyk pracowała z dziećmi w świetlicy na Rakowcu. Irena Sendlerowa, "Sprawiedliwa wśród Narodów Świata", ciepło mówiła o jej pomocy dla dzieci z getta warszawskiego. W książce "Matka dzieci Holocaustu" Anny Mieszkowskiej, Sendlerowa wspomina: "Bezcenną wartością koła były kontakty z Wandą Zieleńczyk. Ta wspaniała działaczka, komunistka, interesowała się żywo pracą ideową młodzieży getta. Do mieszkania jej rodziców przy ulicy Koszykowej zanosiłam różne materiały o życiu i działalności kół młodzieżowych z Żydowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej". Dla księdza Twardowskiego Wanda Zieleńczyk była sympatią - chadzali na spacery, długo ze sobą rozmawiali. W jego wspomnieniach, "Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie", czytamy o pomocy jakiej rodzina Zieleńczyk udzielała Żydom: "Gestapo aresztowało Dziulę [Wandę] razem z rodzicami. […] Okazało się, że rodzina Zieleńczyków ukrywała u siebie w mieszkaniu Żyda i że ten człowiek popełnił samobójstwo. Wydało się wtedy, że udzielili mu schronienia. Rodzina Zieleńczyków była sama pochodzenia żydowskiego, ale gestapo o tym nie wiedziało".

Nacjonaliści zarzucają, że wiersze Wandy Zieleńczyk są bolszewicką propagandą, zarzucają jej, że są "przepełnione nienawiścią do klasy posiadającej". Jednak osadzając wiersze w kontekście historycznym, trudno się dziwić, że osoba wrażliwa krytykowała panujące ówcześnie stosunki społeczne.

II Rzeczpospolita nie była wszak krainą mlekiem i miodem płynącą. Lata 30. to poważny kryzys gospodarczy, skwapliwie wykorzystywany przez różne grupy nacjonalistyczne do niszczenia solidarności społecznej - głownie szczuciem i burdami antysemickimi. Ówczesny system polityczny zmierzał w stronę faszyzmu, czego oznaką był proces brzeski, obóz dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej, czy konstytucja kwietniowa z 1935 r.

Ludziom żyło się biednie - szczególnie chłopom, stanowiącym ok. 70% społeczeństwa. O tragicznych warunkach bytowych czytamy w zbiorach tekstów z okresu, takich jak "Pamiętniki bezrobotnych", czy "Pamiętniki chłopów". Nędza, niepewność jutra, złe warunki pracy były powodem strajków i buntów. Nie każdy wie, że tuż przed wojną, w 1937 r., wybuchł na tym tle kilkumilionowy protest chłopski, krwawo stłumiony przez władze. Żadna wrażliwa osoba nie mogła przejść obok tego obojętnie, tym bardziej postać o takim zacięciu społecznym, jak poetka Wanda Zieleńczyk.

"Dziula" umarła młodo będąc idealistką, a nie zbrodniarką. Traf chciał, że związała się z organizacją, którą z dzisiejszej perspektywy - z czasów pokoju i internetu; usadowieni w wygodnych fotelach - oceniamy negatywnie. Nikt nie wie jak potoczyłyby się powojenne losy Dziuli, być może widząc stalinizm w działaniu szybko by się z tego wycofała. Losy wszak bywają różne - na przykład zaciekły narodowiec, przywódca ONR "Falanga", Bolesław Piasecki, przebył odwrotną drogę i został po wojnie gorliwym posłem na Sejm i członkiem Rady Państwa w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

W przeciwieństwie do idei nacjonalistycznych, wrażliwość lewicowa pragnie jak najszerszej ludzkiej solidarności ponad podziałami narodowymi, etnicznymi i wyznaniowymi. Bo każdego z nas - bez względu na kolor skóry, płeć, czy miejsce urodzenia - tak samo boli ząb; tak samo dotyka bezrobocie, głód, niedostatek, czy brak życiowych perspektyw. Tę wrażliwość niestety bezwzględnie wykorzystał radziecki totalitaryzm. Świadomość rzeczywistych działań przywódców sowieckich była dostępna niewielu, a już na pewno nie postaciom niskiego szczebla - wg słów IPN - jak Wanda Zieleńczyk. Zarzucanie patronce szkoły chęci zniewolenia Polski jest więc nadużyciem, tak samo jak przyrównywanie jej wierszy do zbrodni Stalina czy Bieruta.

Łódzcy nacjonaliści domagają się zmiany patronatu SP 189 na im. Żołnierzy Wyklętych. Istotnie, byłoby doskonałym przykładem moralnym dla dzieci mieć za patronów członków Narodowych Sił Zbrojnych, które mordowały Polaków i Żydów oraz wsławiły się współpracą z nazistami. Jest to wiedza powszechna, którą czerpiemy między innymi z relacji Zygmunta Zaremby, Leopolda Okulickiego (komendanta głównego Armii Krajowej), czy pułkownika Jana Zientarskiego (komendanta Okręgu Radomsko-Kieleckiego Armii Krajowej). Nie rozumiem, jak ostre kryteria etyczne, które narzucają sobie łódzcy nacjonaliści, pozwalają przemilczeć takie fakty, że na liście "wrogów ojczyzny" NSZ znalazły się takie osoby jak Irena Sendlerowa (jako "zadeklarowana komunistka"), czy Aleksander Kamiński, autor "Kamieni na szaniec" (nazwany pogardliwie "Żydofilem").

Współczesna Organizacja Narodowo-Radykalna wcale nie odżegnuje się od antysemickich tradycji międzywojnia, od praktyk dyskryminacyjnych, takich jak getto ławkowe, paragraf aryjski, numerus clausus, czy numerus nullus. Próbując sił na polu krytyki poezji, łódzcy nacjonaliści powinni zacząć od swoich ideowych przodków z ONR "Falanga" i ich "Hymnu rewolucji narodowej". Być może szczególnie ucieszyłby ich ten fragment: "Nie wierzą nam starsi panowie / Żydowskie mrowie w strachu drży / Nie dbamy co świat powie / Wbrew wszystkim ziścimy swe sny [...] Przeciwko żydopańskiej klice / Wzniecimy bunt, kierujem prąd / Podziemnym wstrząsem drżą ulice".

Nawet dziś łódzcy nacjonaliści nie widzą nic w złego w goszczeniu na własnych manifestacjach organizacji jawnie faszystowskich, jak węgierski Jobbik, szwedzkie Sverigedemokraterna, czy włoskie Forza Nuova. Jest im po drodze z grupami otwarcie neonazistowskimi, jak Blood & Honour. Członkowie ONR i Młodzieży Wszechpolskiej jeżdżą co roku na węgierski festiwal Magyar Sziget, skupiający nacjonalistów, neofaszystów i neonazistów z całej Europy. Dostępne są ich wspólne fotografie ze sławiącą supremację białej rasy piosenkarką Sagą, a na własnych zlotach w Polsce pozdrawiają się hitlerowskim salutem. Pomijam takie "drobiazgi", jak przesyłanie sobie na Facebooku utworów neonazistowskich zespołów Konkwista 88, Agressiva 88 i Honor oraz czczenie Eligiusza Niewiadomskiego, zabójcy demokratycznie wybranego prezydenta, Gabriela Narutowicza.

Doprawdy, gdyby ONR i Młodzież Wszechpolska chciały rzeczywiście walczyć z zepsuciem moralnym i upadkiem pozytywnych wartości, musiałyby ulec samorozwiązaniu.

Damy ci więcej - zarejestruj się!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Spór o patronkę SP 189. Krytyka Polityczna odpowiada narodowcom [LIST] - Dziennik Łódzki

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kisiel
Bardzo dobry tekst. Brawo!
b
beka
Faszyzm! Wszędzie faszyzm! :D
M
Mariusz
Ależ narodowcy w czasie II wojny światowej często kolaborowali. Polecam zapoznać się z historią Narodowej Organizacji Radykalnej, Miecza i Pługa (tworzonego przez narodowych katolików) czy Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Przedwojenny lider ONR "Falanga" Bolesław Piasecki na początku nazistowskiej okupacji próbował nawet spotykać się z przedstawicielami nowych władz w celu podjęcia współpracy na polu zwalczania komunizmu. Zwolennikiem walki ramię w ramię z Niemcami był także m.in. Otmar Wawrzkowicz ze Związku Jaszczurczego.
p
piotrek
Było tylu wybitnych ludzi czemu akurat padła propozycja tak kontrowersyjnej osoby na patronkę łódzkiej szkoły.
108
Świat, w którym Roman Kurkiewicz jest naczelnym Krytyki Politycznej a Żołnierze Wyklęci to miłe miśki kochające Żydów pewnie gdzieś istnieje i chodzą po nim białe jednorożce. W tym świecie, realnym, prawda jest taka, że neonaziści z MW i ONR czczą mordercę Narutowicza, hajlują, noszą krzyże celtyckie i podśpiewują piosenki "Honoru" o wielkości Adolfa. Dlatego trudno nie zgodzić się z autorem listu.
.
Nie, nie rozumiesz, albo nie przeczytałeś nic poza tytułem.
g
gość
"redaktor naczelny Krytyki Politycznej, Roman Kurkiewicz"

