Tokio 2020. Dariusz Pender: Trzeci muszkieter z Rio de Janeiro walczy, by podbić również stolicę Japonii [SYLWETKA]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Dariusz Pender (z prawej) zdobył do tej pory dziewięć medali paraolimpijskich. Liczy na kolejne.
Dariusz Pender (z prawej) zdobył do tej pory dziewięć medali paraolimpijskich. Liczy na kolejne. fot. Adrian Stykowski / Polski Komitet Paraolimpijski
Szermierz, wcześniej również koszykarz. Multimedalista paraolimpijski, autorytet i wzór dla kolegów, a prywatnie człowiek o szerokich horyzontach, któremu zdarzyło się nawet występować w teledyskach u boku gwiazd. Taki jest Dariusz Pender.

„Trzech muszkieterów, trzech zdeterminowanych facetów” - taki tytuł w „Przeglądzie Sportowym” miała relacja z występu polskich florecistów, którzy wywalczyli srebrny medal w turnieju drużynowym, na igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Walczyli w składzie: Jacek Gaworski, Michał Nalewajek i właśnie Pender, dla którego był to już dziewiąty krążek.

Po raz pierwszy na podium stanął w 2000 roku w Sydney i to od razu na najwyższym stopniu, po wygraniu paraolimpijskiej rywalizacji w szpadzie. Powtórzył to osiągniecie w 2012 roku w Londynie. Ma również w dorobku trzy srebrne medale. Oprócz tego w Rio wywalczył je w Sydney (floret drużynowo), Atenach (2004 rok - szpada drużynowo). Czterokrotnie sięgał po brąz: w Atenach (floret indywidualnie i drużynowo), w Pekinie (2008 - floret indywidualnie) i w Rio (szpada drużynowo).

W Brazylii w obu konkurencjach jednym z jego partnerów był wspomniany na wstępie Nalewajek (w szpadzie, zamiast Gaworskiego wystąpił z nimi Kamil Rząsa). Zespół (znów w obu konkurencjach) stworzą również w Tokio.

Nalewajek podkreśla, że starszy kolega to dla niego nie tylko idol i wzór do naśladowania. Przede wszystkim po prostu dobry kumpel. - Był taki okres, że nie miałem z kim trenować, bo przez różne obowiązki trudno było mi z kimś się zgrać. Wtedy zawsze pomagał mi Darek. Czasami było nas dwóch w sali. Niekiedy sędziował nam jego trener. Obaj zawsze mi coś podpowiadali. Kto wygrywał? Zwykle Darek - opowiadał nam przed wylotem do Tokio.

„Wygrywać trzeba samemu” to motto Pendera, którego życie nie rozpieszczało już od wczesnej młodości. Miał trzy lata, gdy kosiarka obcięła mu prawą stopę i musiał od nowa uczyć się chodzić. Dziś z wózka inwalidzkiego korzysta w zasadzie tylko podczas zawodów, a obserwując go na co dzień, trudno dostrzec osobę niepełnosprawną.

Zaczynał od koszykówki na wózkach. - W 1995 roku, czyli dawno temu, namówił mnie Marek Iwanicki. On akurat nie do szermierki, bo napisał list, w którym pytał, czy byłbym zainteresowany koszykówką - wspomina. - Pochodzę z Tarnogrodu, to jest dawne województwo zamojskie. W tej chwili lubelskie, 80 kilometrów od Zamościa. No i napisał mi, że mogę przyjechać na tydzień do Zamościa, na zgrupowania koszykarzy na wózkach w tamtejszym OSiR. Skorzystałem z okazji i pojechałem na to zgrupowanie. Spodobało mi się. Oczywiście poważny trening na odległość nie jest możliwy, zacząłem więc jeździć na kolejne zgrupowania.

Dodaje, że początkowo nawet nie myślał o zmianie dyscypliny. Zdecydował przypadek.

- Na początku 1996 roku był turniej w Wałbrzychu, na który oprócz nas przyjechała również drużyna z Konstancina-Jeziornej. Jej trenerem był Tomasz Marek i to on zapytał mnie, czy bym nie chciał przejść do szkoły w tamtejszym Centrum Kształcenia i Rehabilitacji. Uczyć się i trenować. Skorzystałem z tej okazji i przeniosłem się we wrześniu do Konstancina. Uczyłem się, grając jednocześnie w koszykówkę. Tak się jednak złożyło, że trener Marek prowadził tam wówczas również sekcję szermierki. Pewnego dnia mnie zaprosił, żebym zobaczył, jak to wygląda. Poszedłem, spodobało mi się. Na tyle, że już zostałem - przyznaje.

Znaczenie miał również z pewnością fakt, że dość szybko zaczął osiągać sukcesy w nowej dyscyplinie. Spektakularne, bo oprócz wspomnianych medali paraolimpijskich Pender jest również wielokrotnym medalistą mistrzostw świata i Europy. W dodatku wciąż nie ma dość, choć przystępuje do rywalizacji w Tokio niespełna dwa miesiące przed 47. urodzinami. Sam jednak podkreśla, że nie czuje się staro, a szermierka nadal sprawia mu frajdę, więc dopóki nic się nie zmieni on również nie zamierza kończyć kariery.

W stolicy Japonii zaczął od falstartu, gdyż odpadł w preeliminacjach turnieju szpadzistów (kategoria A). Pozostały mu jednak jeszcze trzy szanse. Dziesiąty medal nie jest więc nierealny. A może nawet jedenasty...

Doceniają go nie tylko sportowcy. W 2015 roku bohater tego tekstu został zaproszony (razem z Grzegorzem Plutą, z którym powalczy w Tokio w drużynie o medal w szpadzie) przez Big Cyca. W teledysku do piosenki „Jesteśmy najlepsi” wystąpili również m.in. Otylia Jędrzejczak, Iwona Guzowska, Artur Siódmiak, Dariusz Michalczewski, Marcin Lijewski, Adam Korol, Szymon Kołecki i Piotr Świerczewski.

Dwa lata później Pender został również jednym z bohaterów wideoklipu „Bajka” - projektu muzycznego stworzonego przez trio „Trzech Króli”, w składzie Popek, Sobota i Matheo. Utwór mówi o potrzebie tolerancji i wzajemnego zrozumienia, mimo istniejących różnic.

- Niepełnosprawność była, jest i będzie, a to, w jakim stopniu ją akceptujemy, zależy od nas! To ważne dla nas wszystkich - podkreślał na planie sportowiec.

Nic dodać, nic ująć...

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Materiał oryginalny: Tokio 2020. Dariusz Pender: Trzeci muszkieter z Rio de Janeiro walczy, by podbić również stolicę Japonii [SYLWETKA] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie