W szpitalach w Łódzkiem będą problemy, bo lekarze podpisują lojalki

Agnieszka Jędrzejczak
Agnieszka Jędrzejczak
Szpitale w regionie łódzkim zgłaszają, że największe problemy z obsadą będą mieli w oddziałach pediatrycznych i noworodkowych.
Szpitale w regionie łódzkim zgłaszają, że największe problemy z obsadą będą mieli w oddziałach pediatrycznych i noworodkowych. Tomasz Bolt
Dyrektorzy szpitali w Łódzkiem podliczają, ilu lekarzy zabraknie im, by oddziały mogły pracować bez utrudnień. Już wiedzą, że mogą być z tym problemy. To skutek umów lojalnościowych, które podpisują lekarze specjaliści, by dostać podwyżkę. Problemu by nie było, gdyby liczba lekarzy w Polsce nie była tak katastrofalnie mała.

Największe problemy zgłaszają szpitale powiatowe, w których braki kadrowe do tej pory wypełniali lekarze zatrudnieni głównie w łódzkich szpitalach.

Działało to tak, że specjalista po zakończonej pracy na etacie w Łodzi, jechał do innego szpitala w regionie na dyżury lub konsultacje. Lekarz dzięki temu mógł dorobić, a szpital miał zapewnioną obsadę. Teraz, jeśli specjalista podpisze lojalkę, nie będzie mógł w ten sposób pracować, a szpital w regionie straci deficytowego medyka.

- Dotyczy to lekarzy konsultacyjnych i dyżurujących w oddziale ratunkowym - mówi o sytuacji w swoim szpitalu Urszula Marjańska, wiceprezes Poddębickiego Centrum Zdrowia. - W tej chwili główną naszą bolączką będą konsultacje w ramach konsyliów lekarskich, bo jest problem z radioterapeutami, a to może całkowicie rozłożyć nam świadczenia. Wiem też, że oddział chirurgii miał problem z jednym lekarzem - dodaje Urszula Marjańska.

W Poddębickim Centrum Zdrowia na 96 etatowych specjalistów tylko jeden podpisał umowę lojalnościową. Wcześniej takie umowy tam nie funkcjonowały.

Po co te lojalki?

Lojalki to efekt porozumienia lekarzy z ministrem zdrowia. Podpisując oświadczenie, lekarz zatrudniony na etacie zobowiązuje się do nieudzielania takich samych świadczeń w innych placówkach finansowanych z pieniędzy publicznych. Podpisanie lojalki gwarantuje mu jednak podwyżkę podstawy pensji do 6.750 zł brutto.

Przed wejściem w życie tego zapisu mówiono, że na lojalki zdecyduje się niewielu specjalistów, bo lekarze więcej zarabiają na kontraktach albo mają wyższe podstawy. Tymczasem w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi takie zobowiązanie podpisało 75 proc. etatowej załogi. W szpitalu im. Biegańskiego zrobili to prawie wszyscy (stu lekarzy ze 117 na etacie), a w uniwersyteckim szpitalu im. WAM ponad połowa lekarzy - 138 z 271. Tak jak w miejskim szpitalu im. Jonschera w Łodzi.

Z kolei w szpitalu im. Kopernika w Łodzi na 287 zatrudnionych medyków lojalkę podpisało 94, a w „Barlickim” wyższą pensję za oświadczenie chce otrzymywać 73 specjalistów ze 179.

Lojalki łódzkich lekarzy odbijają się echem w regionalnych szpitalach. Problemy z obsadzeniem dyżurów przewiduje m.in. Powiatowe Centrum Matki i Dziecka w Piotrkowie. Przede wszystkim w oddziałach: noworodkowym, dziecięcym i na internie. Ale i tu największy problem jest z radiologami. Dyrekcja zgłosiła problem do NFZ.

Podobnie zrobili szefowie szpitala w Bełchatowie. Tam brakować może pediatrów, neonatologów i otolaryngologów. Troje lekarzy przyjeżdżający na dyżury zgłosiło już, że nie będzie mogło tego robić.

Pisma do NFZ o wpisanie do wykazu placówek, w których mogą wystąpić problemy z zapewnieniem ciągłości leczenia nie wyklucza też szpital wojewódzki w Zgierzu. Obsady dyżurowej może zabraknąć tam na nefrologii, pediatrii, oddziale neonatologicznym i ginekologiczno-położniczym.

W Radomsku i Skierniewicach o braku obsady dyżurowej nie mówią, ale sygnalizują za to inne kłopoty. - Zasadniczym problemem jest znaczący wzrost kosztów pracy, który tylko w części będzie refundowany przez NFZ - informuje Alina Walas ze szpitala w Skierniewicach. - Środki otrzymywane z NFZ na ten cel pokrywać będą jedynie różnicę pomiędzy dotychczasowym wynagrodzeniem zasadniczym a 6.750 zł oraz różnicę dodatku stażowego. Natomiast pozostałą część (dodatek funkcyjny, dyżury, ZUS pracodawcy) pokryje szpital - sygnalizuje.

Bon patriotyczny dla rezydentów

Porozumienie z ministrem, a następnie rozporządzenie zagwarantowało podwyżki także lekarzom rezydentom. Jeśli któryś z nich chce zarabiać więcej, musiał podpisać tzw. bon patriotyczny. To zobowiązanie do tego, że po skończeniu specjalizacji będzie pracować w Polsce co najmniej dwa z pięciu lat. Rezydenci w zależności od specjalizacji za podpisanie bonu dostawać będą 600 - 700 zł brutto.

Współpraca: KK, OBY, MBF, JD, KUB

Zobacz też: Minister zdrowia podpisał rozporządzenie ws. płac lekarzy rezydentów. Specjaliści priorytetowych dziedzin zarobią 4,7 tys. zł

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gdzie te kokosy?

4500 netto to jest 28 zl za godzinę pracy. He he okazuje się,że lekarze do tej pory nie zarabiali nawet tyle co kierownik w dyskoncie! Może w koncu przestanie sie wmawiać społeczeństwu ile to lekarze nie zarabiają. Jak ma być dobrze skoro ludzkie zycie jest wycenienie niżej niz wizyta u fryzjera albo paznokcie..

Z
Zzz

Cmoknij mnie w pompkę. Jak mam oddać za studia skoro za nie
zapłaciłem. 13tys za rok!!!
Pomijają fakt ile żyć ludzkich uratowałem w czasie trwania mojej specjalizacji przez ostatnie sześć lat. Może twoje albo kogoś z twojej rodziny. Nawet o tym nie wiesz. Wyluzuj skarpety i daj żyć. Trochę pokory!!

A
Andrzej

Absolwenci innych kierunków studiów też nie są gorsi - niech też oddają za naukę :-P

S
Szerokie horyzonty

Zawsze jak widzę takie komentarze to mi słabo. Nie widzicie,że to co się dzieje aktualnie w Polsce to wina każdej jednej partii rządzącej. Tej która obecnie sprawuje władzę i tej, której władza przeminęła (z jakiegoś powodu). Problemy w różnych dziedzinach się nawarstwiają,jedni są juz syci,inni porządkują zastały bałagan, a społeczeństwo na tym cierpi. Chociaż młode pokolenie nie boi się walczyć o swoje,ale to do niczego dobrego nie prowadzi,zawsze wygląda to tak samo- jedni są zadowoleni,inni nie.

d
doktorek

dziękujemy za ten sabotaż...

ł
łodziak

I na jakiej podstawie?

:-)

Zastanawiają się jak wmówić ludziom że to wina Tuska.

ł
łodziak

żeby zakazać lekarzom pracy w kilku miejscach.

Dodaj ogłoszenie