Świąteczna Noc w NBA! Kontuzja LeBrona, popis Irvinga i Hardena [WIDEO, SKRÓTY]

  • Sportowy24

Filip Bares

NBA. Jak co roku najlepsza koszykarska liga świata dostarczyła wielkich emocji w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia
LeBron James doznał urazy pachwiny podczas meczu Los Angeles Lakers z Golden State Warriors.
 FR155217 AP/Associated Press/East News

Dla wszystkich katolików 25 grudnia to pierwszy dzień świąt, który spędzają z rodziną lub poświęcają na ponowne obejrzenie filmu "Kevin Sam w Domu", ale dla kibiców koszykówki jest to najpiękniejszy dzień w roku - 12 godzin nieprzerwanego basketu za oceanem. Jak co roku liga ułożyła w ten dzień terminarz pełen emocji.

Na przystawkę kibice przenieśli się do Mekki Koszykówki, czyli Madison Square Garden, gdzie New York Knicks gościli Millwaukee Bucks. Starcie jednej z najlepszych ekip wschodu z jedną z najgorszych zakończyło się bez niespodzianki, a goście przegrali 95:109. Bucks do zwycięstwa poprowadził wczesny faworyt do nagrody MVP Giannis Antetokounmpo, który zdobył 30 punktów (13/21 z gry) i 14 zbiórek.

- To jest jedna z największych scen świata. W pierwszy dzień świąt grają tylko wyjątkowe drużyny i cieszymy się z tej szansy - powiedział Grek.

Przez większość meczu Knicks razili nieskutecznością trafiając zaledwie 36 procent oddanych przez siebie rzutów. Jedynym jasnym punktem zespołu był Kevin Knox, który zdobył 21 punktów.

Po starciu w Nowym Jorku kibice przenieśli się do Houston, gdzie osłabieni brakiem Chrisa Paula Rockets podejmowali Oklahomę City Thunder. Tematem numer jeden tego meczu był pojedynek dwóch ostatnich MVP ligi i byłych kolegów z drużyny - Jamesa Hardena i Russella Westbrooka. Między sobą oddali aż 55 rzutów trafiając tylko 21, ale występ Hardena (41 punktów, 6 zbiórek i 7 asyst) i Clinta Capeli (16 punktów i 23 zbiórki) dał Rakietom zwycięstwo 113:109.

- Od początku roku jesteśmy pewni siebie. Nasz bilans tego nie reprezentuje, dlatego musimy codziennie ciężko pracować - powiedział po meczu Harden.

Rok temu Rockets byli dwukrotnie 48 minut od awansu do finałów NBA i nikt się nie spodziewał u nich tak słabego początku sezonu. Po odsunięciu od składu Carmelo Anthony'ego podopieczni Mike'a D'Antoniego przebudzili się, a z ostatnich ośmiu meczów wygrali aż siedem.

W Bostonie Philadephia 76ers miała okazję do zamazania porażki w półfinale Konferencji Wschodniej przeciwko Celtics, ale w świąteczną noc nie sprostali temu zadaniu. W hali 17-krotnych mistrzów NBA prawdziwy popis strzelecki zaprezentował rozgrywający gości Kyrie Irving, który rzucił 40 punktów i dodatkowo zebrał aż 10 piłek - w tym cztery w ofensywie. Celtics potrzebowali jednak do zwycięstwa dogrywki, do której doprowadził na mniej niż 20 sekund przed końcem Irving. W ostatnich pięciu minutach meczu podopieczni Brada Stevensa odskoczyli rywalom i wygrali 121:114.

- Mało kto jest w jego kategorii wagowej. Po prostu trzeba go w końcu zatrzymać - powiedział o Irvingu trener Sixers Brett Brown.

W najbardziej wyczekiwanym meczu wieczoru mistrzowie NBA podejmowali u siebie Los Angeles Lakers i LeBrona Jamesa. James i dwaj liderzy Warriors - Kevin Durant i Stephen Curry mają między sobą aż siedem statuetek MVP sezonu regularnego. Faworytem oczywiście byli podopieczni Steve'a Kerra, ale Lakers szybko zaczęli powiększać przewagę. Jeziorowcy prowadzili do przerwy aż 15 punktami, ale Warriors byli w stanie zbliżyć się ponownie na zaledwie dwa punkty różnicy. Fani Lakers przeżywali nerwowe chwile nie tylko z topniejącej przewagi, ale również z powodu kontuzji LeBrona Jamesa, który musiał opuścić parkiet, trzymając się za pachwinę.

- Nie przejmuję się zbytnio, bo dobrze omijam urazy. Jutro będę miał prześwietlenie, więc trzeba poczekać - powiedział po meczu James.

Mimo roztrwonienia przewagi i straty Jamesa, Lakers byli w stanie zaskoczyć wszystkich i wygrać czwartą kwartę aż 36:19 i rozgromić Warriors aż 127:101. Cała drużyna Luke'a Waltona pokazała wolę walki i współpracę - aż siedmiu z nich zdobyło dwucyfrową liczbę punktów, a Ivica Zubac dołożył 11 zbiórek i Rajon Rondo 10 asyst.

W ostatnim meczu wieczoru Utah Jazz pokonali Portland Trail Blazers 117:96. Gospodarze trafili aż 55 procent rzutów, z czego aż 45 procent zza łuku. Po stronie Jazzmanów najlepiej zaprezentował się Rudy Gobert. Francuz trafił siedem z dziesięciu rzutów zdobywając 18 punktów i dołożył 14 zbiórek. Pierwszą połowę zdominował za to drugoroczniak Donovan Mittchell rzucając 14 punktów.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3