Starsze, schorowane, małżeństwo ze Skierniewic potrzebuje pomocy. Z pomocą przyszedł już dzielnicowy

Natalia Zwolińska
Natalia Zwolińska
Udostępnij:
Kamienice przy ulicy Sienkiewicza w Skierniewicach znane są chyba wszystkim mieszkańcom miasta. Niestety ulica ta i jej mieszkańcy nie cieszą się dobrą reputacją. Tymczasem w jednej z przybudówek, od niedawna, mieszka starsze, schorowane, małżeństwo.

Nowi mieszkańcy przy Sienkiewicza

Pani Danuta i pan Stanisław przeprowadzili się do przybudówki jednej z kamienic przy ulicy Sienkiewicza zaledwie kilka tygodni temu. Wcześniej mieszkali przy ulicy Ogrodowej w lokalu o powierzchni 16 m2.

- Nie mogliśmy się tam w ogóle ruszyć. Tym bardziej, że mąż jest osoba niechodzącą i porusza jedynie na wózku inwalidzkim – mówi pani Danuta.

Pan Stanisław jest po trzech udarach. Można powiedzieć, że to była czarna seria udarów na przełomie lat 2009/2010. Pierwszy udar nastąpił na początku grudnia 2009 roku, drugi pod koniec grudnia, a trzeci na przełomie stycznia i lutego 2010 roku. Długie leczenie i rehabilitacja.

- Dobrze, że mąż przeżył. Może mówić i jest jako tako samodzielny. Niestety musi się poruszać na wózku. Sam przejdzie kilka kroków, jeżeli ma czego się przytrzyma – mówi pani Danuta.

Zamienili mieszkanie na większe, żeby można było poruszać się na wózku

Mieszkanie o powierzchni 32 m2, w którym obecnie mieszkają, przystosowali do potrzeb pana Stanisława. Na środku pokoju stoi stół, pomiędzy nim a łóżkiem jest wystarczająca przestrzeń, żeby zmieścił się wózek.

- Zrobiliśmy tutaj malutką łazienkę. Nawet mamy prysznic, ale brakuje nam uchwytów, żeby mąż mógł stanąć i się przytrzymać. Myję go na łóżku, na specjalnych podkładach. A ja już też jestem coraz słabsza, a mąż coraz cięższy – mówi pani Danuta.

Łazienka jest malutka, odgrodzona płytami karton-gipsowymi. Brakuje w niej oświetlenia, ale jest czysto.

- Wie pani. Ja to nogi mam zupełnie niesprawne, ale ręce są jeszcze silne. Jak bym miał uchwyty, to z pomocą żony, bym korzystał z toalety, a o prysznicu to marzę. Teraz korzystam z krzesełka toaletowego, ale to nie to samo – mówi pan Stanisław.

W mieszkaniu jest czysto

Całe mieszkanie jest czyste. Chociaż widać, że sprzęty nie są nowe, wiele z nich jest z odzysku. Starają się jak mogą, żeby było miło i domowo. Kanapa stoi na specjalnym podeście, żeby pan Stanisław miał łatwiej wstać z łóżka na wózek i z powrotem. Dochód, którym dysponują to niewiele ponad 2 tysiące złoty.

- Mąż ma emeryturę. Ja od kilkunastu lat się nim zajmuję. Nie przelewa się nam. Jak mi zdrowie pozwalało, to jeździłam po mieście i zbierałam makulaturę. Później zawoziłam na skup. Cenę pamiętam do dzisiaj – 20 groszy za kilogram – przyznaje pani Danuta. - Teraz nie dość, że zdrowie nie pozwala, to jeszcze nie mogę zostawić męża samego w domu.

Pomoc nadeszła ze strony dzielnicowego

W marcu starsze małżeństwo odwiedził dzielnicowy – Konrad Augustyniak. Wizytę mundurowego małżeństwo wspomina ze wzruszeniem. Pani Danuta nie kryje łez. Pan Stanisław na samo wspomnienie bardzo się ożywia.

- Wie pani. On nas potraktował tak bardzo po ludzku. Przyszedł, bo nie wiedział, że zmienili się lokatorzy, szukał poprzedniego mieszkańca. Usiadł z nami, porozmawiał, zapytał jak się czuję – wspomina pan Stanisław.

- My tu nie mamy znajomych. Odkąd mąż jest na wózku to już nie odwiedzają go koledzy, a ja koleżanek też nie mam, bo cały mój świat kręci się wokół męża. A ten policjant taki był miły, porozmawiał, nic nie obiecywał, a jednak… - widać wzruszenie na twarzy pani Danuty.

To nie była jedyna wizyta sierżanta Konrada Augustyniaka

Zaledwie kilka dni po pierwszej wizycie dzielnicowy Konrad Augustyniak ponownie odwiedził starsze małżeństwo. Tym razem z pełnymi rękami.

- Pani wie, że ona nam kupił jedzenie! Kasza, mąka, ryż, olej i wiele innych rzeczy. Dwa razy musiał chodzić, żeby wszystko przynieść. I proszek do prania też kupił. Ja to płakałam ze wzruszenia – opowiada pani Danuta.

Okazuje się, że sierżant Konrad Augustyniak jest policjantem niespełna 3 lata. Zaledwie od stycznia realizuje zadania dzielnicowego na terenie Skierniewic. Pani Danuta i Stanisław napisali do skierniewickiego komendanta specjalne podziękowania za to, że mają tak opiekuńczego dzielnicowego. A to nie pierwsze, i zapewne nie ostatnie podziękowania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie