Tragedia nad Bałtykiem. Mieszkaniec łódzkiego utonął w morzu. Ciało mężczyzny wyciągnięto na plaży w Karwii

Jaroslaw Kosmatka
Jaroslaw Kosmatka
W niedzielę utonęło w Bałtyku dwóch mężczyzn. Jednym z nich jest mieszkaniec Łódzkiego, drugi pochodził z województwa mazowieckiego.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek
Byłem wtedy na plaży w Ostrowie. I mam wiele zastrzeżeń do pracy ratowników WOPR na tej plaży. Na całej plaży w Ostrowie od Jastrzębiej Góry aż po Karwie lekko licząc 4-5 km jedno kąpielisko strzeżone przy wejściu nr 35. Na nim 3 ratowników. Jeden z nich wiek co najmniej 60 lat i dwóch młodych panów (takich lekko przy sobie). Starszy Pan ratownik był chyba razem ze starszą Panią, ale tej nie liczę, bo to raczej była dziewczyna ratownika. Nie wiem czy umieli ci ratownicy pływać bo nigdy ich nie widziałem w wodzie. Jedyne co najlepiej im wychodziło to wywieszanie czerwonej flagi i pilnowanie, żeby nikt nie wchodził do wody na odcinku około 50 metrów "strzeżonej" strefy. Na pytanie dlaczego nie można dziś wejść do wody odpowiadał starszy pan mało uprzejmym tonem "bo nie wolno" ale może Pani wejść 50m od kąpieliska strzeżonego.I jeszcze jedno im świetnie wychodziło: wpuszczanie kolonii do wody. Wyglądali wtedy jak słoneczny patrol, szczególnie ten leciwy Pan ratownik. Jeżdżę nad morze co roku i to w różne części Bałtyku. Czegoś tak żenującego nie widziałem nigdzie i nigdy. Przezwyczajony byłem do widoku aktywnych ratowników, którzy nie siedzieli w ubraniu przy budce ratowników, tylko stali przy samym brzegu, a co najważniejsze prawie nieustannie pływali łódką wiosłową tuż na krańcu kąpieliska, by w razie czego udzielić skutecznie natychmiastowej pomocy. Mało tego, chodzlii i jeżdzili quadem także wzdłuż plaży na niestrzezonej części, by w razie czego i tam udzielić pomocy. Tymczasem załoga przy wejściu 35 w Ostrowie nie pływała na skuterach i pontonach, bo ich nie mieli, ale na łodzi widziałem ich tylko raz jak była czerwona flaga i poprawiali coś przy boi. Ja rozumię, że jest ciężko z ratownikami, bo stawki są tak nędzne, że wolą wyjeżdżać za granicę, a u nas zostają tacy jak opisałem powyżej. Wstyd dla gminy, która za ich zatrudnienie odpowiada. Według mojej oceny, lepiej, żeby w ogóle ich nie było, bo stwarzają tylko mylne wrażenie "bezpiecznej" plaży. Tragedia opisana powyżej wydarzyła się w Karwi, a nie w Ostrowie. Przechadzałem się tam na plażę i tam też widziałem tylko jeden mały wycinek strzeżonej plaży. Nie widziałem pracy tamtych ratowników więc się nie wypowiadam. W dniu wypadku widziałem ratowników na skuterach, którzy podpłynęli także do Ostrowa. natomiast w krytycznym momencie zdarzenia zanim wylądował śmigłowiec płynęli pospiesznie od strony jastrzębiej Góry Strażacy na pontonie, żeby prowadzć akcję ratunkową - to świadczy tylko, że ratownicy WOPR nie mają żadnego praktycznie sprzętu. Bałtyk jest nieobliczalny nawet gdy stoimy w wodzie do pasa i warto o tym pamiętać, szczególnie wtedy pamiętać jak się jest strzeżonym przez takich "ratowników". Bezpiecznych powrotów do domu.
G
Gość
trzeba wódy nie chlać!
R
Radhob
W województwie łódzkim są dziesiątki miast i miejscowości wiec to nie musi być Łodzianin.
W
Wyjątkowy??
??topielec jak każdy inny moim zdaniem
Dodaj ogłoszenie