Weź zajrzyj chociaż do Wikipedii zanim znów się skompromitujesz. A może coś merytorycznie do artykułu?
M
M
Rozumiem, że pan Michał Gauza nie czuje się spadkobiercą ideowym Wandy Zieleńczyk, gdyż jej poglądy były zbyt mało skrajne. Rozumiem. Mając za redaktora naczelnego kogoś, kto gloryfikuje lewacki terroryzm w czasach pokoju, głupio jest utożsamiać się z byle poetką, która nie mordowała burżujów.
C
Co to ma być?
Takie teksty ma czelność pisać człowiek należący do tej samej gazety, której redaktor naczelny, Roman Kurkiewicz, pochwala terroryzm RAF; której dziennikarz, Michał Sutowski, pochwala bicie ludzi za poglądy polityczne przez antifę; w lokalu której schronienie przed policją oraz skład kijów bejsbolowych urządzili sobie niemieccy bojówkarze ze wspomnianej antify w Warszawie. Śmiech na sali!
G
Gość
"Roman Kurkiewicz.: Z radością przyjąłbym jakieś poważne naruszenie iluzorycznego ładu tych uprzywilejowanych i bogatych beneficjentów polskiej transformacji. (…) Frakcja Czerwonej Armii zaczynała w Niemczech od podpalania domów handlowych.

Robert Mazurek.: Jest pan chyba pierwszym polskim publicysta, intelektualistą, dość otwarcie afirmujacym terroryzm.

R.K.: Proszę pana, Frakcja Czerwonej Armii to była mała grupa, kilkadziesiąt osób, ale sprzyjały im dwa miliony Niemców.

R.M.: Pan byłby wśród nich?

R.K.: Chyba tak, rozumiem ich racje i gniew, rozumiem ich bezradność."

Baader-Meinhof – skrajnie lewicowa organizacja terrorystyczna, która ideologicznie była powiązana m.in. z maoizmem, marksizmem, a także nową lewicą. Organizacja terrorystyczna działała od początku lat 70. do 1998 roku, kiedy to ogłosiła swoje samorozwiązanie. Liczba aktywnych członków stanowiących ścisły trzon organizacji wynosiła w sumie w latach 1970–1990 około 60–80 osób. W ciągu ponad 20 lat istnienia jej członkowie dokonali 34 zabójstw politycznych. Jesienią 1977 doprowadzili do poważnego kryzysu państwa.
.
Przecież redaktor naczelny Krytyki Politycznej, Roman Kurkiewicz, przyznał w wywiadzie, że fascynuje go grupa Baader-Meinhof, lewacki oddział terrorystyczny odpowiedzialny za zamachy, morderstwa i napady w powojennych Niemczech. Nie ma się więc co dziwić poglądom jego podopiecznych.
p
precz z komuną
Ciekawe, że taka odpowiedź ukazała się kilka dni przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Krytyka tupie nóżkami, bo chce chronić swoich stalinowskich tatusiów i mamusie.
A
Antypropagandysta
Nie ma czegoś takiego jak Organizacja Narodowo - Radykalna, jest Obóz Narodowo - Radykalny, który podobnie jak Młodzież Wszechpolska już dawno potępił Eligiusza Niewiadomskiego. OBRZYDLIWYM KŁAMSTWEM jest stwierdzenie, że Żołnierze Wyklęci byli antysemitami czy kolaborantami! Walczyli z obydwoma okupantami. Organizacją kolaborancką była Gwardia Ludowa, która działała na polecenie ZSRR i niejednokrotnie współpracowała z Niemcami w celu likwidacji oddziałów AK lub NSZ. W GL właśnie walczyła Zieleńczyk i to jest fakt historyczny.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie