To w Łodzi powstał pierwszy regionalny ośrodek polskiej telewizji...

Anna Gronczewska
Łódzki Ośrodek Telewizyjny skończył 65 lat. Był pierwszą telewizją regionalna. Przed laty tu powstały najlepsze spektakle teatralne. Cała Polska oglądała rejestrowane na żywo „Kobry” czy przedstawienia Teatru Popularnego. Tu też realizowano najpopularniejsze programy rozrywkowe.CZYTAJ DALEJ >>>.
Łódzki Ośrodek Telewizyjny skończył 65 lat. Był pierwszą telewizją regionalna. Przed laty tu powstały najlepsze spektakle teatralne. Cała Polska oglądała rejestrowane na żywo „Kobry” czy przedstawienia Teatru Popularnego. Tu też realizowano najpopularniejsze programy rozrywkowe.CZYTAJ DALEJ >>>. Krzysztof Szymczak/Grzegorz Gałasiński
Udostępnij:
Łódzki Ośrodek Telewizyjny skończył 65 lat. Był pierwszą telewizją regionalna. Przed laty tu powstały najlepsze spektakle teatralne. Cała Polska oglądała rejestrowane na żywo „Kobry” czy przedstawienia Teatru Popularnego. Tu też realizowano najpopularniejsze programy rozrywkowe.

To w Łodzi powstał pierwszy regionalny ośrodek polskiej telewizji...

22 lipca 1956 roku w całej Polsce obchodzono święto narodowe. W Łodzi był to dzień szczególny. Na ul.Piotrkowską przyszły tłumy łodzian. W kilku punktach centralnej ulicy miasta ustawiono odbiorniki telewizyjne. Punktualnie o godzinie 16.00 na ekranie pojawiła się Aniela Brzeska, dotychczas spikerka Polskiego Radia Łódź. Powitała widzów i zapowiedziała pierwszy program w historii łódzkiej telewizji. Był to film dokumentalny „Halo, tu Polskie Radio Łódź”, opowiadający o otwarciu w 1945 roku łódzkiej rozgłośni radiowej. Tak 65 lat temu zaczęła się w Łodzi nowa era, era telewizji...Powstał drugi, po Warszawie, ośrodek telewizyjny w Polsce.
Na drugi dzień wszystkie łódzkie gazety nadawały relacje z tego epokowego wydarzenia.

– Mimo wielu stwierdzonych mankamentów: obraz niszczyły promienie słońca, nie wszędzie pomyślano o wystawieniu na ulicę głośników, zawodził trochę dźwięk w nadajniku, no i same odbiorniki nie były dostatecznie wypróbowane - łodzianie godzinami tkwili przy ekranach – relacjonował wydarzenie reporter „Głosu Robotniczego”. – Wieczorem jakość obrazu znacznie się poprawiła. Mimo to, inżynierowie francuscy i polscy nie są nadal zadowoleni, jak już informowaliśmy, jest to uruchomienie próbne i montaż urządzeń nie jest jeszcze zakończony.

Film o reaktywacji w 1945 roku łódzkiej rozgłośni radiowej nie był jedynym emitowanym 22 lipca 1956 roku przez łódzką telewizję. Wieczorem na rozstawionych wzdłuż ul. Piotrkowskiej telewizorach mogli też oglądać film fabularny „Tajemnice dzikiego szybu”.

Wieżowiec nie tylko dla telewizji

Początki łódzkiej telewizji nie były łatwe. Swoją siedzibę miała w wieżowcu stojącym na rogu ul.Narutowicza i Sienkiewicza. Nazywany jest do dziś wieżowcem telewizji. Jednak nie został zbudowany z myślą o niej.

– W tym wieżowcu miały być biura, a w miejscu gdzie jest do dziś studio telewizyjne - stołówka pracownicza – wyjaśniała nam Helena Ochocka, która w telewizji pracowała jako redaktor blisko 38 lat, od 1966 roku.

Początkowo telewizja musiała dzielić wieżowiec przy ul. Narutowicza z wieloma instytucjami. M.in mieściła się w nim Centrala Handlu Zagranicznego. Łódzka telewizja nadawała swój program początkowo tylko trzy razy w tygodniu.

– Ale zamierzenia łódzkiej telewizji są bardzo ambitne – pisał „Dziennik Łódzki”. – Ludzie z telewizji myślą więc o transmisjach z pobliskich sal, a na wrzesień planują bezpośrednią transmisję z meczu na stadionie „Włókniarza”.

Nie zapominajmy, że telewizor był wtedy luksusem. W listopadzie 1956 roku podano, że zarejestrowano trzechsetnego odbiorcę programu telewizyjnego. Na dachu telewizyjnego wieżowca zamontowano też nowoczesną antenę dzięki której program telewizyjny mógł być oglądany w odległości 40 kilometrów od Łodzi, m.in w Łasku i okolicach Piotrkowa Trybunalskiego.
Helena Ochocka przypominała, że z czasem telewizja zaczęła przejmować kolejne piętra wieżowca - były to trzy kondygnacje. Ale na przykład długi czas redakcja artystyczna mieściła się przy ul. Piotrkowskiej 153.

Na jakiś czas pojawiło się u nas radio – wspominała Helena Ochocka. – My z radiem łączyliśmy się, rozwodziliśmy się. Przez pewien czas mieliśmy nawet wspólną personalną, księgowość. Potem jednak radio znów wróciło do siebie.

Najlepszy teatr

Wszyscy ludzie związani z łódzką telewizją podkreślają, że jej mocną stroną była rozrywka i teatry telewizji. Do 1974 roku wszystko emitowane na żywo. Pierwszy spektakl telewizyjny Łódź zaprezentowała całej Polsce już w grudniu 1956 roku, a więc zaledwie kilka miesięcy po wyemitowaniu pierwszego, jeszcze wtedy eksperymentalnego, programu. Przedstawienie trwało pół godziny i oparto je na „Sędziach” Stanisława Wyspiańskiego. Reżyserował je Gustaw Werner. Na ekranie pojawili się m.in Krystyna Feldman, Włodzimierz Kwaskowski, Ireneusz Kanicki, Gustaw Koliński. Jednak te najlepsze czasy dla realizowanych w Łodzi spektaklów Teatru Telewizji miały dopiero nadejść. Już w 1958 roku otwarto nowe, nowoczesne studio. Miało 200-metrów powierzchni i było największym studiem telewizyjnym w Polsce, o najwyższym europejskim standardzie. Wraz z jego otwarciem rozpoczął się złoty okres teatralny w Łódzkim Ośrodku Telewizyjnym.

Wojciech Król, znany łódzki operator filmowy i telewizyjny, może pochwalić się tym, że stał za kamerą podczas realizacji blisko 300 spektakli Teatru Telewizji. Większość z nich zrealizowano w Łodzi.

Raz w miesiącu cała Polska oglądała zrealizowany w Łodzi spektakl Teatru Popularnego, „Kobrę”, Teatr Młodego Widza, Teatr Poezji, gdzie aktor mógł pokazać siebie, swoje zdolności, a także zaprezentować piękną literaturę – mówił nam Wojciech Król. - Aktorom z całej Polski zależało, by przyjeżdżać do Łodzi i występować w realizowanych tu przedstawieniach telewizyjnych.

Wiedzieli,że jest tu sympatyczna atmosfera, każdy aktor będzie dowartościowany, dopieszczony, pięknie pokazany przez kamerę. W łódzkich spektaklach grali tacy znakomici aktorzy jak m.in. Aleksandra Śląska, Tadeusz Łomnicki, Gustaw Holoubek czy Andrzej Łapicki.

-

Widzowie oglądali spektakle w domu, a potem biegli pod Łódzki Ośrodek Telewizji i czekali na aktorów – opowiadał Wojciech Król. - Wręczali im kwiaty, dziękowali na grę.

Nieocenione zasługi dla Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego miał Jerzy Antczak. To on stworzył znany w całej Polsce Teatr Popularny. Reżyser słynnych „Nocy i dni”w 1959 roku został naczelnym reżyserem Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego. Wiele spektakli telewizyjnych zrealizował też nieżyjący już Tadeusz Worontkiewicz. Był jedynym w Polsce reżyserem wyłącznie telewizyjnym.

Niemczyk wpadł do wody

Wojciech Król podkreśla, że w Łodzi tworzyli tu też inni znakomici reżyserzy: Kazimierz Oracz, Zbigniew Kuźmiński, Grzegorz Królikiewicz, Sylwester Szyszko, W Łódzkim Ośrodku Telewizyjnym spektakle reżyserował Kazimierz Dejmek, Adam Hanuszkiewicz, Stefan Szlachtycz.

- Jurek Antczak z wykształcenia był nie tylko reżyserem, ale też aktorem – mówi Wojciech Król. - Miał znakomity kontakt z aktorami. Reżyserzy, którzy współpracowali z Łódzkim Ośrodkiem Telewizyjnym znali znakomicie sztukę, którą realizowali. O każdym zamieszczonym w niej słowie mogli powiedzieć kilka zdań.[/cyt

Pierwszym spektaklem, który zrealizowano w nowym studio łódzkiego ośrodka była „Kolonia karna” według Franza Kafki w reżyserii Kazimierza Oracza. Za kamerą stał Wojciech Król, a główną rolę grał wybitny aktor Bogusław Sochnacki. Natomiast przełomem w realizacji przedstawień telewizyjnych była „Wierna rzeka” w reżyserii Jerzego Antczaka. To pierwszy spektakl w którym znalazły się ujęcia kręcone w plenerze. A był to rok 1959.
[cyt color=#0000ff]- Te tzw. dokrętki pokazywano w czasie przerwy w spektaklu – wyjaśniał Wojciech Król. - Był czas na to, by aktorzy przebrali się, by zmienić dekorację.

Podczas realizacji ujęcia w plenerze doszło do dramatycznych wydarzeń. Leon Niemczyk, który grał Odrowąża, przechodził przez zamarzniętą rzekę. Nagle załamał się pod nim lód. Aktor wpadł do wody.

- Leon o mało nam się nie utopił – wspomina łWojciech Król. - Trzeba było przeprowadzić akcję ratunkową. Na szczęście zakończyła się sukcesem.

Na jednym ujęciu

Pierwszy zarejestrowanym przedstawieniem była „Jesienna nuda” wyreżyserowana w 1962 roku przez Jerzego Antczaka. Na ekranie oglądamy całą plejadę świetnych aktorów. Między innymi Stanisława Łapińskiego, czyli słynnego „Łapę”. Ludwik Benoit śpiewa piękne rosyjskie ballady. Na ekranie widzimy też Krystynę Feldman czy Barbarę Rachwalską. O tym, że ten spektakl zachował się do dziś, zadecydował trochę przypadek.

- W Warszawie mieli tzw. telerecording – mówił Wojciech Król. - To taka maszyna do nagrywania. Dostawiono ją do ekranu i rejestrowano spektakl. Mam go dziś w swoim archiwum. Kopia tego spektaklu nie jest w najlepszym stanie.

Wojciech Król należy do tych operatorów, który jako pierwszy realizował spektakle i programy telewizyjne na tzw. jednym ujęciu. Pierwszą taką próbę podjęto podczas programu w którym występował słynny zespół jazzowy „Melomani”. Wojciech Król opowiada, że początkowo próbowali to robić Janusz Rzeszewski i Kazimierz Oracz. Na tym tle doszło nawet między nimi do twórczej sprzeczki. W końcu Janusz Rzeszewski zasiadł przy konsolecie...Jednak nie za bardzo mu to wychodziło na próbach.

- Janusz miał znakomity słuch, wyczucie, ale to miksowanie mu nie wychodziło – opowiadał Wojciech Król. - Wtedy zaproponowałem, że może nakręcę ten koncert na jednym ujęciu. W „Melomanach” grali przecież moi koledzy z wydziału operatorskiego szkoły filmowej – Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, Witek Sobociński, Andrzej Wojciechowski. Szefem zespołu był „Duduś” i on prowadził mnie przez ten cały godzinny program. Najeżdżałem kamerą na kolejne instrumenty, muzyków. Pokazałem jak wchodzi Carmen Moreno...Udało się!

Potem na tym jednym ujęciu Wojciech Król kręcił też spektakle telewizyjne. Pierwszym był „Himmelkommando” w reżyserii Jerzego Antczaka.

Jurek porwał się na to pierwszy – śmiał się Wojciech Król. - Ujęcie trwało pięćdziesiąt minut...

Potem przyszły kolejne przedstawienia. Nie zapomni realizowanej na jednym ujęciu „Matki Joanny Od Aniołów” w wykonaniu Aleksandry Ślaskiej. Był to spektakl zrealizowany w cyklu Teatr Jednego Aktora.

- Zdaje się , że w 1975 roku ten cykl zabrała nam Warszawa – dodaje pan Wojtek.

Dobry wieczór, tu Łódź!

Łódzki Ośrodek Telewizyjny to też rozrywka. Wiele lat przy takich programach pracowała Helena Ochocka, Współpracowała m.in z Januszem Rzeszewskim przy przygotowywaniu m.in „3000 sekund z...”. Prowadził go Lucjan Kydryński, który na nagrania przyjeżdżał specjalnie z Warszawy. W programie tym występowały największe polskie estrady - Mieczysław Fogg, Bohdan Łazuka. Do historii wszedł też program „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”. W Łodzi realizowano też „Proszę dzwonić”. Znane gwiazdy - Jerzy Połomski, Wioletta Villas i inni- zapraszały do programu młodych, debiutujących wykonawców.

– W tym programie debiutowali m.in Irena Jarocka czy Waldemar Kocoń - dodaje Helena Ochocka.- W przerwie widzowie mogli dzwonić lub przyjść do telewizji i oddać głos na swojego ulubieńca.

Potem Ryszard Czubaczyński, emerytowany dyrektor Muzeum Miasta Łodzi, wymyślił program „Dobry wieczór - tu Łódź”. Emitowany był z łódzkiego Teatru Wielkiego od 1973 roku do początków lat osiemdziesiątych. Prowadzili go m.in. Edyta Wojtczak i Jan Suzin.

– To były czasy, kiedy szefem Telewizji Polskiej był Maciej Szczepański - wspomina na stronie prowadzonej przez Helenę Ochocką, Ryszard Czubaczyński. – Ponieważ lubił rozmach, dostaliśmy zgodę, o co nie było tak łatwo, na realizację programu rewiowego, Pamiętam, że pomysł na „Dobry wieczór – tu Łódź” zrodził się podczas jazdy samochodem z Warszawy do Łodzi. Z kierownikiem produkcji Wojciechem Kokocińskim postanowiliśmy wymyślić jakiś prosty cykliczny program. Dołączyła do nas Helena Ochocka, która została redaktorem cyklu i wspólnie przygotowywaliśmy jego kolejne części.

Helena Ochocka nie zapomni, gdy w drugiej połowie lat sześćdziesiątych w programie „Proszę dzwonić” wystąpiła słynąca z ekstrawagancji Violetta Villas. W realizowanym na żywo programie wystąpiła w wydekoltowanej sukience.

- W trakcie programu odebraliśmy telefon z od jednego z partyjnych dygnitarzy – wspomina Helena Ochocka. - Zażądał, by nie pokazywać tak nieprzyzwoicie ubranej piosenkarki. Po przerwie Violetta Villas pojawiła się w innej sukience. W bardzo odważnym mini..

Bogusia z Łodzi

Nie można też zapominać o spikerach łódzkiej telewizji. Pierwszą spikerkę, Anielę Brzeską, niewiele osób dziś pamięta. Potem programy zapowiadała Jadwiga Piątkowska. Pod koniec lat sześćdziesiątych konkurs na prezenterkę Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego wygrała Bogumiła Wander. Choć urodziła się w 1943 roku w Kaliszu, to może śmiało powiedzieć, że jest rodowitą łodzianką. Po prostu wojenne losy zawiodły do tego miasta rodziców pani Bogumiły i tam się urodziła. Ale całe swoje życie dziennikarki i jej rodziny było związane z Łodzią. Stąd pochodzili jej rodzice. Tata był muzykiem w łódzkim Teatrze Muzycznym. Natomiast jej starszy o cztery lata brat Włodzimierz Wander grał w słynnych „Niebiesko – czarnych” i zespole „Polanie”.

- Ja z Bogusią chodziłam do III LO – mówi Helena Ochocka,. - Potem razem studiowałyśmy na Uniwersytecie Łódzkim. Tylko ona historię, a ja polonistykę. A następnie spotkałyśmy się w telewizji.

Helena Ochocka wspomina, że Bogumiła Wander była na trzecim czy czwartym roku studiów, gdy wygrała konkurs na spikerkę Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego. Był to jednak niezwykły konkurs. Składał się z czterech etapów. A o wszystkim decydowali widzowie. To dzięki ich telefonom i listom Bogumiła Wander została spikerką. Pokonała wtedy 269 osób, które stanęło do konkursu.

- Zapowiadała łódzkie programy i dosyć szybko zauważono ją w Warszawie – dodaje pani Helena. - I zaproponowano jej pracę w stolicy. Przyjęła tę propozycję. Przeniosła się do Warszawy i szybko stała się jedną z najpopularniejszych polskich spikerek.

Helena Ochocka zapamiętała Bogumiłę Wander jako miłą, sympatyczną, ciepłą dziewczynę i do dziś dobrze ją wspomina. Tak jak wieloletni operator Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego, Wojciech Król.

- Bogusia wystąpiła chyba w drugim konkursie na spikerkę i wygrała – opowiadał Wojciech Król. - Na spikerkę edukowała ją Aniela Brzeska, która na co dzień pracowała w radio. Ale to Aniela razem z Romaną Mater były pierwszymi spikerkami w łódzkiej telewizji. Aniela Brzeska pracowała nad dykcją Bogusi, dbała by dobrze wypadła na wizji.

Wojciech Król wspomina, że Bogusia była śliczną, sympatyczną i skromną młodą dziewczyną. Nie dziwi się, że szybo została zauważona przez Warszawę. Ale przed każdym występem miała wielką tremę.

Mówiłem wtedy do niej: uspokój się Bogunia i wszystko szło dobrze – dodaje Wojciech Król.

Bogumiła Wander szybko stała się jedną z najpopularniejszych polskich spikerek. Pracowała w TVP 1 i TVP 2. Ale w latach osiemdziesiątych minionego wieku związała się z „Jedynką”. Wiele razy widzowie witali z nią Nowy Rok, prowadziła koncerty na festiwalach w Opolu, Sopocie, Zielonej Górze. W 1979 roku z ówczesnym mężem wyjechała do Brukseli i rozstała się z telewizją. Powróciła do niej w 1982 roku. Była już nie tylko spikerką, a przygotowywała własne programy.. W telewizji przestała pracować w 2003 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Manufaktura Wypieków Pozorek - naszemiasto.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie