Trudny budżet dla Łodzi w 2012 roku [ANALIZA]

Jolanta Sobczyńska
Tak ma wyglądać nowy dworzec Fabryczny
Tak ma wyglądać nowy dworzec Fabryczny Materiały PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.
To będzie pierwszy autorski budżet prezydent Hanny Zdanowskiej. Sama włodarz miasta twierdzi, że będzie on rekordowy - pod względem inwestycji. Opozycja odpowiada - raczej pod względem kredytów wziętych na te inwestycje.

Nowe prace będą kosztować 811 mln zł. Przy tych pełnych rozmachu planach inwestycyjnych miasto ma wziąć 750 mln zł kredytów. Dziś Łódź jest zadłużona już na 1,6 mld zł (przy planowanych na 2012 rok dochodach 3,2 mld zł). Zaś wskaźnik zadłużenia wynosi 54 procent i w 2012 roku niebezpiecznie zbliży się do dopuszczalnych przez prawo 60 procent.

Aż (najwięcej w historii Łodzi) 811 mln zł na inwestycje. Na co zostaną wydane te pieniądze? 45 mln zł ma kosztować budowa węzła multimodalnego wokół Dworca Fabrycznego (sieć połączeń kolejowych, drogowych i tramwajowych). 72 mln zł to pieniądze na przebudowę i rewitalizację EC1. Ponad 51 mln zł będzie kosztowała budowa Trasy Górnej, czyli połączenia al. Jana Pawła II i ul. Rzgowskiej. 38 mln zł pójdzie na remont 36 miejskich kamienic. Po 10 mln zł zostanie przeznaczone na przebudowę dróg gruntowych, w których budowana była kanalizacja deszczowa oraz na budowę stadionu miejskiego przy al. Unii. Przebudowa torowisk (m.in. na ulicy Łagiewnickiej oraz na ul. Przybyszewskiego) ma kosztować 47 mln zł.

Ma się też rozpocząć przebudowa starego i budowa nowego torowiska na odcinku od Olechowa do Retkini, czyli tzw. trasa wschód-zachód (za 2 mln zł). 2 mln zł przeznaczono też na budownictwo socjalne, czyli budowę tanich mieszkań dla osób, które notorycznie uchylają się przed płaceniem czynszu (władze miasta twierdzą, że nie będą to kontenery). 2,5 mln zł wystarczy na budowę dwóch sygnalizacji na przejściach dla pieszych. 2,5 mln zł w budżecie zapisano też na system wag i kamer, który ma chronić drogi przed przeciążonymi tirami (w 2011 roku budowa jednego takiego systemu kosztowała 2,3 mln zł). Modernizacja i remont Teatru Lalek Arlekin to 7,5 mln zł. Ukończenie budowy malej sceny w Teatrze Powszechnym - 2,5 mln zł. A modernizacja i konserwacja willi Kindermana, czyli siedziby Miejskiej Galerii Sztuki to 6,7 mln zł. Do tego dorzucono jeszcze około 700 tys. zł na pawilon dla tapirów i kariamów w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym oraz 300 tys. zł na lakowanie zębów u dzieci, 138 tys. zł na program profilaktyczny, który ma przeciwdziałać depresji u dzieci i 36 tys. zł na wychowanie seksualne dla uczniów.

Plany budżetowe z połowy listopada 2011 roku przewidywały nawet 903 mln zł na inwestycje. Ale ogłoszony przez rząd spadek planowanego w 2012 roku PKB z 4 do 2,5 procent zmusił władze Łodzi do korekty budżetu. Według nowych wyliczeń dochody z podatków od osób fizycznych i od firm miały spaść o około 50 mln zł. Pierwsze zapewnienia prezydent Zdanowskiej były takie, że będzie musiała ciąć inwestycje, ale oszczędzi te sztandarowe. I... zabrała 93 mln zł z Dworca Fabrycznego (z 138 mln zł do 45 mln zł), czyli z budowy najnowocześniejszego dworca w Polsce. Wytłumaczenie jest takie, że zmieniły się tylko plany dworcowych rozliczeń, a ograniczenie w budżecie niczego nie zahamuje.

Budowa dworca zmusza też władze Łodzi do zaciągnięcia w tym roku dodatkowego kredytu. Prawie 75 mln zł to kwota, która wprawdzie spłynie z Unii Europejskiej, ale jeszcze nie teraz. Dziś to miasto musi wyłożyć tę niemałą kwotę. Myk z tym kredytem jest tylko taki, że nie jest on wliczany do wskaźnika zadłużenia miasta. 2011 rok zamknął się wskaźnikiem zadłużenia na poziomie 54,59 procent (przy ustawowo dopuszczalnych 60 procentach). Szacuje się, że w 2012 roku wzrośnie do 57,15 procent. Gdyby nie możliwość wyłączenia z długu kredytu na Dworzec Fabryczny wskaźnik mógłby się zatrzymać na niebezpiecznym poziomie 59,9 procent. A po jego przekroczeniu miasto czeka zarząd komisaryczny.

Dochody w 2012 roku mają wprawdzie osiągnąć poziom 3,2 mld zł (to o ponad 10 procent więcej niż w 2011 roku), ale dziś Łódź ma już 1,6 mld długu. Pod koniec 2012 roku zadłużenie ma sięgnąć blisko 1,9 mld zł (w 2012 roku planuje się deficyt na poziomie 320 mln zł).
Do końca 2014 roku dług Łodzi ma już sięgnąć ponad 2,3 mld zł. Przy inwestycjach rzędu 3 mld zł do końca 2014 roku. Jest jeszcze jedno "ale". Spłata długów - przynajmniej tych zasadniczych - została zaplanowana od 2015 roku, czyli po zakończeniu kadencji Hanny Zdanowskiej i po nowych wyborach. Następcom obecnej prezydent zostanie więc spłata długów. Na większe inwestycje miasta stać nie będzie.

Ale problemy mogą pojawić się już w tym roku. Zakłada się, że dochody miasta zazwyczaj są niedoszacowane, a więc rosną w ciągu roku. Tak było w 2011 roku. I oby ten scenariusz powtórzył się również w 2012 roku. Bo możemy mieć problem ze spłatą kredytów. Łódź chce oddać 324 mln zł kredytów krajowych oraz ponad 25 mln zł kredytów zagranicznych. Ale na potrzeby planów budżetowych na 2012 rok zadłużenie miasta zostało oparte o kurs 3,95 zł za euro. Tymczasem kurs euro idzie w górę. Już w dniu przyjmowania budżetu (28 grudnia 2011 roku) osiągnął poziom około 4,5 zł. Jeśli się utrzyma, to w tym roku będziemy musieli oddać o 20 mln zł więcej niż było zaplanowane.

Miasto musi się więc brać za zarabianie. Postanowiło w związku z tym sprzedać część miejskich spółek oraz wystawić na przetarg część zadłużenia mieszkańców zasobów komunalnych. Co do tych pierwszych planów - wkrada się pewien niepokój. Sprzedaż spółek czy raczej udziałów w nich ma przynieść miastu minimum 5,7 mln zł. Mówi się nawet o sprzedaży będącego na plusie Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Ale równie dobrze może się to skończyć tak, jak plany zbycia Zakładu Drogownictwa i Inżynierii. W 2011 roku spółka była wystawiana na sprzedaż dwa razy. I dwukrotnie nie pojawił sie chętny do jej kupna. Poza tym, sprzedaż spółki dostarczającej wodę może oznaczać dla mieszkańców podwyżki - tak jak stało się to w innych miastach.

Sprzedaż długów też niesie ze sobą niebezpieczeństwa. Obiektywnie wygląda to tak. Najemcy miejskich lokali są winni miastu 290 mln zł tytułem niepłaconych czynszów. Miasto chce wystawić na przetarg 80 do 90 mln zł plus odsetki, czyli około 130 mln zł i zarobić na tym 20 mln zł. Więcej niż 25 procent ponoć się nie da. Reszta długów jest nie do ściągnięcia. Ale żeby wystawić takie długi na przetarg trzeba dokładnie wyłuszczyć, jakich kwot przetarg dotyczy i jakich dłużników. I tu kłania się ustawa o ochronie danych osobowych. Miasto zastanawia się, jak tę kwestię obejść.

Magistrat chce też mieć większe wpływy z czynszów. Od 1 marca kwota bazowa czynszu (czyli ta, od której liczy się stawki) ma pójść w górę z 4,19 zł do 5,02 zł za metr kwadratowy. To i dużo, i mało. Dziś średnia stawka za metr kwadratowy mieszkania nie przekracza 2 zł. W lokalach socjalnych (o gorszym standardzie, np. takich bez części mediów) wynosi zaś... jedynie 50 groszy.

Decyzja już zapadła. Większość miejscowych podatków poszła maksymalnie w górę (od nieruchomości czy od środków transportu). W ciągu roku można się też spodziewać podwyżki cen biletów. Podwyżka zwana przez władze "regulacją" ma oznaczać m.in. likwidację dotychczasowych, 10 i 30-minutowych biletów oraz wprowadzenie droższych, 20 i 40-minutowych.

Na czym jeszcze można zarobić? To już trudniejsze pytanie. Wiadomo, na czym już nie da się więcej oszczędzić. Na oświacie. 6 mln zł przeznaczone na inwestycje w szkolnictwie - to o jakieś 50 procent mniej, niż byłoby potrzeba i o ile wnioskowały placówki oświatowe. Wydatki na szkolnictwo są, jak obliczyła komisja finansów Rady Miejskiej, do tego stopnia niedoszacowane, że w ciągu roku może zabraknąć pieniędzy nawet na utrzymanie bieżące budynków oraz na wypłaty pensji dla pracowników. A w ciągu roku planowane są jeszcze podwyżki dla nauczycieli. Pieniądze na ten cel powinny znaleźć się w subwencji oświatowej. Ale już dziś władze miasta dobrze wiedzą, że ich tam nie znajdą i będą musiały szukać pieniędzy na wynagrodzenia i oszczędności u siebie.

Tylko czy Łódź potrafi oszczędzać? Cóż, w 2011 roku "zaoszczędziła" na inwestycjach. W minionym roku władze na inwestycje przeznaczyły około 650 mln zł. Tyle, że do końca października wydały z nich jedynie 180 mln zł, czyli 27 procent. Na szkoły wydano jedynie 2 mln zł z 24 mln zł (9 procent). Z dróg wydano jedynie 22 procent pieniędzy.

A to już wina poprzedników Hanny Zdanowskiej. Bo to oni w dużej mierze mieli wpływ na budżet 2011 roku (nowa prezydent została wybrana 5 grudnia 2010 roku). Ale zarówno opozycja, jak i stronnicy prezydent Zdanowskiej wytykają jej, że część wybranych do realizacji inwestycji nie była po jej myśli, więc i nie miała serca, by je realizować.

I tak prace wokół Dworca Fabrycznego do końca października 2011 roku powinny być wykonane na poziomie 25,5 mln zł. Tymczasem do końca roku miasto wydało nieco ponad 3 mln zł. Rozbudowa i modernizacja trasy tramwaju od Retkini do Olechowa miała pochłonąć 3,5 mln zł. Tymczasem w 2011 roku inwestycja nawet nie ruszyła, a na 2012 rok w budżecie przeznaczono na nią jedynie 2 mln zł. Chociaż może to i lepiej. Gdyby do przebudowy dworca doszła jeszcze ta inwestycja, to Łódź zostałaby kompletnie zakorkowana.

Co z tymi inwestycjami? Co z pieniędzmi na nie? Nie zginą. Przejdą na 2012 rok. Tylko radni opozycyjni z przekąsem dodają, że astronomiczny budżet inwestycyjny w 2012 roku to w dużej mierze... niewykonany budżet 2011 roku. Z 650 mln zł przeznaczonych na inwestycje w 2011 roku, na 2012 rok przejdzie ok. 200 mln zł. Około 30 mln zł musi być wydane do końca czerwca 2012 roku.

Do tego czasu miasto dokończy budowę m.in. pięciu boisk orlik (przy ul. Rysowniczej, Szpitalnej, Syrenki, Plantowej i Dąbrowskiego). Orliki to około 1,5 mln zł. Do czerwca ma być też dokończony montaż ekranów akustycznych przy al. Włókniarzy (od ul. Zgierskiej do ul. Limanowskiego). Wykonawca miał zrobić inwestycję do końca 2011 roku, ale nie wywiązał się z umowy. Ma płacić kary. W tym roku będzie też przebudowana ulica Atutowa (po położeniu w niej kanalizacji deszczowej). I sztandarowa inwestycja - budowa Trasy Górnej. Wykonawca miał wejść na plac budowy najpóźniej we wrześniu 2011 roku. Tymczasem prace rozpocznie wiosną.

Nie można więc powiedzieć, żeby dotychczasowe, wysokie wydatki na inwestycje przekładały się na realne tempo rozwoju miasta. A czy prezydent Zdanowska poradzi sobie w 2012 roku z wydaniem ponad 800 mln zł na inwestycje?

Ranking polskich influencerów. Są zaskoczenia

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łodzianin
Jarek !! Gówno mnie obchodzi gdzie,na ile i jakie miasta są zadłużone bo ja akurat jestem tu i teraz. Jeżeli nie widzisz jak żydowskie rządy na przestrzeni lat wykończyły Łódź i jak społeczeństwo miasta ubożeje to chyba nosisz pejsy . Rządzenia polega na dobrej kondycji finansowej miasta , a nie jego zadłużanie . Nic nie da sprzedawanie za bezcen majątku Łodzi i wyrównywanie w ten sposób i tak wątłego budżetu , który jest pod kreską nie mówiąc już o marnotrawieniu naszych pieniędzy w setkach milionów. Niestety nic dobrego nas Łodzian i Polaków nie czeka gdyż naszą ojczyznę opanowało żydostwo i chyba Polacy muszą upaść na pysk żeby poczuli jak to boli to może się obudzą i wrócą lata 68 kiedy to wypędzono tą zarazę.
Ł
Łodzianin
"Przebudowa torowisk (m.in. na ulicy Łagiewnickiej oraz na ul. Przybyszewskiego) ma kosztować 47 mln zł.
Ma się też rozpocząć przebudowa starego i budowa nowego torowiska na odcinku od Olechowa do Retkini, czyli tzw. trasa wschód-zachód (za 2 mln zł).

Nie bardzo rozumiem przecież trasa W-Z jest dłuższa i bardziej kosztowna. Dziwne...
M
Mariusz
Czy stadion miejski (de facto ŁKSu, któy być może przestanie istnieć) jest niezbędną inwestycją. Drogi, dworzec, lotnisko, remonty kamienic. Ok. ALe stadion. Niech kluby same się rządzą. Bo inaczej do stadionu miasto ma dokładać po kilka milionów złotych co roku. Po co? Dla góra 4 tysięcy kibiców. A jeszcze Widzewowi obiecano przebudowę dróg wokół stadionu i pomoc w budowie. Z czego? Z kredytów! Gruszki na wierzbie. Ani stadion Łks u, ani Widzewa nie powstaną w tej cenie co kosztorys. Więc po co mydlić oczy.
Ł
ŁODZIANIN*
INWESTYCJE OD DAWNA ODWLEKANE NARESZCIE DOCZEKAJĄ SIĘ REALIZACJI,ALE TRZEBA MACHINĘ URUCHOMIĆ DO ZARAZ,TYM BARDZIEJ ŻE W TYM ROKU MAMY FANTASTYCZNIE CIEPŁĄ ZIMĘ BO ZWLEKANIE NIE WIADOMO ZA CZYM ZNOWU BĘDZIE SKUTKOWAĆ TYM ŻE ZNOWU STANIE SIĘ TO CO W ZESZŁYM ROKU CZYLI TYLKO ZAPOWIEDZIAMI....
c
czekamy
tzw. społecznicy na ogół źle zarządzają. Per saldo będą to też niezauważalne oszczędności w skali budżetu. Problem raczej w tym, że urząd nie ma sensownej inicjatywy i zdecydowanych działań. Mierni, ale wierni są bardziej cenieni nż fachowcy. Panuje śmiertelny lęk przed podejmowaniem decyzji. To wada wszystkich kolejnych ekip, które rządziły Łodzią. Nieco lepiej było w trakcie rządów Palki, czy pierwszej kadencji Kropy (druga fatalna). Jednocześnie kolejni prezydenci rządzą z kapryśnością właściwą latynoskim dyktatorom.
Może jak władza bardziej się skupi na działaniu a mniej na występach.............
m
manpi02
jakas paranoja
m
manpi02
ja pamiętam już 2 przebudowy, ostatnia całkiem niedawno za Kropy
l
lalmi
oszczednosci zaczac od siebie:
- zmniejszyc wynagrodzenia prezydent i wiceprezydentow z 15000 do np 9000
- zmniejszyc wynagrodzenia dyrektora gabinetu prezydent, asystentow wiceprezydentow i doradcow z 10000 do np. 4500
- zmniejszyc wynagrodzenia dyrektorow z 12000 do np. 6000
- zmniejszyc diety radnych z 3500 do np. 1000 - przeciez pracuja dla dobra miasta i mieszkancow, dla idei no i kazdy z nich normalnie pracuje i dostaje pensje od pracodawcow
- zabrac przywileje prezydent, wieceprezydentom, radnym, poslom w zakresie np darmowych przejazdow, kupowania rocznych biletow parkingowych w cenie 10 zl, gdy kazdy inny smiertelnik musi zaplacic za taki roczny bilet 1100 zl.
- zmniejszyc wynagrodzenia prezesow spolek miejskich z 20000 do np. 8000, a zaoszczedzone pieniadze przekazac w postaci dywidendy do kasy miasta.
To tak na szybko - i by uprzedzic oburzone glosy - zarobki te podawalem realnie, z premijkami, dodatkami, stazowymi itp, a nie wycieram sie podstawami. Jesli jest zle, to zaciagajmy pasa lub.... REFERENDUM...
Ł
Łodzianin z wyboru
Co za głupoty? Kraków, Wrocław i Warszawa mają zarząd komisaryczny? Wszystkie są zadłużone na pow. 70 % !!! Przestańcie mydlić oczy ludziom , bo to już irutuje!!!
j
jarek
Mam pytania do krytykujących budżet, prosze sobie na nie odpowiedzieć:
1. Czy rozwój państwa, miasta, wsi czy nawet najmniejszej firmy jest możliwy bez inwestycji?
2. Czy inwestycje poczynione przez urząd to prijekty na jeden rok czy na wiele lat?
3. Czy lepiej inwestować czy przejadać pieniądze publiczne dając je na socjalne sprawy?
4. Co przyciąga inwestorów, wyremontowane, dobrze skomunikowane miasto czy może informacja, że 200 rodzin dostało dodatki socjalne + bezpłatne mieszkania w centrum?
I tak na marginesie przypominam , że Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk też są zadłużone nie mówiąc o Berlinie
p
pp
Na razie Niemcy dostali około 10 mln. Umowa była na 38 mln ale Niemcy chcą jeszcze dodatkowych 9 baniek.
Wystarczy że zamówi znowu projekt u Gehrego, lub innego Libenskinda i znowu będzi miała możliwość wydania nastepnych milionów.
Z wydawaniem pieniędzy nie ma problemów w tym urzedasy sa dobrzy
M
Michał
nie widzę w tym budżecie tzw. "wędki" są tylko ryby. Gdzie inwestycja mająca przynosić dochody?
Podniesienie cen najbardziej uderzy w rodziny biedne, którym nic po tych inwestycjach.
d
dociekliwy
Mowi sie o 6 milionowych cieciach na oswiate ale nie mowi sie o cieciach w wydatkach na utrzymanie lotniska na Lublinku, lotniska ktore w praktyce obsluguje tylko niewielka garstke mieszkanscow Lodzi.
Dodaj ogłoszenie